IV liga. JKS Jarosław gotowy na świętowanie

Miłosz Bienaszewski
Żurawianka (na zielono) chce zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie.
Żurawianka (na zielono) chce zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. fot. Łukasz Solski
JKS Jarosław, aby świętować upragniony awans musi wywalczyć jeszcze zaledwie dwa punkty. Okazja nadarza się już w sobotę, kiedy podopieczni Pawła Załogi podejmować będą Cosmos.

W przypadku wygranej nie będą musieli już się oglądać na inne zespoły.

- Mamy cztery szanse, ale zależy nam, aby awans wywalczyć, jak najszybciej - mówi opiekun jarosławian. Zadanie łatwe jednak nie będzie, bo Cosmos jest wymagającym rywalem i potrafi spłatać niejednego figla.

- Spodziewamy się, że podobnie jak Kolbuszowianka zagrają otwarcie. Zapowiada się więc ciekawe spotkanie - stwierdził Paweł Załoga.

Za plecami JKS-u trwa walka o II miejsce, również premiowane awansem. W grze pozostały trzy drużyny, aczkolwiek rywalizacja pewnie rozstrzygnie się pomiędzy Piastem i Sokołem.

- Jak my przegraliśmy, to i oni się potknęli - powiedział Marek Strawa, trener "piastunek", których rywalem będą rezerwy Resovii.

- To młody, wybiegany zespół. U siebie nie wygraliśmy dwóch ostatnich meczów więc chcemy dać trochę radości naszym kibicom - zapowiada opiekun Piasta. Sokół również zagra u siebie, a zmierzy się z Przełęczą.

- Przeprowadziłem wywiad u innych trenerów i wiem, że jest to nieobliczalny zespół. Na wpadkę pozwolić sobie już nie możemy i liczę na pełną koncentrację do końca sezonu - mówi Grzegorz Łuczyk, trener Sokoła. Nieco większą stratę do miejsc premiowanych awansem ma Rzemieślnik, którego rywalem będzie Kolbuszowianka.

- Matematyczne szanse cały czas są, ale gramy bez większych obciążeń. Zarówno my, jak i Kolbuszowianka gramy ofensywnie, co powinno być korzystne dla widowiska - powiedział Roman Gruszecki, coach pilźnian.

Bardzo dobrze radząca sobie ostatnio Pogoń podejmować będzie Strumyk.

- Życzyłbym sobie, aby już do końca sezonu nie znalazł się rywal, który nas zatrzyma. Strumyk to jednak zespół, w którym jest kilku ogranych zawodników więc łatwo nie będzie - mówi Janusz Dąbek, prezes "piwoszy".

Niepewny utrzymanie cały czas jest Wisłok, a teraz jedzie do Nowej Dęby na mecz z podrażnioną Stalą, która niespodziewanie przegrała z Mokrzyszowem.

- Na pewno musimy jeszcze zapunktować. Lepiej jednak gramy na wyjazdach, a Stal to nie jest ten sam zespół, co jesienią więc może się uda. W innym przypadku nasza sytuacja w tabeli może się zrobić jeszcze trudniejsza - nie ukrywa Janusz Adamczyk, kierownik strzyżowian.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie