Fenomen! Jaki fenomen?

Waldemar Mazgaj z Zakopanego
Mniej więcej tak widać skocznię z trybun. Zawodnicy z tej odległości wyglądają niczym "ołowiane żołnierzyki”.
Mniej więcej tak widać skocznię z trybun. Zawodnicy z tej odległości wyglądają niczym "ołowiane żołnierzyki”. MAREK DYBAŚ
Puchar Świata - trzeba mieć przynajmniej pół promila, żeby się tu dobrze bawić - mówili niektórzy kibice pod Wielką Krokwią.
Puchar Świata w Zakopanem

Puchar Świata w Zakopanem

- Każdy kibic sportowy powinien być w ten weekend w Zakopanem - twierdzili jedni. - Chyba tylko po to, żeby się tam upić - ripostowali drudzy.

Odkąd Adam Małysz zaczął dobrze skakać, w środowisku kibiców dobrze jest się pochwalić, że w połowie stycznia było się w Zakopanem. Jadą więc ludzie z całej Polski, a nawet z zagranicy, żeby przeżyć tę wyjątkową przygodę. Czy rzeczywiście wyjątkową...

Sobotni późny wieczór, Krupówki. Spotykam grupkę znajomych kibiców z naszego regionu, idziemy na piwo, choć trudno znaleźć wolny stolik. Wszystkie bary i karczmy opanowane przez fanów Małysza ubranych na biało-czerwono. Piwo, grzane wino i wódka, leją się strumieniami.

Widać tylko "ołowianego żołnierzyka"

Rozmawiamy o fenomenie oglądania skoków "na żywo". Po chwili "Mały" (czyli Robert) i "Suchy" (Adrian) o mało nie skaczą sobie do gardeł.

- Tak zaj... imprezy jak na skokach nie ma nigdzie - mówi "Suchy", który podkreśla, że emocji z tym związanych nie ma na żadnej arenie sportowej.

- Jakie emocje: przez minutę czekasz. Potem widać tylko skoczka wielkości "ołowianego żołnierzyka", a następnie patrzysz na ekran ile skoczył. Na dodatek decydują i tak te niezrozumiałe oceny sędziów. Wolę oglądać w telewizji - ripostuje "Mały", żałujący przyjazdu do Zakopanego.

To jest zabawa

- Cały klimat jest w tej zabawie, przy dźwiękach najlepszych przebojów roku. Skaczesz, krzyczysz, śpiewasz, wygłupiasz się, rywalizujesz z innymi kibicami o największą, czy najbardziej dowcipną flagę - odpowiada "Suchy", sięgając po kolejny kufel czegoś mocniejszego.

- Żeby was zrozumieć musiałbym mieć przynajmniej pół promila alkoholu we krwi - śmieje się "Mały", który "nie pije procentów, bo musi odwieźć resztę ekipy na nocleg do Bukowiny". - Jutro was zrozumiem, bo do domu zawiezie nas kto inny - dodaje.
W niedzielę widziałem ich na skoczni, gdzie bez większych problemu można wnieść alkohol. Z daleka "Mały" unosił do góry kciuk. Też mu się spodobało...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie