Generał Tomasz Bąk: talibowie chcieli, żeby nas bolało

    Generał Tomasz Bąk: talibowie chcieli, żeby nas bolało

    Rozmawiała Beata Terczynska

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Gen. Tomasz Bąk

    Gen. Tomasz Bąk ©Krzysztof Kapica

    Rozmowa z Tomaszem Bąkiem, generałem brygady rezerwy, szefem Centrum Studiów nad Terroryzmem w WSiiZ w Rzeszowie.
    Gen. Tomasz Bąk

    Gen. Tomasz Bąk ©Krzysztof Kapica

    - Zawsze, gdy w Afganistanie giną polscy żołnierze, nasuwa się myśl, czy jest sens, żebyśmy nadal tam tkwili?

    - Decyzja została już właściwie podjęta. Zapowiedzi są takie, że do końca 2014 r. wycofamy się z Afganistanu. Wytrwać powinniśmy. Dlatego, że są pewne zobowiązania sojusznicze. Nie możemy będąc w NATO nagle się wycofać. Osobiście uważam, że być może, zadania, które otrzymaliśmy, nie są adekwatne do naszych możliwości. Taka misja to duże wyzwanie.

    - Żołnierze, którzy zginęli, nie pojechali tam w celach bojowych, ale by pomagać cywilom.

    - Cel jest jasny: to misja stabilizacyjna, a więc głównie są to zadania wojskowe. Oczywiście również współpraca cywilno - wojskowa, pomoc cywilom, pomoc humanitarna. Trzeba sobie zdawać sprawę, że mamy tam przeciwnika, który pojawia się i znika. Dlatego dochodzi często do normalnej, otwartej walki. Nie można więc powiedzieć, że żołnierze pojechali tam tylko udzielać pomocy.

    - Myśli pan, że celowo talibowie podłożyli minę pod polski transporter tuż przed świętami?

    - Pamiętamy sytuację sprzed dwóch lat, kiedy dokładnie przed samymi świętami zginął Michał Kołek, żołnierz 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. W Wigilię chowaliśmy go na cmentarzu w Stalowej Woli. Powiem tak: przeciwnik zdaje sobie sprawę, czym dla katolików - Polaków są święta Bożego Narodzenia. Zadanie terrorystów to zadanie takiego ciosu, który by zwalał z nóg. Nie ulega wątpliwości, że taki "prezent" na święta odesłany rodzinom jest czymś, co najbardziej uderza.

    - Ta misja przypomina trochę walkę z wiatrakami. Trudno w tamtym rejonie świata zaprowadzić zachodni porządek.

    - Nie da się amerykańskiej czy europejskiej demokracji wprowadzić w krajach arabskich. Chodzi jednak o zdefiniowanie i zlikwidowanie tego zła, które się tam znajduje. Głównie tych przywódców, którzy są organizatorami czynów o charakterze terrorystycznym, a również tych, którzy są producentami narkotyków, które masowo wędruje z Afganistanu w świat.

    - Możliwe jest porozumienie z tamtejszą ludnością cywilną?

    - Na pewno tak, tylko trzeba mieć świadomość, że tamci ludzie żyją w strachu. Co z tego, że oni nawet by chcieli współpracować z naszymi siłami, ale przychodzą talibowie i jest krótka komenda: albo przestaniecie współpracować, albo was zabijemy. Na pewno to biedni ludzie, zmęczeni wojną, którzy potrzebują głownie pomocy humanitarnej i świętego spokoju.
    - Przy 100-kilogramowej minie nasi żołnierze nie mieli szans?

    - Terrorysta nie jest głupi. Tych ładunków nie produkują wieśniacy, tylko pracują nad nimi inżynierowie, którzy wiedzą, jak uderzyć, jak podłożyć, żeby były skuteczne. Nawet, gdyby nie uszkodziły powłoki transportera, to przy koziołkowaniu pojazdu też byłyby ofiary.

    - Rodziny, których synowie zginęli w Afganistanie, nie będą miały spokojnych świąt.

    - Wszyscy współczujemy rodzinom, bo to przecież nasi młodsi koledzy ponieśli najwyższą ofiarę. Poświęcili swoje życie w imię celów, które miały być słuszne.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (13)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (13) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo