Gen. Tomasz Bąk: interwencja w Syrii nic nie zmieni

    Gen. Tomasz Bąk: interwencja w Syrii nic nie zmieni

    Karolina Jamróg

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Gen. Tomasz Bąk: interwencja w Syrii nic nie zmieni

    ©K.Kapica

    Rozmowa z gen. Tomaszem Bąkiem, dyrektorem Instytutu Studiów nad Terroryzmem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
    Gen. Tomasz Bąk: interwencja w Syrii nic nie zmieni

    ©K.Kapica

    - Od kilkunastu dni tematem numer jeden w mediach jest interwencja w Syrii. Kiedy może do niej dojść?

    - Konkretnego terminu nie znamy, bo prezydent Barack Obama ma w tej sprawie konsultować się z Kongresem. Jeżeli jego decyzja będzie pozytywna to interwencji w Syrii możemy się spodziewać zaraz po tym jak Kongres ogłosi swoje stanowisko.

    - Prezydent USA mówi o interwencji o ograniczonym zakresie. Jak ta interwencja może wyglądać?

    - Zostanie wykorzystane lotnictwo i rakiety.
    Można spodziewać się uderzeń w cele rządowe i należące do armii. Jeśli do tej interwencji dojdzie, na pewno nie będzie ona wyglądać jak w Iraku, czy Afganistanie. Stany Zjednoczone decydując się na atak rakietowy będą musiały bardzo uważać. W Syrii swoją bazę morską ma Rosja. Ostrzał będzie musiał być prowadzony tak, żeby nie uszkodził rosyjskiej bazy.

    - Po co ta interwencja? Walka o strefy wpływów między USA a Rosją?

    - Stany Zjednoczone są żandarmem świata i przy każdej możliwej okazji chcą pokazać, że mają wpływ na to, co dzieje się na świecie. Nie wiem, czy interwencja USA w Syrii jest słuszna. Głównym jej impulsem ma być użycie broni chemicznej. Nie ma jednak pewności, kto jej użył. Nie bronię dyktatury prezydenta Asada, ale użycie broni chemicznej przez jego reżim jest bezsensowne. Asad wiedział przecież, że jeśli użyje broni chemicznej to musi się spodziewać amerykańskiej interwencji. Pamiętam natomiast, że w Iraku dochodziło do sytuacji, w których magazyny z bronią należące do Saddama Husajna trafiały w ręce rebeliantów i broń była przez nich użyta.

    - Wojna domowa w Syrii trwa już ponad dwa lata. Dlaczego mocarstwa interesują się konfliktem dopiero teraz?

    - To jest dobre pytanie. Tym bardziej, że przez cały okres trwania wojny domowej żadne z mocarstw nie zaproponowało, by konflikt rozwiązać drogą pokojową. Nikt nie wpadł na pomysł, żeby negocjować ze stronami konfliktu. Łatwo jest wydać rozkaz armii. Tylko nikt nie patrzy, że ofiarami mogą stać się również cywile. Dla ludności naprawdę nie ma znaczenia, czy spadają rakiety amerykańskie, czy syryjskie. Poza tym pamiętajmy o jednej rzeczy: reżim Asada trzyma się od lat i kilka rakiet tego nie zmieni.

    - Interwencja militarna to jedno. Co z pomocą humanitarną dla cywilów?

    - No właśnie. Pamiętam interwencję w Kosowie, gdzie weszło wojsko a siły ONZ z pomocą humanitarną pojawiły się z dużym opóźnieniem. Taka interwencja nigdy nie może być samodzielna. Zawsze należy ją połączyć z pomocą dla ludności cywilnej.

    - Premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska nie weźmie udziału w operacji w Syrii. Skąd pewność, że rząd nie zmieni stanowiska, chociażby pod wpływem USA?

    - Nie możemy wziąć udziału w tej interwencji, bo nie mamy sprzętu. W Syrii nie powstaną wojskowe bazy takie jak na przykład w Afganistanie. Polska nie ma ani okrętów wojennych, ani samolotów, które startują z lotniskowców. Polska powinna natomiast zaangażować się w pomoc humanitarną. To zresztą obowiązek całej społeczności międzynarodowej.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo