Henryk Kasperczak, czyli siła spokoju

Cezary KassakZaktualizowano 
- Tytuł trafił w godne ręce, nie było lepszego kandydata - ocenia Krzysztof Rześny, który w latach 70. ub. wieku grał z Kasperczakiem w Stali Mielec. - Nie każdy klasowy piłkarz jest potem równie dobrym trenerem. Heniek umiał to połączyć.

- Dzięki dobrym wynikom w różnych krajach w Afryce zyskał duży szacunek. Jest to trener wysokiej klasy, kompetentny, charyzmatyczny. Co bardzo ważne, umie rozmawiać z zawodnikami - tak w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” mówił o Henryku Kasperczaku Seydou Keita, znany afrykański piłkarz, eksgracz Barcelony.

Również kapituła, złożona z działaczy Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej oraz dziennikarzy Nowin, doceniła dokonania Kasperczaka, wybierając go na piłkarską osobowość 70--lecia w naszym regionie.

Kreatywny, pracowity, opanowany

Największa osobowość minionych 70 lat na Podkarpaciu pochodzi ze… Śląska. Wychowanek Stali Zabrze na szerokie wody wypłynął jednak w Mielcu. Do klubu mającego siedzibę przy ul. Solskiego trafił w połowie lat 60. Za długo nie pograł, bo musiał odbębnić wojsko. „Kasper” przywdziewał nie tylko żołnierski mundur, ale i koszulkę warszawskiej Legii. Nie zdołał jednak przebić się do podstawowego składu. Wrócił zatem do Mielca, by tym razem zakotwiczyć tu na 10 długich lat.

Stalowcy z nim w składzie dwa razy sięgnęli po prymat w kraju, raz skończyli rozgrywki jako wicemistrzowie. W europejskich pucharach toczyli m.in. pamiętne boje z Realem Madryt, doszli też do ćwierćfinału Pucharu UEFA.

Mieleckiej potęgi nie sposób wyobrazić sobie bez Kaspercza-ka. Był dyrygentem zespołu, organizatorem gry. - Typowy środkowy pomocnik, zawodnik bardzo kreatywny - opisuje Witold Karaś, w latach 70. także piłkarz Stali. - Miał przegląd sytuacji.

Na boisku czasem harował za dwóch. - Śmialiśmy się, że jak on zacentruje z rogu, to pędzi w pole karne, żeby po swoim własnym dośrodkowaniu oddać jeszcze strzał - mówi Zygmunt Kukla, który w tamtych czasach strzegł mieleckiej bramki.

- Był liderem, potrafił wpłynąć na zespół. Zresztą od Eryka Hansela przejął opaskę kapitana - przypomina Karaś. - Miał autorytet w drużynie, ale to nie polegało na tym, że się z nikim nie liczył. Zawsze był umiarkowany, stateczny, można powiedzieć - mądry - dodaje Kukla.

Niełatwa droga do drużyny narodowej

Kasperczak jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta (61 oficjalnych występów). Jego reprezentacyjne losy układały się dość nietypowo. Nie był powoływany do kadry juniorów, w młodzieżówce zaliczył tylko epizod, a w seniorskiej reprezentacji debiutował dopiero w wieku 27 lat. Ale szybko udowodnił swoją wartość. Tych, którzy w jego talent powątpiewali, ostatecznie przekonał dobrą grą w batalii z Anglikami na Wem- bley. - Mieliśmy tam trochę szczęścia, ale ono w sporcie zawsze jest niezbędne - wspominał na łamach Nowin.

Potem były - jakże pomyślne dla Polaków, zwieńczone zdobyciem trzeciego miejsca - mistrzostwa świata w Niemczech. Kasperczak wraz z Deyną i Maszczykiem stworzył najlepszą linię pomocy w dziejach polskiej piłki. Ten pierwszy popisowo zagrał zwłaszcza w starciu przeciwko Włochom; asystował przy cudownych golach Szarma- cha i Deyny.

Udany był dla niego rok 1976. Z igrzysk w Montrealu wrócił ze srebrnym medalem, triumfował też w plebiscytach redakcji „Sportu” i „Piłki Nożnej” na piłkarza roku. Czytelnicy Nowin uznali go za najlepszego sportowca Polski płd.-wsch.

Dwa lata później pojechał na swój drugi mundial. Kadra prowadzona przez Jacka Gmocha, mimo że wciąż należała do światowej czołówki, nie była jednak aż tak mocna, jak „Orły Górskiego” w 1974 r.

Multiselekcjoner

8 listopada 1978 r. odbył się towarzyski mecz Stal Mielec - FC Metz. Tego dnia Kasperczak, wówczas już zawodnik francuskiego ekstraligowca, ostatni raz założył koszulkę Stali i uroczyście pożegnał się z mielecką publicznością. Wcześniej skończył warszawską AWF, przygotowywał się do pracy trenera.

W nowej roli sprawdził się doskonale. FC Metz doprowadził do Pucharu Francji, z Montpellier awansował do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Dwa razy świętował mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków, która pod jego batutą wyrzuciła z pucharów m.in. Parmę i Schalke. - Trener Kasperczak to siła spokoju - stwierdził kiedyś Piotr Brożek.

Spektakularne sukcesy „Henri” odniósł także jako selekcjoner afrykańskich reprezentacji (z Tunezją wicemistrzostwo Afryki, trzecie miejsce z Wybrzeżem Kości Słoniowej i czwarte z Mali). W sumie był selekcjonerem aż pięciu drużyn narodowych. Ilu szkoleniowców może się czymś takim pochwalić…?

Obecnie znów prowadzi Tunezyjczyków. - Szkoda, że nigdy nie dostał szansy popracowania z reprezentacją Polski. Zasłużył na to jak mało kto - uważa Krzysztof Rześny. 69-letni dziś Kasperczak zapewnia, że o emeryturze na razie nie myśli.

Zobacz też zdjęcia z gali Podk.ZPN.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Materiał oryginalny: Henryk Kasperczak, czyli siła spokoju - Nowiny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3