Grzegorz Walasek: Nie lubię jeździć w Toruniu

Marek Bluj
Grzegorz Walasek to jak dotąd niekwestionowany lider PGE Marmy.
Grzegorz Walasek to jak dotąd niekwestionowany lider PGE Marmy. Krzysztof Łokaj
Rozmowa z Grzegorzem Walaskiem, żużlowcem PGE Marmy Rzeszów.

- Zwycięstwem 48:42 nad Spartą Wrocław przełamaliście wreszcie niemoc na własnym torze. Ten sukces ma chyba także dla każdego z was dużą wartość psychologiczną?
- Myślę, że tak, ale aby w pełni zaprezentować swoją wartość, musimy jechać w pełnym składzie, bo ze Spartą męczyliśmy się. Wygrana różnicą sześciu punktów nie jest wysoka, a musimy mieć na uwadze rewanże i zdobywanie punktów bonusowych, które będą bardzo ważne.

Pamiętamy, że mamy na koncie dwie porażki. Musimy więc jeszcze bardziej się starać. Po tym zwycięstwie nie popadałbym w huraoptymizm, ponieważ czekają nas jeszcze bardzo ciężkie mecze.

- W niedzielnym spotkaniu widać było w drużynie dużą determinację i ogromną wolę odniesienia zwycięstwa. Każdy się starał...
- Kluczem do zwycięstwa w meczach ligowych jest równa drużyna i równa jazda, wszyscy muszą punktować. W pojedynku z Wrocławiem wychodziło nam to, dlaczego nie udawało się w poprzednich meczach, tego do tej pory jeszcze nie wiemy.

Tor generalnie był podobny, jak poprzednich spotkaniach, może tylko był trochę bardziej równy, ale dla wszystkich jednakowy. Dlatego kwestie toru pozostawiłbym w spokoju, bo na każdym trzeba się ścigać.

- Spotkanie było wyrównane. Odczuwaliście presję, że i tym razem może się nie udać zwyciężyć?
- Jeżeli chodzi o mnie, to przeciwko Sparcie jeździło mi się dobrze, aczkolwiek rzeczywiście odczuwałem pewną tremę, ponieważ miałem świadomość, że trzeba dać z siebie wszystko. Ogromnie zależało mi na tym, aby nasza drużyna wygrała.
Powiem szczerze, że gdy się przegrywa, to atmosfera niby jest dobra, ale pojawiają się opinie i plotki o jakichś konfliktach, czy nieporozumieniach. Zapewniam, że wszystko jest dobrze, brakowało nam tylko zwycięstw u siebie.

- Czy ta wyjątkowa mobilizacja przed Spartą, wspólne treningi, miały wpływ na waszą jazdę, wniosły coś nowego?
- Na pewno tak, tylko jeżeli ktoś potrzebuje tych treningów, to... bardzo proszę. Moim zdaniem nie powinno być to w jakiś sposób wymuszane. Jeżeli ktoś ma potrzebę jazdy, nie czuje motocykla, to sam zadzwoni i będzie zabiegał o to, aby zorganizować mu zajęcia. Myślę jednak, że wspólny trening jest ważny.

- Kibice liczą, że wróci Nicki Pedersen i pojedzie w meczach z mocnymi przeciwnikami. A wy też na niego czekacie?
- Dokładnie tak. Przed nami bardzo trudny mecz w Toruniu z Unibaksem, który pokaże na co nas stać, jaka jest nasza siła. Przyznam, że nie lubię jeździć na tamtejszym torze. Ostatnie mecze w Toruniu mi nie wychodziły. Nie ukrywam, że już myślę nad tym, co zrobić, aby tam dobrze pojechać.

Zastanawiam się, jaki wybrać silnik i używać go w tym spotkaniu. Jak to wszystko wyjdzie? Przekonamy się w niedzielę...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mike
Lampartowi i Kretowi zadne wspolne czy osobne treningi nic nie pomoga. Najlepszym rozwiazaniem dla nich bedzie powiedzenie DOŚĆ WSTYDU, oddanie motocykla i wyp........ Tylko jak to zrobic skoro nic innego nie potrafi sie robic ?????????
Dodaj ogłoszenie