Jak przetrwać koniec świata

Norbert Ziętal
Archiwum www.eckardt.pl
Czy rządzący naszą planetą mogą przygotować 6 mld ludzi na koniec świata? - pytają twórcy filmu "2012". I odpowiadają sami sobie: - Nie mogą.

Według różnych wyliczeń, szczególnie Majów, koniec świata nastąpi 21 grudnia 2012 r., gdzieś około południa.

- To, co mam robić? Rzucać studia, bo po się uczyć? Trzeba wykorzystać ten czas - proponuje internauta portalu koniecswiata.info poświęconego totalnej zagładzie.

- Godnie przygotować się na nadejście drugiego świata! - proponuje ktoś bardziej zagłębiony w temacie.

- Napadamy na bank i przełykamy wszystkie piwa, jakie są, snikersami - rzuca ktoś najbardziej praktyczny.

To będzie megakataklizm

W związku z hiperaktywnością Słońca w 2012 r. nastąpi przebiegunowanie Ziemi, co spowoduje przesunięcie kontynentów w strefę podbiegunową. Towarzyszyć temu będą niespotykane powodzie, wybuchy wulkanów i trzęsienia ziemi. Aż trudno sobie wyobrazić, co się wtedy będzie działo.

Dla osób, które nie mają w wystarczający sposób rozwiniętej wyobraźni z pomocą przychodzą twórcy filmu "2012". Pod koniec ub. roku wszedł na ekrany kin.

Jak to w filmie bywa, typowy Amerykanin wybiera się na typową dla Jankesów, a przynajmniej tych z filmów katastroficznych, wycieczkę, czyli do parku narodowego Yellowstone. Tam wpada na trop najpilniej strzeżonej tajemnicy państwowej. Jak to Amerykanin na wycieczce. Sekret dotyczy przyszłości świata, a właściwie jej braku, bo świata ma nie być. Instytut Zachowania Rodzaju Ludzkiego ma za zadanie ocalić najbardziej wartościowe jednostki, bo przecież wszyscy wiedzą, że w ciągu trzech lat, do 2012 r. nie uda się znaleźć sposobu na uratowanie 6 mld mieszkańców Ziemi. Ani wywieźć ich np. na Księżyc. Czyli rządy kombinują z powstaniem czegoś na wzór Arki Noego.

Nasz świat jest już piątym

Zapadające się drapacze chmur amerykańskich miast. Potężne fale przelewające się przez Himalaje. To wszystko nas czeka, już za niewiele ponad 2 lata.

Prawdopodobnie pierwsi, którzy poinformowali o końcu współczesnego świata byli Majowie. To lud, który stworzył potężną cywilizację na terenie dzisiejszej Ameryki Środkowej. Niektórzy twierdzą, że Majowie i starożytni Egipcjanie to potomkowie mieszkańców Atlantydy. Legendarnego lądu, który w wyniku kataklizmu, sprzed 12 tys. lat temu zapadł się pod ziemię. Nieliczni potomkowie starożytnych Majów żyją do dzisiaj. Potężna cywilizacja tego ludu upadła po najazdach europejskich kolonizatorów.

Majowie bardzo rozwinęli naukę. Ich wiedza stała na wysokim poziomie. Prowadzili precyzyjne obserwacje nieba i potrafili z nich korzystać, m.in. w układaniu kalendarza. Współcześni naukowcy odkryli, że końcem kalendarza, po przeliczeniu na nasz gregoriański system kalendarzowy, Majów jest 21 grudnia 2012 r. Przy tej dacie zapisali ogromny kataklizm, który zniszczy cała ludzkość.

Według legend dawnych ludów Ameryki obecnie istnieje piąty świat albo jak kto woli piąte Słońce. Poprzednie cztery światy skończyły się gigantycznymi kataklizmami. Dokładnie znana jest przyczyna śmierci czwartego świata, czyli poprzedniego do naszego. Wielka powódź, która trwała 52 dni. Obecny świat ma się zakończyć wielkim ruchem ziemi.

Wierszowane przepowiednie

Różnej maści zwolennicy teorii spiskowych od razu dopasowali, że przecież podana przez Majów data 21 grudnia 2012 r. zbiega się - i to w niewiarygodnie dokładny sposób - z wyznaczoną "naukowo" datą katastrofy słonecznej i zmiany biegunów na naszej planecie. Potwierdzeniem na to jest proroctwo Oriona.

Według tej teorii w 2012 r. trzy planety, czyli Wenus, Orion i Mars oraz kilka gwiazd osiągną względem siebie takie położenie, jak w roku 9792 przed naszą erą. Wtedy na Ziemi miał miejsce kataklizm i zniszczona została Atlantyda.

Koniec świata przepowiada również Nostradamus, a właściwie Michael de Nostredame, Francuz żyjący w XVI wieku. W swoich czterowierszowych rymowankach, których napisał ponoć około tysiąca, zawarł przepowiednie.

Miał przepowiedzieć śmierć króla Francji Henryka II, dojście do władzy Napeleona, wzloty i upadki Hitlera i Musssoliniego, lądowanie na Księżycu, zamach na Jana Pawła II a nawet śmierć księżnej Walii Diany i zamach terrorystyczny na World Trade Center w Nowym Jorku. Z proroctw Nostradamusa, które się jeszcze nie spełniły jest III wojna światowa i koniec świata.

Każdą przepowiednię można dowolnie dopasować

Sceptycy teorii wszelakich twierdzą, że każdą przepowiednię, jeżeli się o to "odpowiednio" postarać, można dopasować do dowolnego wydarzenia.

Bo czy np. już nie wybuchła III wojna światowa? Za taką może być uznawany globalny konflikt cywilizowanego świata z terrorystami.

Według Nostradamusa, w swoich czasach powszechnie uważanego za moczymordę, ostatni papież ma być "o skórze oliwnej". I tutaj niby też się wszystko zgadza, tyle, że każdemu co innego.

Wiadomo, że ostatni papież, to będzie Ojciec Święty, który doprowadzi ludzkość do końca świata. Tylko ta "skóra oliwna" jakaś taka tajemnicza jest.

Czy ostatni papież będzie ufoludkiem, bo jak wiadomo, przybysze z obcych galaktyk najczęściej są zieloni. Ta teoria ma najmniej zwolenników i właściwie została wymyślona na potrzeby tego tekstu.

Najczęściej mówi się o kimś czarnoskórym. No, bo kto jada oliwki, ten wie, że są nie tylko oliwkowe, lecz również czarne. Poza tym, kontynentem, który ma najmniej ucierpieć podczas kataklizmu będzie Afryka. Czarny kontynent. A więc wszystko się zgadza.

Spora część ludzi ostatniego papieża widzi w obecnym Benedykcie XVI. Bo wprawdzie jest biały, ale w jego herbie jest murzyn. A poza tym, Joseph Razinger wywodzi się z zakonu św. Benedykta, którego symbolem jest gałązka oliwna.

Czy oliwkowy papież to Obama?

Jednak badacze, którzy nie zadowalają się prostymi rozwiązaniami zagadek, kombinują inaczej. Nostradamus żył w czasach, gdy najpotężniejszym człowiekiem na Ziemi był rzeczywiście papież. Przez wieki rola chrześcijańskiego Ojca Świętego znacznie spadła. Obecnie za najpotężniejszych, najbardziej wpływowych ludzi na świecie uważa się prezydentów Rosji i USA.

Moskwa jeszcze nigdy nie miała oliwkowoskórego przywódcy, ale USA już tak. Przecież to Barack Obama. Ma kolor skóry taki jak oliwki. Te czarne, czyli mniej smaczne od oliwkowych.

Kataklizm można przetrwać
Naukowcy zdecydowanie odrzucają wszelkie teorie spiskowe. Amerykańska agencja NASA dementuje powszechne głosy o możliwości wystąpienia ponadnaturalnych kataklizmów. Jednak jak wiadomo naukowcy, zwłaszcza ci z rządowych agencji, zazwyczaj kłamią albo co najmniej ukrywają prawdę.

Nie wszyscy zginą. Przede wszystkim ocaleją wyznawcy teorii roku 2012. Poza tym są już specjalne poradniki, co należy robić, aby przetrwać.

Największym autorytetem w dziedzinie przetrwania końca świata jest belgijski astrofizyk Patrick Geryl. Opublikował listę miejsc, które najbardziej zostaną dotknięte kataklizmem i tych, które być ustrzegą się przed tragicznymi wydarzeniami.

21 grudnia 2012 r. przechlapane będą mieli Australijczycy, mieszkańcy USA i Kanady. Niewiele lepiej będzie w Europie i Azji. Jedynie Afryka przetrwa, szczególnie jej południowa część.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
otwarty
super ze pojawiaja sie takie artykuly.W potop tez nikt nie wierzył oprucz Noego;.Noeziental;DD.super.Teraz o smugach hemicznych i i instalacjach hAARp.
p
pani
Ludzie już całkiem poszaleli? po co publikować w ogóle takie tematy? Jakaś masakra to jest, potem się dzieci naczytają i będą panikować.Nikt nie zna dnia ani godziny końca świata chyba że jest niewierzący to tak sobie może zmyślać. Koniec świata miał już być setki razy nawet w 2000 roku o co? I nic, ponieważ koniec przyjdzie wtedy, kiedy się nie będziemy tego spodziewać. Tyle w tym temacie.Szkoda kupować gazety żeby takie rzeczy czytać.
d
dziennikarz
od zarania powstania komunistycznej gazetki zwanej nnowinami nie ma co sie cieszyc jej osiagnieciami-za komuny byl to totalny donosiel-KLICH TOMCZYK I WIELU INNYCH WSPOLPRACOWALO Z KOMENDA MIEJSKA I WOJEWODZKA Z TAKIM MALYM KURDUPLEM -OBECNIE NOSI WASIKI ABY GO NA MIEJSKIEJ NIKT NIE POZNAL-BIURO GUMOWYCH USZU!!!!KOLES Z PRZEMYSLA TEZ NIEZLY UBEK!!I TAK JEST DO DZISIAJ!!WIEC MIEJCIE TROCHE TOLERANCJI DO POSZKODOWANYCH UMYSLOWO!!!KAZDY KIEDYS ZACZYNA!!!!OBECNIE NOWINY TO KOLO ZEBATE KOSCIOLA PROKURATURY ALKOHOLIKOW ZLODZIEI KLECHOW WYPADKOW SAMOCHODOWYCH I WYDARZEN SWIETYCH OSZOLOMOW ITP!!!!AMEN
C
Czytelnik
Pan Norbert Ziętal za wszelką cenę chce zaistnieć w dziennikarskim światku,dladego wymyśla takie artykuły.Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu.Można się wieczorem pośmiać z tekstów P.Ziętala.
d
dziennikarz
dla kazdej zyjacej istoty na ziemi koncem swiata jest jej smierc- musimy sobie uzmyslowic ze nasze istnienie to zwykly przypadek we wszechswiecie trwajacy miliardy lat i przez ten okres powoduja to n porobilo sie to co mamy dzisiaj-cywilizacja technika etc etc....bez znaczenia dla tego co sie dzieje we wszechswiecie-jestesmy produktem-odpowiednie warunki klimatyczne powoduja to iz zaistnieje jakies organiczne zycie-tak tez jest z nasza planeta-dlugo zycia jej nie zostalo-5 miliardow lat ziemskich to duzo-zas w skali kosmosu wlasciwie nic!!!jestesmy ziarnkiem piachu w odchlani zimnego kosmosu-jednak w tej odchlani jest wszystko co mamy na ziemi?????!dlatego jestesmy-Koniec swiata???on nastapi na milion procent-wlasciwie nieskonczonosc procentu!!!jednak na wszystko bedziemy mieli czas-czasami mysle ze taki proces juz kilka razy mial miejsce ale nie na naszej planecie-cos w rodzaju przeprowadzki-jezeli jakis idiota niezdetonuje calego zasobu bomb atomowych i ziemia sie nie rozleci-to bedziemy mieli technologie czysto kosmiczna wlacznie z budowaniem wielkich statkow kosmicznych co nie jest nawet w naszych czasach filozofia-problem tylko z materialami-na ziemi nastapi okres przygotowan na taka sytuacje-rasy ludzkie nie powstaly same z siebie.po za tym nie ma co panikowac bo nawet proces zmiany biegunow bedzie trwal tysiace lat-to nie sa szokowe procesy.w takiej wersji wydarzen ludzie beda ginac tak samo jak zawsze-wojny
wypadki itd....nic nowego!!wiec raczej zastanowmy sie nad istota kosmosu-nie religiach i podobnych pier***ach-ale na czystych realiach-uniwers dal nam mozliwosc zobaczenia jego-oczy mozg itd....proces ewolucji i dlatego tez da nam mozliwosc zobaczenia konca swiata dla tych ktorzy w tym czasie beda zyc-moze zobacza to z okien statkow jak slonce pozera ziemie-andromeda wchodzi w mleczna droge-co tez trwac bedzie okolo 3 miliardow lat-niz sie nie zdezy-sa to tak duze odleglosci ze raczej wybuchow nie bedzie-grawitacja to problem.lecz w tym czasie bedziemy mieli 2 miliardy lat do przodu-mysle ze wczesniej zamarzniemy albo sie ugotujemy jak sie niewyniesiemy z planety.tak to widze.ciekawe jest w naturze kazdej zyjacej istoty na ziemi ze spoglada w niebo-my jako rasa inteligentna powiedzmy?od milionow lat mamy zakodowane w mozgu to iz jestesmy tworem kosmosu to jest naszym instynktem wrodzonym nie nabytym-dlatego naturalnie ciagnie nas w kosmos-a w przyszlosci to z musu bedziemy musieli powaznie o nim myslec bo on bedzie naszym ratunkiem!!! konczac optymistycznie-" nic w przyrodzie nie ginie-moze i w kosmosie tez nic nie ginie???powroci do swojej pierwotnej postaci zacznie sie kurczyc i ponownie detonuje? do kosmosu pasuje jedno madre powiedzenie-z prochu powstales i w proch sie obrocisz-tak jest z planetami galaktykami czarnymi dziurami supernowymi itd itd...i nami-ludzmi.?wiec raczej o koncu swiata nie myslmy potega kosmosu jest tak wielka ze my jestesmy w tym systemie bez znaczenia!!!
~Stefan~
Widzę ostatnio, że nowinom coraz bliżej do brukowego Faktu niż do dobrego dziennika niestety
Q
Quick-Nick
Srali muchy bedzie wiosna. wlasciwie juz jest.
G
Gość
koniec świata można przetrwać nie głosując ani na PiS ani PełO
Dodaj ogłoszenie