reklama

Herbert Czaja: Mamy suszę od 16 lat, a stosy papieru wody nie zatrzymają

Krzysztof Ogiolda
W maju i na początku czerwca padało, ale susze dokuczają nam od 2000 roku - mówi Herbert Czaja, prezes Izby Rolniczej.
W maju i na początku czerwca padało, ale susze dokuczają nam od 2000 roku - mówi Herbert Czaja, prezes Izby Rolniczej. Krzysztof Świderski
W maju i na początku czerwca padało, ale susze dokuczają nam od 2000 roku - mówi Herbert Czaja, prezes Izby Rolniczej.

 

- Nawet mieszczuchy znają przysłowie: Zimny maj – ciepłe stodoły. Mam wrażenie, że maj był w tym roku i zimny, i dość mokry. To jak będzie z tymi stodołami?

- Nie spodziewam się, żeby nam te przysłowiowe ciepłe stodoły groziły. I nie jest to tylko skutek majowej pogody. Od 2000 roku dotykają rolników rozmaite anomalia pogodowe, żeby nie powiedzieć kataklizmy. Właśnie w 2000 roku przeżyliśmy mocno odczuwalną suszę. Kolejna przyszła za trzy lata, następna za dwa i znów za trzy. Rok ubiegły przyniósł upały straszliwe. Wody brakuje stale już od 2014 roku, na wielu polach ten brak jest widoczny, w dodatku rzepak zimą ucierpiał od przymrozków.

 

- Dlaczego brakuje wody? Ostatnio akurat sporo padało.

- Tak się na pierwszy rzut oka wydaje. Ale jak parę dni temu jechałem w Opolu obwodnicą w stronę Wrocławia, to na polach pszenicy widziałem duże połacie widocznej suszy. Głębiej w ziemi tej wody nie ma. Z powodu wielu susz, o których mówiłem.

 

- A ta woda, która z nieba leci?

- Część rośliny błyskawicznie pochłoną, a reszta spływa. Kłaniają się wieloletnie zaniedbania. Ja jeszcze pamiętam, że kiedyś dróżnik musiał utrzymywać i czyścić rowy. Robiło się melioracje, funkcjonowały różne zastawki, które powodowały, że woda spływała z pól powoli.

 

- Dlaczego teraz ich nie ma?

- Bo te urządzenia albo zostały zniszczone, albo zamulone. Nikt się tym specjalnie nie przejmował. To się powoli zmienia i o zastawkach i melioracjach  zaczyna się znów mówić.

 

- A dlaczego się ich nie robi?

- Bo w skali państwa wymagałoby to ogromnych pieniędzy. Nie ma ich rząd, nie mają samorządy. Apeluję gorąco: Panowie, przynajmniej uprośćcie prawo. Rolnik sam nie może sobie zastawki zrobić, ani nawet nie może zregenerować istniejącej. Chyba że najpierw zrobi projekt – bardzo kosztowny – i będzie chodził prosić o zezwolenia, a urzędnik się łaskawie zgodzi albo nie. Jednym słowem, próbujemy zatrzymać wodę na polu stosami papieru. To się nie uda. Gdyby rządzący uprościli procedurę, rolnik naprawiłby to na własny koszt, z myślą o sobie, ale i z myślą o środowisku. Coś z tym zrobić trzeba, bo w ostatnich latach w Polsce było tyle samo opadów, co w Egipcie.

 

- Tylko my nie nawodnimy naszych pól wodą z Nilu.

- Za to nauczyliśmy się rozpusty, nieoszczędzania wody, a w dodatku wznieśliśmy potężne urzędnicze bariery. To się nie opłaca nikomu. Bo urząd w gminie, powiecie i województwie też musi wydawać krocie na dokumentację.

 

Produkt, jaki klient kupuje w sklepie, ma mało wspólnego z krową, z dojeniem i z mlekiem

 

- Opłaca się rolnikowi jeszcze karmić krowy, skoro za mleko dostaje grosze?

-Od kilku lat jesteśmy przyzwyczajeni do niskiej opłacalności trzody. W przypadku mleka to nie trwa aż tak długo, ale też ciągnie się miesiącami, prawie od roku. Aż się dziwię, że niektórzy rolnicy jeszcze doją. Za grosze dosłownie. Rolnicy mówią, że o opłacalności mleka można mówić, jeśli dostaną za litr powyżej złotówki. Wtedy im pięć groszy, a czasem jeden grosz na litrze zostaje. Problem w tym, że ceny spadały już do 80 groszy. Nawet jak trochę rosną, ale nie sięgają złotówki, jesteśmy poszkodowani. A przecież rolnik zwykle robocizny – swojej ani żony – nie przelicza na złotówki.

 

- Ale przecież klient w sklepie mleka za złotówkę nie kupuje.

Tkwimy w dziwnym systemie. Klient płaci straszne pieniądze, w dodatku za produkt tak mocno przetworzony, że z mlekiem, krową i dojeniem ma on niezbyt wiele wspólnego. Rolnik też jest tak „czyszczony”, że z tej roboty to mu już tylko - że powiem dosadnie - gówno zostaje i może je wyrzucić na pole, a cała nadwyżka zostaje u pośrednika. W ubiegłym tygodniu od jednego z prezesów usłyszałem taką diagnozę: handel nas wykończy. Mleczarnie nie mogą poniżej kosztów przetwarzać. Rolnik nie może w ten sposób produkować. Jakby się ktoś zaprzysiągł, żeby ich wykrwawić, a mleko sprowadzić - bo ja wiem - z Chin.

 

- Ceny ziemi spadają. Niby rolnik łatwiej może ją kupić. Ale kto wziął kredyt na zakup, będzie miał problem z bankiem, bo wartość gruntu jest mniejsza niż kwota, którą na ten cel wydał.

- I zdolność kredytowa takiego rolnika spada, a on jest w banku na minusie. Banki mają pretekst, żeby kredytów nie dawać, co zamraża obrót gotówki. A rolnicy mają jeszcze inny kłopot. Jeśli rolnik A sprzedaje rolnikowi B ziemię, agencja w każdej chwili może wkroczyć i ją odkupić. Ma pierwszeństwo. Wielu potencjalnych sprzedawców czeka. Może za trzy, za cztery lata przepisy się zmienią. Rolnicy nie inwestują i wycofują się, bo co z tego, że wezmą kredyt albo sięgną po gotówkę, skoro i tak agencja ich wyprzedzi. Niepewność jest duża. Więc rzeczywiście ziemia tanieje, ale rolnik z tego wiele nie ma. Wola urzędnika bierze górę nad logiką.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Herbert Czaja: Mamy suszę od 16 lat, a stosy papieru wody nie zatrzymają - Nowa Trybuna Opolska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3