I jak tu nie ma być afer!

    I jak tu nie ma być afer!

    PAWEŁ BAŁA

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    I jak tu nie ma być afer!
    Ostatnimi czasy mamy istny ciąg afer: Rywingate, państwowe zboże znikające w elewatorach posła Bondy, afery Łapińskiego i Naumana czy starachowicka. O tych wiemy. Ile jest takich, o których nie wiemy, Bóg raczy wiedzieć. Każda to cios w bardzo wątły autorytet Rzeczypospolitej Polskiej.
    I jak tu nie ma być afer!
    Rosnąca fala korupcji w naszym kraju skłania do zapytania o jej przyczynę. Można oczywiście zwalić wszystko na upadek obyczajów, ale tu zapewne chodzi o coś innego - o kryzys wolnego rynku, własności prywatnej. Generalnie o socjalizm.

    Jak człowiek staje się niewolnikiem

    Afery to nie domena rządów postkomunistów, miały one miejsce również wcześniej, za rządów tzw. prawicy. "Prawica" ta jednak dość nieporadnie rozbudowywała sferę socjalną - SLD zna się na tym jak mało kto!
    Stąd też i nasilenie korupcji. Inne czynniki są nie mniej ważne: dawniej urzędy podejmowały procentowo mniej decyzji, nie wkraczały tak daleko w życie ludzi. Zwiększono kompetencje administracji, to i pole do popisu większe. Z czasem też zapewne przestaje się postrzegać łapówkarstwo jako coś złego - skoro wszyscy biorą, to czemu ja mam nie brać?
    Idea państwa opiekuńczego to idea chora. W teorii ma ono opiekować się obywatelem, załatwić za niego wszystkie sprawy. W praktyce jest dla człowieka największym utrapieniem. Po pewnym czasie człowiek-obywatel staje się niewolnikiem i sam podświadomie taką swoją rolę akceptuje.

    W chorym państwie uczciwe życie to gehenna

    Teoretycznie sprawa jest prosta: państwo dąży do zaspokojenia potrzeb swoich niewolników. Ale praktyka rozmija się z teorią.
    Przykład? Obywatel chciałby otworzyć sklep. Jednak nie może, bo musi uzyskać pozwolenie bądź koncesję, które wydaje urząd. Co się dzieje, jeżeli nie chce wydać, lub robi to nie po naszej myśli? Trzeba jakoś urzędnika "zmotywować"! Czym? Łapówką, bo przecież nie dobrym słowem. Pomijam fakt, że cała ta hucpa jest finansowana przez nas, czyli płacących podatki. O to w tym chodzi: my oddajemy im nasze pieniądze, a oni już wiedzą najlepiej, co z nimi zrobić.
    W normalnym państwie problem znika, bo sklep może otworzyć każdy! W państwie o złym, tj. nierynkowym systemie gospodarczym, łapówka to forma ominięcia problemów stwarzanych przez to państwo właśnie. Taki układ deprawuje. Kto więc walczy z systemem rynkowym, zastępując go regulacją państwową, przykłada rękę do demoralizacji społeczeństwa. W takich chorym państwie uczciwe życie to nieustająca gehenna. I zostaje tylko droga nieuczciwości. Lecz taki stan nie trwa w nieskończoność - kiedyś takie państwo upada. Chyba, że nadejdzie opamiętanie, ale w Polsce na razie się na to nie zapowiada.

    Ręce precz od gospodarki

    Jeśli chodzi o swoje sprawy, to człowiek na ogół działa racjonalnie. Więc szkoda czasu na zmienianie ludzi, tu trzeba zmienić system.
    A naprawdę jest dużo do zrobienia. Gdy w 1988 r. wprowadzono ustawę o działalności gospodarczej (reforma Rakowskiego i Wilczka), koncesjonowaniem objęto tylko trzy formy tej działalności: obrót bronią, lekarstwami i wódką. Dziś jest ponad dwieście różnych koncesji! I jak tu nie ma być afer! Przecież gdyby nie było listy leków refundowanych, to nie byłoby afery z wymuszaniem korzyści majątkowych za umieszczenie medykamentu na tej liście. Gdyby zostawić skup zboża samemu sobie, to nie byłoby sprawy pustych elewatorów!
    Problem korupcji powstaje na styku sfery państwowej i prywatnej. Dlatego państwo musi możliwie daleko wycofać się z działalności gospodarczej.
    Nie mnie wyrokować, czy panowie posłowie i senatorowie specjalnie stworzyli taki system, by móc inkasować łapówki, czy jest to efekt naiwności, braku wyobraźni i głupoty ekonomicznej. Motywy zresztą są bez znaczenia - ważny jest efekt!

    Jak to zmienić

    Należy odrzucić opiekę państwa, bo im więcej tej opieki, tym nędza obywateli się pogłębia. Pomoc państwa służy tylko urzędnikom (łapówki) i nierobom.
    Najważniejsze jest jednak to, by te pieniądze, które dziś zabiera Wielki Brat, oddać ich właścicielom! Bo oni wiedzą najlepiej, co z nimi zrobić: zainwestować czy przepić. Takie ich prawo. Im więcej pieniędzy w kieszeniach ludzi, tym większa konsumpcja. Im większa konsumpcja, tym większa produkcja, a więc i zatrudnienie wzrasta, bo ktoś musi te dobra produkować. I tak rozwiązuje się problem bezrobocia.
    Jeśli chodzi o rozwiązania prawne, popieram wykreślenie z kodeksu karnego przestępstwa łapownictwa czynnego. Dającemu łapówkę włos z głowy spaść nie może. To radykalne rozwiązanie, ale myślę, że skuteczne - już widzę strach w oczach skorumpowanych urzędników. W końcu zawsze druga strona może poinformować organy ścigania o fakcie popełnienia przestępstwa i nic jej za to nie grozi. Jeden przepis nie zlikwiduje problemu łapówkarstwa, ale w dużym stopniu ukróci dzisiejszą korupcję. Uważam, że to skuteczne, radykalne rozwiązanie na miarę trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Polska.
    Natomiast zaostrzanie kary dla dającego łapówkę da skutek odwrotny do zamierzonego - nikt już nie ujawni faktów, w obawie o swoją przyszłość.
    Zapewne problem korupcji wpisany jest na trwałe w instytucję państwa, musi ona stanowić jednak zupełny margines.

    Autor jest wiceprezesem Okręgu Galicyjskiego UPR w Rzeszowie.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo