Fabryka Wódek w Łańcucie uratowana? Właściciel obiecuje przywrócenie marki Rosolis do dawnej świetności

Józef Lonczak
Józef Lonczak
Czerwiec 2016 rok - pracownicy łańcuckiej Fabryki Wódek blokowali DK nr 4 w proteście przeciw likwidacji ich zakładu pracy Krzysztof Łokaj
Do Łańcuta dotarła właśnie optymistyczna wiadomość. Obecny właściciel Fabryki Wódek – Grupa United Beverages zdecydował się na kilka projektów, w tym na przywrócenie marki Rosolis do dawnej świetności. Jeszcze do niedawna właściciel był zadecydowany zamknąć tutejszy zakład, w którym od ponad 250 lat produkuje unikatowe rosolisy, a produkcję przenieść do Starogardu Gdańskiego.

W obronie łańcuckiej fabryki produkujące cenione trunki, w tym unikatowe rosolisy, stanęli tym razem, oprócz władz Łańcuta, parlamentarzystów i związkowców, również dziennikarze oraz przedstawiciele gastronomii. Od lat bowiem toczyła się batalia o uratowanie Fabryki Wódek Polmos Łańcut SA. Były już protesty, strajki, marsze, blokady ulic, apele do rządu, ministrów i właścicieli zakładu, ale świetlanej przyszłości przed zakładem nadal nie było widać.

Dziennikarze zareagowali zdecydowanie i ostro.

- Można nie być miłośnikiem likierów, ale to jest niszczenie 250-letniego zabytku. Brak cywilizowanych słów na to *****stwo

– stwierdził np. znany dziennikarz Robert Mazurek.

Do tych apeli dołączyli licznie przedstawiciele branży gastronomicznej, a także naukowcy. W sumie około tysiąca osób podpisało się pod listem otwartym do amerykańskiej spółki, która jest właścicielem łańcuckiego zakładu produkującego cenione trunki.

Starosta łańcucki: Trzeba ratować miejsca pracy

Jeszcze w grudniu ub.r. starosta łańcucki Adam Krzysztoń, burmistrz Łańcuta Rafał Kumek i poseł PiS Kazimierz Gołojuch rozmawiali z zarządem Fabryki Wódek o sposobach ratowania produkcji i ratowania miejsc pracy w tym zakładzie.

-Dowiedzieliśmy się, że sytuacja ekonomiczna firmy jest trudna, ale apelowaliśmy o rozważenie wszelkich sposobów, aby nie wygaszać produkcji w fabryce i zachować jej 250-letnie tradycje. Rozmowy były kontynuowane w tym roku, a 22 lutego wraz z posłem Kazimierzem Gołojuchem spotkaliśmy tym razem w Warszawie z prezesem United Beverages panem Williamem Careyem i znowu zabiegaliśmy o ratowanie naszej łańcuckiej rozlewni

– mówi starosta Adam Krzysztoń.

Rozmowy te musiały być przekonywujące, bo po nich do Łańcuta dotarło pismo od właściciela Fabryki Wódek, a wraz z nim nadzieja, że Fabryka Wódek w Łańcucie będzie mieć przed sobą wreszcie lepsze perspektywy. Co równie ważne, produkowane tu od tylu lat unikatowe rosolisy nadal będą w Łańcucie rozlewane.

Z pisma wynika, że obecny właściciel łańcuckiej fabryki – Grupa United Beverages „zdecydowała się na kilka projektów w oparciu o analizy biznesowe. Najważniejsze z nich to: rozwój marek i przywrócenie im dawnej świetności; renowację obiektów; rozwój kontaktów z lokalnymi producentami, w tym kontraktacja zboża; przywrócenie marki Rosolis do dawnej świetności.

- Oprócz bieżącej działalności duży nacisk, jako właściciel kładę na zachowanie i rozwój dziedzictwa historyczno-kulturowego nowo nabytych dóbr

- napisał William Carey, prezes zarządu United Beverages SA.


ZOBACZ TAKŻE: Setna rocznica urodzin Kazimierza Górskiego pod pomnikiem w Rzeszowie

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
4 marca, 9:00, Smakosz:

Możecie im skoczyć...Po co sprzedawaliście jakiemuś koncernowi?Nie lepiej było kupić to przez pracowników?

Janusze z ciemnogrodu nie byli zainteresowani.

S
Smakosz

Możecie im skoczyć...Po co sprzedawaliście jakiemuś koncernowi?Nie lepiej było kupić to przez pracowników?

Dodaj ogłoszenie