Jak skończyła się kariera Józefa D.

Tomasz Leyko
Józef D. został zatrzymany 17 lipca.
Józef D. został zatrzymany 17 lipca. ARCHIWUM
- Odmawiam wszelkich komentarzy - tyle można usłyszeć od Józefa D. obserwatora sędziów piłkarskich z Mielca.

Niedawno został on zatrzymany przez śledczych w sprawie korupcji w polskiej piłce.

Dotychczas spotkanie z panem Józefem nie było czymś wyjątkowym. Nawet jego syn, który jest trenerem Jutrzenki Ławnica, w rozmowie telefonicznej nie jest już tak miły jak zwykle kiedy pytamy o wynik jego drużyny.

- Ojcu zabroniono udzielać wypowiedzi - powiedział szorstko przez telefon Jacek.

Typowa kariera

Józef D. nigdy w naszym regionie nie odgrywał wiodącej roli, ale każdy kto miał jakikolwiek związek z futbolem zna jego nazwisko. Jak prawie każdy mielczanin karierę zawodową zaczynał w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego.

Przygodę ze sportem zaczął od lekkoatletyki w Zielonej Górze, ale już w 1965 roku zdobył papiery sędziowskie. Wrócił do Mielca, a jego szefowie z WSK oddelegowali go do pracy w klubie.

Z sędziowskim gwizdkiem dotarł tylko do II ligi. To jednak wystarczyło, żeby odpowiednio zaistnieć w piłkarskim światku. Był kierownikiem mieleckiej Stali w latach jej największych sukcesów. Później przeniósł się do Igloopolu. Klub z niedalekiej Dębicy miał nie mniejsze aspiracje, a D. miał pomóc w przeniesieniu mieleckich wzorców na grunt dębicki. Jeszcze w 1987 pożółkły dziś skarb kibica II ligi podaje, że kierownikiem drużyny był Józef D. W kadrze widnieje nazwisko wspomnianego już syna, obrońcy Jacka.

Józef D. został zatrzymany 17 lipca. Następnego dnia został przesłuchany i po deklaracji wpłaty poręczenia majątkowego został zwolniony do domu. W trakcie przesłuchania miał przyznać się do stawianych zarzutów. D. miał przyjąć korzyści materialne za tolerowanie tendencyjnego sędziowania podczas meczów II ligi. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o przyjęcie łapówek w kwocie kilku tysięcy złotych w sezonie 2003/04.

Obserwator to ci fucha

O pracy działaczy z tamtego okresu krążą legendy jednak prokuraturę interesują twarde dowody. Te według nieoficjalnych informacji są z okresu kiedy Józef D. był obserwatorem sędziów piłkarskich.

Obserwator to fucha, o którą niełatwo było w piłkarskim światku. D. długo pracował na takie "wyróżnienie" będąc m.in. szefem podkarpackich sędziów oraz osobą odpowiedzialną za szkolenie arbitrów. Jak nikt dbał o ich umiejętności.

Podkarpacie nie miało swoich drużyn na szczeblu centralnym, ale za to wśród sędziów byliśmy w czołówce. Częstym gościem na Podkarpaciu był Janusz Hańderek, skompromitowany szef polskich sędziów, który w przeszłości był dziennikarzem piszącym artykuły po linii władzy ludowej. Handerek był także gościem jubileuszu pracy Józefa D.

Stali pomóc nie chciał

W Mielcu o dziwo lubiany nie był. Nas stadionie Stali bywał rzadko, zwykle przy okazji sędziowskich egzaminów, szkoleń lub rozgrywek młodzieżowych. Niektórzy działacze znając jego koneksje i możliwości mówili wprost.

- Józek tyle może a Stali nie pomoże - powiedział jeden z działaczy kiedy w 2001 roku Stal walczyła o III ligę.

Inne zdanie mieli kibice przeciwnych zespołów. Kiedy arbiter podczas meczu sprzyjał mieleckiej Stali dokuczali im z trybun, że za przychylnym sędziowaniem stoi Józef D.

W Rzeszowie miał mocną pozycję. Z podkarpackiego kolegium odszedł dopiero po zatrzymaniu Antoniego F. sędziego ze Stalowej Woli i to wbrew własnej woli. Wtedy prezes Podkarpackiego ZPN Kazimierz Greń chciał żeby zmieniono regulaminy sędziów i obserwatorów. Kolegium sędziowskie było przeciwne i w proteście złożyło dymisję. Józef D. był wtedy w szpitalu. Później mówił otwarcie, że nie zgodziłby się na rezygnację.

To dopiero początek

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że po powrocie z Wrocławia Józef D. miał powiedzieć znajomym, że to dopiero początek piłkarskiej afery. To nic nowego. Słowa te wypowiedziała większość zatrzymanych przez policję działaczy piłkarskich.

Od zatrzymania Antoniego F. mówi się o istnieniu dwóch grup przestępczych poznańskiej (związanej z "Fryzjerem") i warszawsko-rzeszowską. Wiele wskazuje na to, że na celowniku wrocławskich prokuratorów znalazła się właśnie ta druga i wielu działaczy z naszego regionu zastanawia się co też we Wrocławiu powiedział Józef D. - na szczęście były już działacz piłkarski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie