Gdzieś tutaj jest złoto!

Janusz Motyka
Chociaż wykopy sięgają trzech metrów głębokości, skrzyń wypełnionych złotem i biżuterią ciągle nie widać.
Chociaż wykopy sięgają trzech metrów głębokości, skrzyń wypełnionych złotem i biżuterią ciągle nie widać. JANUSZ MOTYKA
Dwie skrzynie pełne złota w Przemyślu nadal czekają na swojego odkrywcę. Uciekający polscy żołnierzy w 1939 r. zakopali je w okolicach fortu Zielonka.

Gdzie? Tę tajemnicę znał tylko jeden człowiek. Już nie żyje.

Pod koniec lat 30., kiedy wojna wisiała w powietrzu, mieszkańcy Przemyśla w patriotycznym zrywie ofiarowali na fundusz obrony narodowej złote monety, biżuterię, a nawet obrączki ślubne. Z darów kupowano karabiny i działa. Gdy wybuchła wojna, resztę złota ukryto przed Niemcami w jednym z fortów w okolicy Zielonki.

Kiedy front dotarł do Przemyśla, obrońcy uznali, że miejsce ukrycia skarbu jest niepewne.

- Więc żołnierze dostali rozkaz: skarb przenieść w inne miejsce - opowiada Józef Kawa (nazwisko zmienione na prośbę zainteresowanego).

Nocny konwój

Kawa jako jedyny zetknął się z człowiekiem, który ukrył skrzynie ze złotem. Był min podoficer Józef Cap. Do zakopania skarbu wybrał on czterech żołnierzy.

Najpierw wszyscy złożyli przysięgę, a potem przełożyli skarb do dużych drewnianych skrzyń po pociskach. Skrzynie załadowano na dwie furmanki i wyruszono w ścisłej tajemnicy na wschód.

Zgodnie z rozkazem, złoto miało zostać zakopane w odległości około jednego kilometra od fortu. Gdzieś w okolicy cmentarza. I miało tam leżeć, dopóki Polska nie odzyska pełnej wolności.

- Przed śmiercią pan Józef nie tylko wyjawił mi okoliczności ukrycia skarbu, ale wskazał również miejsce - twierdzi Kawa. - Milczałem, aż w 1989 r. upadł komunizm.

Nie odpuszczaj skarbu

W 1990 roku podzielił się swą złotą tajemnicą z władzami. W zamkniętym gronie, w gabinecie wojewody przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Sztuki zapewnił Kawę o przyznaniu mu 10 proc. od wartości skarbu. Spisano nawet na tę okoliczność urzędową notatkę. Na wskazanym przez niego miejscu pojawił się człowiek z wykrywaczem metalu. Ale na tym poprzestano.

- Nic się więcej nie działo. Zmienił się rząd i władze w terenie. O mojej sprawie jakby zapomniano - narzeka pan Józef.

W maju tego roku wspomnienie o skarbie wróciło ze wzmożoną siłą.

- Kilka nocy z rzędu śnił mi się tamten podoficer - opowiada Kawa. - Może to irracjonalne, ale jakby chciał żebym wyjaśnił tę tajemnicę do końca.

Kawa zdecydował się ponownie uruchomić urzędniczą machinę.

Tajemnica wyciekła

Przygotowania do poszukiwań złota trwały ponad tydzień.

- Niezbędne były wszelkie urzędowe uzgodnienia, zgromadzenie ludzi i odpowiedniego sprzętu - wyjaśnia archeolog Małgorzata Schild, która z urzędu nadzorowała poszukiwania.

Sprawy jednak nie udało się utrzymać w tajemnicy. Zanim w poniedziałek na cmentarzu zjawili się pracownicy ochrony zabytków, urzędu miasta i spółki PGK SITA pomiędzy nagrobkami zaczęli grasować poszukiwacze skarbów.

- Wyszedłem w nocy z psem na spacer i zauważyłem na cmentarzu trzech osobników z wykrywaczem metalu. Jeden miał noktowizor - mówi Wiesław Karpowicz z Przemyśla.

- Dostaliśmy zgłoszenie, że ktoś szuka skarbu na cmentarzu - wyjaśnia Jan Geneja, komendant Straży Miejskiej w Przemyślu. - Przez kilka nocy trzech dziur w ziemi pilnowali strażnicy. Aż do przybycia urzędowej ekipy.

[obrazek2] W ustalaniu miejsca zakopania skarbu korzystano z detektora do wykrywania metali. (fot. JANUSZ MOTYKA)Tylko ruski nożyk

Jest poniedziałek, 11 czerwca. Urzędników w poszukiwaniach wspomaga Piotr Wiarski, pasjonat historii z Przemyśla. Wolontariusz w skupieniu "przeczesuje" wykrywaczem dołki wykopane przez nocnych poszukiwaczy skarbów. Później metr po metrze wytypowany obszar. Sprawdza aż do głębokości trzech metrów.

- Słyszę tylko drobne sygnały. Żaden nie rokuje, że tu jest zakopane złoto - mówi rozczarowany.

Więcej wiary ma Ryszard Fedejko z Urzędu Ochrony Zabytków.

- Szukajmy. Coś tu musi być - zagrzewa ekipę PGK SITA do działania.

Robi się coraz cieplej, parno. Temperatura sięga 30 stopni, w wykopach pełno komarów i much. Pot zalewa kopiącym oczy. I nic. Największym znaleziskiem, oprócz puszek, kawałków szkła i tabliczki cmentarnej jest scyzoryk. Radziecki w cenie 3,5 rubla.

- Może to nie to miejsce - zastanawia się Wiesław Jordan z przemyskiego magistratu. - Z doświadczenia wiem, że zeznania świadków mogą być skrajnie rozbieżne. Ostatnio w Pikulicach dwóch świadków ekshumacji wskazało zupełnie przeciwne miejsca.

Dalsze poszukiwania przerywa gwałtowna nawałnica. Pioruny biją w drzewa. Kryjemy się gdzie popadnie.

Różdżkarza na pomoc

Po godzinie słychać tylko plusk wody w dołach. Zalane wykopy po dokładnym sprawdzeniu, robotnicy zasypują rozmiękłą gliną. Pole poszukiwań robi się coraz mniejsze. Większość ekipy macha ręką.

- Może wezwać radiestetę. Potrafi wykryć pod ziemią prawie wszystko - zapewnia Kawa.

Wsiada w samochód i po chwili wraca z Jerzym Dominem. To różdżkarz z 40-letnim stażem. Niejednemu w Przemyślu wodę znalazł i to tam, gdzie podobno jej nigdy nie było.

- Spróbuję, ale stuprocentowej gwarancji dać nie mogę - mówi i zabiera się do roboty.

Porusza się po cmentarzu jak w transie. Wahadełka, różdżki i muszelki wskazują jedno z drzew.

- To tutaj. Skarb leży na głębokości około 2,5 metra - wyrokuje. Pracownicy PGK zaczynają kolejny wykop. Mija kilkadziesiąt minut, kopiący ginie nam z oczu. Na powierzchnię wystrzeliwują tylko kolejne grudy gliny. Radiesteta schodzi do wykopu. Bada dno i ściany. Podłoże daje dziwny, głuchy odgłos. We wszystkich ożywa na nowo nadzieja.

- Trzeba kopać jeszcze z pół metra. Nie wzięliśmy pod uwagę powstałego tu nasypu - tłumaczy radiesteta. Ktoś bierze świder. Wskakuje do wykopu. Emocje sięgają zenitu.

Złoto ciągle czeka

Trzy metry pod powierzchnią świder zagłębia się nagle w ziemię jak w masło.

- Może wreszcie przebiliśmy zmurszałą skrzynię? Okazuje się, że nasze nadzieje są płonne. Pracownik wierci metr głębiej. W szczelinie pokazuje się woda…

Złoto ciągle czeka na odkrywcę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie