Jaka to melodia? W cztery sekundy odgadł siedem piosenek!...

    Jaka to melodia? W cztery sekundy odgadł siedem piosenek! [FILM]

    Norbert Ziętal

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Tomasz Bednarek w ciągu 4 sekund odgadł tytuły siedmiu piosenek w teleturnieju "Jaka to melodia”. To rekord od chwili nadania pierwszego odcinka,

    Tomasz Bednarek w ciągu 4 sekund odgadł tytuły siedmiu piosenek w teleturnieju "Jaka to melodia”. To rekord od chwili nadania pierwszego odcinka, czyli 4 września 1997 r. ©Archiwum Tomasza Bednarka

    Pracuję tutaj od 15 lat i czegoś takiego nie widziałem - Robert Janowski, prowadzący teleturniej "Jaka to melodia?" nie kryje zdumienia. Tomasz Bednarek w cztery sekundy odgadł tytuły siedmiu piosenek. To absolutny rekord.
    Tomasz Bednarek w ciągu 4 sekund odgadł tytuły siedmiu piosenek w teleturnieju "Jaka to melodia”. To rekord od chwili nadania pierwszego odcinka,

    Tomasz Bednarek w ciągu 4 sekund odgadł tytuły siedmiu piosenek w teleturnieju "Jaka to melodia”. To rekord od chwili nadania pierwszego odcinka, czyli 4 września 1997 r. ©Archiwum Tomasza Bednarka

    Tomasz Bednarek w finale - nuci Janowski. Rozpoczyna się czwarta, finałowa runda teleturnieju. W niej zawodnik musi podać tytuły siedmiu piosenek. Ma na to tylko 30 sekund. Gdy w pamięci załapie którąś, zatrzymuje zegar, podaje tytuł. Za chwilę zegar leci od nowa.

    Na liczniku Bednarka wygrane 1800 złotych. Pierwszy utwór. Pan Tomek błyskawicznie naciska przycisk stop.



    - "Moje jedyne marzenie" - rzuca.

    - Chce wygrać finał - Janowski jeszcze nie przeczuwa, co się za chwilę może zdarzyć.

    - Czy ty jesteś w tej grupie zawodników, którzy założyli się, że pobiją rekord? - dopytuje prowadzący.

    - To był zakład. Jaki? Nie powiem - mówi zawodnik.

    Założył się, że pobije rekord

    Rekord "Jaka to melodia?" od półtora roku należy do mieszkańca podprzemyskich Bolestraszyc Arkadiusza Radonia. 6 sekund.

    - "Loaded". "Nie będę Julią" - pan Tomasz zgadł już trzy tytuły, a wykorzystał zaledwie dwie sekundy.

    - Taaaaa. Jestem w szoku trochę - cedzi Janowski. Chwilę milczy. - Zawiesiłem się - nie może ukryć wrażenia.

    - Cztery - rzuca prowadzący a zegar odmierza czas.

    Pan Tomasz niemal równocześnie naciska zegar. To było łatwe. "It's my life".

    Janowski jest coraz bardziej zaskoczony. Jakby nie wierzył, że to się dzieje naprawdę.

    - Ty, po coś się zakładał? Co ty? - pyta prowadzący.

    - To był ciekawy zakład. Powiem ci później, teraz nie mogę - odpowiada pan Tomasz. Na sali śmiech.

    Zrobił to, pobił rekord

    "Jaka to melodia?" to światowy megahit realizowany w oparciu o amerykańską licencję. W USA został uznany za najlepszy teleturniej ostatnich 50 lat XX wieku. W Polsce jest to należy do najlepieej zarabiających, telewizyjnych teleturniejów. Teleturniej opiera się na prostych regułach. Trzech zawodników odgaduje przeboje na podstawie paru nut. Za odgadnięte tytuły wygrywają pieniądze, a ten kto uzbiera ich najwięcej przechodzi do kolejnej rundy. Najlepszy gracz odcinka dostaje się do finału, gdzie do wygrania jest 10 tys. złotych, a w finałach miesiąca samochód. W Ameryce program ogranicza się do pasjonującej gry o wielkie pieniądze (np. w USA jest to 200 tys. dolarów) i drogie samochody.



    - "Niech świat nas goni" - piąta piosenka zaliczona.

    - "I should be so lucky".

    - Tak! - krzyczy Janowski. - Jesteśmy świadkami historycznej chwili, dlatego, że gościu odgadł sześć piosenek w trzy sekundy. W trzy sekundy sześć piosenek - Janowski już wie, że program będzie miał nietypowe zakończenie.

    - Można to zrobić w dwie - opowiada pan Tomasz i wzbudza wśród publiczności salwy śmiechu.

    - 15 lat tutaj pracuję i czegoś takiego nie widziałem - mówi Janowski.

    - "Piosenka księżycowa".

    Koniec. Minęły zaledwie cztery sekundy. Janowski uderza ręką w stół: - Zrobił to! Absolutny rekord!
    Na koncie Bednarka jest 13 550 złotych. Ale to nie koniec. Wystąpi w finale miesiąca.

    W świat poszło, że jest z Podkarpackiego

    - Dla zwykłego widza oglądającego ten teleturniej, mój wynik jest niemożliwy do osiągnięcia. Sam spotkałem się z wieloma komentarzami, że odcinek był ustawiony, że dostałem gotowych siedem odpowiedzi i moim zadaniem było tylko szybko zatrzymywać zegar. A to jest możliwe, wymaga tylko ciężkiej pracy - mówi pan Tomasz.

    27 lat. Mieszkaniec Pęczniewa pod Łodzią. Obecnie bezrobotny, co pomaga mu we właściwym przygotowaniu się do teleturnieju. Występuje w nim od 2007 r. Odcinek, w którym padł rekord, był jego dziesiątym występem. Uwielbia bawić się dźwiękiem, kręci go montaż radiowy. Hobbystycznie gra na różnych instrumentach, zwłaszcza na trąbce i keyboardzie.

    Dziennikarze zafascynowani wynikiem pana Tomasza, pomylili go z innym rekordzistą, z podprzemyskich Bolestraszyc. Reporter, który pierwszy opublikował relacje z programu, napisał, że pan Tomasz jest z Bolestraszyc. Inni nawet nie weryfikowali tej informacji, tylko przepisywali te bzdury.

    - Nigdy nawet nie byłem w Bolestraszycach - śmieje się pan Tomasz. - Ale za to dobrze znam Arka, poprzedniego rekordzistę teleturnieju, przyjaźnimy się.

    Przechodnie proszą o autografy

    Podczas nagrań programu, w studio panuje wspaniała atmosfera. Nie udawana. Zawodnicy zawsze mają czas przed rozgrywką, aby się poznać, porozmawiać. W tym teleturnieju można występować wiele razy. Dlatego sporo osób zna się, przyjaźnią się. Spotykają się na zjazdach i zlotach fanów programu. Niedawno wspólnie wystąpili w innych teleturnieju TVP "Familiadzie". Zagrali jako drużyna Muminków.

    - Praktycznie codziennie widzę w telewizji koleżanki i kolegów. Mam dylemat, gdy w jednym odcinku spotyka się trójka moich przyjaciół. Mam tylko dwa kciuki, które mogę za kogoś trzymać. A co z trzecim zawodnikiem? - śmieje się pan Tomasz.

    Przed emisją programu w telewizji nikomu nie zdradził wyników. Tuż po niej odebrał setki telefonów i esemesów. Ktoś założył jego fanpage na portalu społecznościowym facebook. Ktoś inny wrzucił filmik z finału na You Tube. 1,7 mln odsłon.

    Rekordzista stał się rozpoznawalny na ulicach Łodzi. Ludzie robią sobie z nim pamiątkowe zdjęcia. Zdarzają się prośby o autografy. Często pojawia się pytanie: Jak pan o zrobił?

    Kilkaset razy trzeba słuchać tej samej piosenki

    Pan Tomasz nie startuje w programie z marszu. Długo i starannie się przygotowuje. Praktycznie nie zdejmuje słuchawek z uszu. Słuch muzyczny mu pomaga, ale nie tylko.

    - Oglądam każdy odcinek teleturnieju i nagrywam. Potem wielokrotnie odsłuchuję. Są pewne prawidłowości w programie. Jakie? To moja tajemnica. Podobnie jak to, ile mam nagranych aranżacji piosenek z "Jaka to melodia?". Po dwóch, trzech latach solidnej pracy, można na poważnie wystąpić w teleturnieju - mówi pan Tomasz.

    Z łatwością przychodzi mu zapamiętać piosenki Abby, Queen, Bony M czy The Beatels. Gorzej takich wykonawców, których nie słucha na co dzień. Jimi Henrdix, Deep Purple, Led Zeppelin. ONA, Velvet.

    - Są piosenki, które wystarczy posłuchać raz i zapadają w pamięci. są takie, które za nic nie chcą wejść do głowy. Wówczas słucham je setki razy - opowiada.

    Przypomina, że w programie nie ma oryginalnych utworów, lecz ich aranżacje. Przez 15 lat zebrało się ich sporo w bazie. A przecież codziennie powstają nowe.

    Teleturniej "Jaka to melodia?" powstał w 1997 r. Na podstawie amerykańskiego formatu "Name That Tune". Do tej pory wyemitowano prawie 2500 odcinków. Nadal gromadzi szeroką publiczność. Należy do najchętniej oglądanych teleturniejów w polskich telewizjach i do najlepiej zarabiających.

    - Cztery sekundy to nie jest szczyt możliwości. W domowych warunkach można to zrobić w dwie, w studio w trzy - mówi pan Tomasz. Dodaje, że w finale miesiąca, czyli 1 kwietnia, nie zamierza bić własnego rekordu. Stawka jest zbyt wysoka, aby ryzykować. 10 tys. złotych i samochód.

    - To wspaniały, sympatyczny chłopak - ocenia Daniel Dryniak, słynny strażak z Przemyśla. Zna pana Tomka z meczów siatkówki. - Jest charakterystyczną postacią wśród kibiców, na meczach polskiej reprezentacji siatkówki.
    Faktycznie. Kibicowanie siatkarzom to kolejne hobby pana Tomasza. Na meczach gra na trąbce. Od 10 lat jest na każdym spotkaniu siatkarskiej reprezentacji w Polsce. Dzięki temu, że jest w oficjalnym klubie kibica, wyjeżdża na mecze zagraniczne. W 2010 r. był we Włoszech na Mistrzostwach Świata, rok temu w Czechach na Mistrzostwach Europy. W tym roku chce pojechać do Londynu na Igrzyska Olimpijskie.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (17)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (17) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo