Fortuna 1 Liga. GKS Bełchatów ograł Apklan Resovię 3:0, choć wynik był nieco zbyt wysoki

Waldemar Mazgaj
Waldemar Mazgaj
"Pasiaki" poniosły już siódmą porażkę w tym sezonie. fot. Fot. Artur Wolankiewicz/GKS Bełchatów
W meczu 11. kolejki Fortuna 1 Ligi GKS Bełchatów ograł Apklan Resovię 3:0. „Pasiaki” po zakażeniu i środowym meczu nie zdołały się zregenerować i – choć próbowały – nie były w stanie powalczyć na "GieKSa Arenie" nawet o punkt. O porażce zdecydowały indywidualne błędy.

Po środowej wygranej w Sosnowcu trener Szymon Grabowski uznał, że zwycięskiego składu się nie zmienia i pierwszy raz w tym roku drugi raz z rzędu spotkanie zaczynała ta sama jedenastka. Zaczęła jednak słabo i już w 6. minucie było 1:0 dla miejscowych, który grali pierwszy mecz od trzech tygodni. Po prostopadłym podaniu Winsztala do Wrońskiego nieporozumienie Adamskiego z Zapytowskim wykorzystał Makuch, który dostał piłke od byłego skrzydłowego Stali Mielec czy GKS-u Katowice i - po rykoszecie od Domonia (gdyby nie to pewnie Adamski wybiłby piłkę!) - trafił na 1:0. Chwilę później po wolnym GKS był bliski drugiego gola, a znów uderzał Makuch.

Goście, którzy źle weszli w ten mecz, odważniej zaczęli grać dopiero po kwadransie, ale do przerwy bramkową okazję mieli tak naprawdę tylko jedną; po wolnym centra Płatka trafiła na głowę Fereta, który uderzył pod poprzeczkę, ale ładnie obronił Lenarcik.

Groźniejsze były za to wypady i stałe fragmenty gry bełchatowian, którzy w historii potyczek z Resovią przegrali tylko raz w 13. meczach. Główka Szymorka przeleciała tuż obok słupka, Makuch był sam na sam z Zapytowskim, lecz górą był bramkarz „pasiaków”.

Czytaj także

Wreszcie z wolnego z 25 m huknął Michalski; Zapytowski odbił piłkę przed siebie, po dobitce Makucha trafiła ona w poprzeczkę. Obrońcy nie potrafili jej wybić i po chwili centrę Makucha na 8. metr wykorzystał Winsztal, który urwał się Adamskiemu i głową pokonał Zapytowskiego.

W drugiej połowie Resovia chciała narzucić rywalom swój styl i odzyskać inicjatywę. Niewiele z tego wynikało, bo bardzo uważnie grała miejscowa defensywa. GKS był zaś groźny ze stałych fragmentów gry; w 63. minucie uderzenie Magiery z wolnego z 20 m (chyba "nabita" ręka Zalepy) Zapytowski z trudem wybił, ale 20 minut później kapitan bełchatowskiej drużyny przymierzył na 3:0 z okolic narożnika pola karnego (faul Adamskiego) tak, że ręce same składały się do oklasków; piłka przeleciała tuż nad głową ii rękami interweniującego Zapytowskiego i po odbiciu się od poprzeczki wpadła do bramki!

Ambitne próby biało-czerwonych nadal były nieporadnie, nieskutecznie i jeszcze pechowe, jak choćby po główce Hebla w doliczonym czasie gry, gdy kolejną skuteczną interwencją popisał się Lenarcik. Tym sposobem rzeszowianie przegrali już siódmy mecz w tym sezonie!

Siarka Tarnobrzeg - Jutrzenka Giebułtów (ZDJĘCIA)

W sobotę, 14 listopada o godz. 12:40 „pasiaki” mają zagrać mecz w Łodzi z Widzewem, a pokaże je Polsat Sport. Zaś 18 listopada o 12 rzeszowianie mają zaplanowane na Stadionie Miejskim zaległe spotkanie z Sandecją Nowy Sącz.

GKS Bełchatów – Apklan Resovia 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Makuch 6, 2:0 Winsztal 41-głową, 3:0 Magiera 83-wolny.

GKS: Lenarcik – Bierczyński, Michalski, Magiera, Szymorek – Wroński (59 Błanik), Gancarczyk, Witek (75 Najemski), Eizenchart (81 Bator) – Winsztal (75 Mas), Makuch (81 Zdybowicz). Trener Marcin Węglewski.

Resovia: Zapytowski – Kantor, Kubowicz (19 Zalepa), Domoń, Adamski – Czernysz (46 Rogalski), Wasiluk, Kuczałek, Płatek (71 Kiełbasa), Feret (79 Hebel) – Demianiuk. Trener Szymon Grabowski.

Sędziował Urban (Siedlce).
Żółte kartki: Witek, Wroński – Zalepa.
Mecz bez udziału publiczności.

Opinie trenerów

Szymon Grabowski (Resovia):
Zdawaliśmy sobie sprawę, że po ciężkim spotkaniu w Sosnowcu tutaj ta poprzeczka będzie postawiona wyżej z kilku względów bo wszyscy wiedzą, w jakimi problemami się mierzymy. Graliśmy z rywalem, który głównie punktował i strzelał u siebie i dziś to potwierdził, bo w kluczowych momentach byliśmy tłem dla przeciwnika który był szybszy, skuteczniejszy i bardziej konkretny. Byliśmy przygotowani na kilka rozwiązań w tym spotkaniu, ale szybka bramka i kontuzja Kubowicza (kolano - przyp. red.) już na początku pozamykały nam pewne rzeczy. Tym bardziej, że okrojona kadra – jeszcze z dwoma kontuzjowanymi zawodnikami na ławce - nie sprostała dobrze dysponowanemu przeciwnikowi. Mam nadzieję, że w poniedziałek przejdziemy dobrze kolejne testy i do meczu z Widzewem będziemy się przygotowywać w komplecie. Bo dziś było widać, jak zmęczony organizm nie wytrzymuje nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.


Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie