Jazz lubią wszędzie

Jaromir Kwiatkowski
Domarski Quartet w klubie "Kaktus” w Użgorodzie na Ukrainie.
Domarski Quartet w klubie "Kaktus” w Użgorodzie na Ukrainie. Fot. Jaromir Kwiatkowski
Przy wejściu do restauracji "Kwarta" w Starym Samborze muzyków przywitano… szampanem. Podczas koncertu reakcje publiczności były entuzjastyczne.

Podobnie, choć już bez szampana, było w klubie "Kaktus" w Użgorodzie.

Druga już wizyta rzeszowskiego zespołu Domarski Quartet na Ukrainie, to efekt współpracy z muzykami z bojkowskiego zespołu folkowego "Na drabinie", na czele z Jarosławem Mycakiem. Poprzednia, w lipcu 2003 r. (koncerty w Starym Samborze i Lwowie), również była sukcesem.

Doczekał Armstronga

W Starym Samborze mogło zdziwić wszystko. Ekskluzywna restauracja w zaledwie 8-tysiecznym miasteczku, prawdziwie królewskie przyjęcie muzyków, a przede wszystkim gorące reakcje publiczności.

Repertuar był bardzo "energetyczny": od znanych standardów, poprzez bluesa po "Karuzelę z madonnami" z repertuaru Ewy Demarczyk (bardzo trudną do zaśpiewania). W składzie zespołu, poszerzonego do sekstetu, nie było wprawdzie pianisty (nie mógł pojechać), ale tę lukę wypełniała częściowo gitara Marka Skubisza o dźwięku imitującym organy Hammonda.

Domarski Quartet wystąpił w składzie: Stanisław Domarski - saksofony, Magdalena Skubisz - śpiew, Marek Konieczny - gitara, Marek Skubisz - gitara, Witold Solarski - gitara basowa, Tomasz Nosal - perkusja. W Starym Samborze zaśpiewała również Iwona Domarska.

Ormianin ożeniony z Ukrainką postawił nam szampana i arbuzy. W zamian zażyczył sobie posłuchać utworu Louisa Armstronga. Muzycy chcieli go zagrać w drugim secie. Zniecierpliwiony oczekiwaniem Ormianin w pewnym momencie poderwał się: - Ja uchażu! Nie ma Armstronga...

Trzeba było zmienić plany i spełnić życzenie Ormianina wcześniej. Udobruchany, pozostał do końca koncertu.

Róże dla Magdy

Publiczność nagradzała gromkimi brawami solówki poszczególnych muzyków. Wokalistce Magdzie Skubisz 21-letni Misza wręczył po koncercie, jako podziękowanie… róże.

- Gdy publiczność dobrze reaguje, to się dobrze gra! - stwierdził zadowolony lider zespołu.

Podobnie reagowała publiczność w klubie "Kaktus" w Użgorodzie.

- Nie było tu jeszcze takiego zespołu - komplementował muzyków młodziutki Roman, który dosiadł się do nas po koncercie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie