eWinner 2 liga. Stal Rzeszów prowadziła 2:0, ale tylko zremisowała z Błękitnymi Stargard

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Krzysztof Kapica
Stal Rzeszów całą drugą połowę musiała grać w "10", ale wyszła na prowadzenie 2:0. Nie zdołała go jednak utrzymać i podzieliła się punktami z Błękitnymi Stargard.

Stal Rzeszów zaczęła się rozpędzać, wygrała dwa poprzednie mecze i w starciu z Błękitnymi Stargard była zdecydowanym faworytem.

Jasne, nie należało oczekiwać, że drużyna Daniela Myśliwca powtórzy wynik z jesieni, kiedy na wyjeździe wygrała aż 5:0. Można było się jednak spodziewać, że wywalczy trzy punkty i na święta rzeszowianie udadzą się w dobrych nastrojach.

Goście to zespół, który znajdował się tuż nad kreską, ale potrafi od czasu do czasu spłatać figla, żeby wspomnieć choćby o niedawnej wygranej w Suwałkach.

Tak czy inaczej, każdy inny wynik, niż wygrana Stali, byłby sporą niespodzianką.

I zaczęło się zgodnie z przewidywaniami. To gospodarze tego pojedynku od początku dyktowali warunki gry i szybko mogli wyjść na prowadzenie. Kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Piotr Głowacki, a sam na sam z bramkarzem znalazł się Rafał Maciejewski. Napastnik Stali ten pojedynek jednak przegrał.

Później rzeszowianie mieli już problemy ze sforsowaniem defensywy Błękitnych. Gospodarze próbowali atakować to lewą, to prawą stroną. Kilka razy już się wydawało, że coś z tego będzie, ale w ostatnim momencie brakowało dokładności i kolejne akcje kończyły się fiaskiem.

W 41. minucie rywali mocno postraszył Sławomir Szeliga, który, podobnie jak w Elblągu, próbował przelobować bramkarza, ale Dominik Sasiak, z problemami, sparował piłkę na róg.

Goście odpowiedzieli tuż przed przerwą, kiedy z dystansu huknął Dawid Polkowski, ale Wiktor Kaczorowski był na posterunku.

Druga odsłona zaczęła się koszmarnie dla Stali, od drugiej żółtej kartki dla Krystiana Pieczary. Tym razem to rzeszowianie musieli sobie radzić w osłabieniu przez całą drugą połowę.

Na przebieg meczu nie miało to jednak większego wpływu. Wciąż to Stal była stroną dominującą i mogła zostać za to nagrodzona. Tylko Sasiak wie, jakim cudem obronił uderzenie głową Maciejewskiego.

Za moment nie miał już jednak nic do powiedzenia. Bartosz Wolski pięknie przymierzył z szesnastego metra, a futbolówka zatrzepotała w siatce.

Gospodarze nic sobie nie robili z tego, że grają w osłabieniu i cały czas atakowali. I szybko zadali kolejny cios. To była piękna akcja: Błażej Szczepanek wypuścił Rafała Maciejewskiego, a ten wyłożył jak na tacy piłkę Mariuszowi Sławkowi, który dokończył dzieła.

Po kilku kolejnych minutach Błękitni mogli być już całkiem na łopatkach. Ponownie oko w oko z bramkarzem stanął Maciejewski, ale i tym razem lepszy okazał się Sasiak.

Po tym do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Ich napór rósł, ale za wiele z tego nie wynikało. Stal umiejętnie się broniła, a sama szukała szans w szybkim ataku.

W 72. minucie dobrze zza pola karnego przymierzył Dawid Polkowski, lecz futbolówka minęła bramkę Wiktora Kaczorowskiego.

W końcu goście dopięli swego, a bramkę zdobył Mateusz Bochnak. Jasnym było, że to tylko doda Błękitnym energii, co zwiastowało emocje do samego końca.

Goście w ostatnich minutach mocno przycisnęli i dopięli swego. W ostatniej akcji do wyrównania doprowadził Jakub Ostrowski.

A dosłownie chwilę wcześniej świetną szansę miał Oktawian Skrzecz, ale za długo przekładał piłkę i szansa na zamknięcie meczu przepadła. To się zemściło...

Stal Rzeszów – Błękitni Stargard 2:2 (0:0)

Bramki: 1:0 Wolski 55, 2:0 Sławek 58, 2:1 Bochnak 73, 2:2 Ostrowski 90+3-głową.

Stal: Kaczorowski – Marczuk (86 Sadzawicki), Kostkowski ż, Szeliga, Głowacki – Kotwica, Szczepanek (77 Szczypek), Wolski (66 Olejarka ż) – Pieczara żż cz [46], Maciejewski (66 Goncerz), Sławek (77 Skrzecz ż). Trener Daniel Myśliwiec.

Błękitni: Sasiak - Andrzejewski, Ostrowski, Wajsak ż, Mruk - Bochnak, Krawczun (69 Niedojad), Polkowski, Kwiatkowski (69 Boniecki) – Walków, Cywiński. Trener Jarosław Piskorz.

Sędziował Bukowczan (Żywiec).

Piłka nożna. TOP 25 transferów w 4 lidze podkarpackiej. Któr...

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

nIGDZIE NIE PISZĄ ILE BYŁO W TIE-BREKU.

G
Gość

A idź pan w ch..... z taką grą (wynikami). O awansie można w tym roku zapomnieć.

Z
Zbyszek

Ręce opadają jak tak frajersko traci się punkty. Pierwsza bramka dla Błękitnych to tuż wcześniej idiotyczna próba rozegrania (zabawy) od bramki i zaraz utrata bramki. Druga bramka to wcześniejszy brak asekuracji i pozwolenie na dośrodkowanie na "młyn", a tu zawsze wszystko może się zdarzyć.

Dodaj ogłoszenie