Generał trzyma formę

Wanda Mołoń
Standard młodości wojskowej - kotlet mielony, ziemniaki, grochówka, barszcz lub jarzynowa. I żołnierskie zupy "na winie”, czyli "co się nawinie” - mówi generał bryg. Janusz Bronowicz.
Standard młodości wojskowej - kotlet mielony, ziemniaki, grochówka, barszcz lub jarzynowa. I żołnierskie zupy "na winie”, czyli "co się nawinie” - mówi generał bryg. Janusz Bronowicz. Fot. Krystyna Baranowska
W cieniu brzózek ustawia grilla. Od czasu do czasu wypija sok brzozowy. Uważa, że "człowiek jest tym, co je". Szczupły, wysportowany.

Generał bryg. Janusz Bronowicz, dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, wciąż w biegu. Za chwilę wyjeżdża do Warszawy, potem badania zdrowotne, bo prawdopodobnie szykuje się wyjazd do Iraku. Kiedy ma zajęcia z wychowania fizycznego, folguje diecie do 2,5 tys. kcal. W spokojniejszym czasie stara się nie przekraczać 1,5 tys. Zagląda do sklepów ze zdrową żywnością po miód, kasze, makarony.

W niebyt odeszły czasy generałów z brzuszkiem. Żołnierz ma być wysportowany. Fizyczną sprawność nagradzał były minister obrony narodowej Radosław Sikorski mobilizując wojskowych brzuchaczy do zrzucania wagi.

Szybka mowa, zdania krótkie. Wszystko pod kontrolą. Jak w wojsku.

- Od kiedy opuściłem rodzinny dom, a miałem 20 lat, jestem skazany na zbiorowe żywienie. Standard młodości wojskowej - kotlet mielony, ziemniaki, grochówka, barszcz lub jarzynowa. I żołnierskie zupy "na winie", czyli "co się nawinie". Z radością jechałem do Zgorzelca, do mamy. Szykowała rarytasy, placki ziemniaczane, ale takie ze wschodu. Palce lizać. Bo mama spod Baranowicz, a wyszła za mąż za Bronowicza.

Piątek z rybami

Zmieniło się żołnierskie menu? - zagadujemy generała. Potwierdza, że menu prawie takie samo, ale jakościowo znacznie korzystniejsze dla zdrowia. Żołnierz musi być odżywiany zdrowo i kalorycznie. Potrzebuje siły i energii, a energia bierze się z właściwe skomponowanej i urozmaiconej diety.

- Dużo białka, węglowodanów i kolorowo na talerzu (sałatki i dodatki). Nie powinno być tak, że żołnierz nosi jadłospis w głowie, wiedząc, co znajdzie na talerzu w poniedziałek, wtorek, środę... - wymienia generał Bronowicz, dodając, że są pewne zasady, czyli poniedziałek bez mięsa, a piątek z rybami.

W pozostałe dni menu jest bardzo różnorodne. Żołnierz na stołówce ma zapomnieć, że jest w wojsku, ma odreagować, poczuć klimat domu.

Grochówka, czy szwedzki stół

W wojsku królowała grochówka, dlatego, że fasola tania?

- Skądże - zaprzecza generał. - Decydowały wartości odżywcze i kaloryczne. Po sytej grochówce nie trzeba było drugiego dania. Najsmaczniejszą szykuje się w kuchni polowej, ponieważ pod kotłem pali się drewnem.

Mówimy: impreza wojskowa, myślimy: grochówka?

- Nie do końca, bo grochówkę zaczyna wypierać szwedzki stół z zimnymi zakąskami. Na stojąco, nie najadać się, kosztować.

Jakimi przysmakami żona zjednuje generalskie serce?

- Raczej teściowa. Dowódca Podhalańczyków śmieje się, przyznając, że żona nie przepada za gotowaniem. - Ale, jak już coś przyrządzi, to świetnie smakuje. Chociażby rolady mięsne z ogórkiem, słoninką albo gołąbki z kapusty włoskiej.

Żona w Marszowie

W życiu generała wiele kojarzy się z wojskiem. Nawet wieś, gdzie mieszka zwie się Marszów, nieopodal Żar. Do domu szmat drogi, prawie 700 km. Generał w domu jest gościem, raz na trzy miesiące. Wtedy szykuje żonie Brygidzie i synowi (zdaje maturę w tym roku) wyjątkową jajecznicę. Zajmuje mu to z 50 minut.

Przysmaża cebulkę, dodaje boczek wędzony, 12 jajek ubija na jednolitą masę, do której dodaje 2-3 łyżki mąki kartoflanej i odrobinę letniej, przegotowanej wody. Ubite jajka, wlewa na patelnię cały czas mieszając, aby jajecznica przypominała gładki budyń.

- Innej syn nie zje.

Zupa teściowej

Lubi zupę teściowej, wielowarzywną, z dodatkiem mięsa z kurczaka i podsmażoną kiełbasą.

- Zupę nazwałem "śmieciówa", smakuje wybornie. Nigdzie też nie jadłem lepszych buraczków zasmażanych, jak te przyrządzane przez teściową. Generał woli kwaśniejsze smaki niż słodkie, chociaż, jak usiądzie przy pysznym cieście żony lub teściowej, to może zjeść sporo.

Przyznaje, że ma pięć kilogramów nadwagi. Jada regularnie, często sam pichci, starając się gotować na parze. Sięga po mrożonki, kapary, oliwki, paprykę, sery, często serwuje grecką sałatkę z serem feta.

- Żonie przygotowuję sałatę z sosem czosnkowym i jogurtem, a dla siebie - z oliwą.

Gen. Bronowicz nie nazwie się smakoszem. Raczej facetem lubiącym dobrze i zdrowo jeść. Odpowiada mu dieta Diamontów. Sprawdza metki na produktach spożywczych - jak wiele zawierają "E", barwników, konserwantów. Pragnienie gasi wodą mineralną, unika kolorowych napojów, za którymi kiedyś przepadał.

- Od czasu do czasu piję sok z brzozy oczyszczający organizm i dostarczający witamin. Mądrzy ludzie mówią: jesteś w lesie lub ogrodzie, obejmuj brzozę, przytul do niej czoło. Posłuchaj, co mówi drzewo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie