Gwałcona dziewczynka z Podhala opowiedziała o swoim dramacie po siedmiu latach. Bracia z wyrokiem

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Tomasz Bolt/Polskapresse
Karę czterech lat za gwałty na nieletniej dziewczynie usłyszał 25-letni mieszkaniec Podhala. Jego młodszy brat dostał karę 2 lat odsiadki. Obaj zaprzeczali, by wykorzystywali pokrzywdzoną, gdy miała 4-5 lat i chodziła do przedszkola. Sprawą zajmie się teraz Sąd Apelacyjny w Krakowie.

Dziewczynka o przemocy seksualnej ze strony sąsiadów opowiedziała po raz pierwszy po siedmiu latach od zdarzeń, gdy była w 6. klasie szkoły podstawowej. Zwierzyła się pedagogowi szkolnemu, który powiadomił dyrekcję placówki oświatowej i ojca dziewczynki.

Pokrzywdzona milczała, bo matka chorowała psychicznie, a ojciec nadużywał alkoholu, więc nie miała wsparcia rodziców. Podała, że była wykorzystywana w latach 2012-2014, do czasu, aż rozpoczęła naukę w I klasie szkoły podstawowej. Do przemocy dochodziło, gdy ojciec zabierał ją do sąsiadów, gdzie sam pił alkohol z gospodarzem, a wtedy synowie mężczyzny w osobnym pokoju wykorzystywali dziewczynkę.

Gwałty w pokoju domu

Zeznała, że robili to zawsze osobno w pokoju na piętrze, który zamykali na klucz. Matki braci nie było wtedy w domu, bo w weekendy pracowała w pobliskim sanatorium.

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu skazał obu braci na kary więzienia. Za wiarygodne uznał relacje pokrzywdzonej i powody dlaczego milczała siedem lat o gwałtach. Młodszy z braci dostał mniejsza karę, bo działał w warunkach ograniczonej poczytalności. Obaj mają też zakaz zbliżania się do dziewczyny przez osiem lat, nie mogą też przez pięć lat zajmować stanowisk związanych z edukacją, leczeniem i wychowaniem małoletnich. Za krzywdy starszy z braci ma zapłacić dziewczynie 15 tys. zł, a młodszy 10 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.

Oskarżeni nie przyznawali się do winy, nie wskazali, dlaczego dziewczyna miałaby ich fałszywie oskarżać.

Wiarygodne zeznania pokrzywdzonej

Wiarygodne były zeznania świadków, osób, którym pokrzywdzona zwierzyła się z przemocy seksualnej. W relacjach podawała im te same okoliczności: gdzie i kiedy dochodziło do przestępstw oraz że bracia wykorzystywali ją każdy z osobna.

Obciążające było w ich przypadku długotrwałość i powtarzalność przestępstwa na szkodę dziewczynki oraz jej młody wiek i fakt, że nie mogła się im przeciwstawić. Łagodzące było, że nie byli karani, a młodszy miał ograniczoną poczytalność.

W złożonej apelacji obrona kwestionuje ustalenia sądu, zwraca uwagę, że zeznania dziewczyny są niewiarygodne. Choćby dlatego, że pokój na piętrze domu nie był nigdy zamykany na klucz. Pokrzywdzona, gdyby tam dochodziło do gwałtów, mogła krzyczeć , płakać i wzywać pomocy, w końcu w budynku był wtedy jej ojciec, a tego nie zrobiła.

Adwokat chce dodatkowej opinii biegłego ginekologa, który wypowiedziałby się na temat obrażeń ciała pokrzywdzonej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Materiał oryginalny: Gwałcona dziewczynka z Podhala opowiedziała o swoim dramacie po siedmiu latach. Bracia z wyrokiem - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie