Jeden punkt też dobry

Marek Bluj
Tomasz Józefacki dwoił się i troił, ale Resovia nie dała rady rywalom z Częstochowy.
Tomasz Józefacki dwoił się i troił, ale Resovia nie dała rady rywalom z Częstochowy. KRZYSZTOF ŁOKAJ
Rzeszów jeden, Częstochowa dwa. To sprawiedliwy podział punktów w meczu pretendentów do czwórki.

W 5-setowym maratonie, było, jak na huśtawce. Wyżej jednak latali goście, ale jedni i drudzy byli zadowoleni.

Na inaugurację rundy rewanżowej, w kolorowej i pękającej od oklasków i emocji hali Podpromie padł taki sam wynik, jak w premierze sezonu pod Jasną Górą.

- Cieszy jeden punkt, bo graliśmy pięć setów z Olsztynem dwa dni wcześniej, pięć dzisiaj jesteśmy naprawdę zmęczeni - kręcił głową Łukasz Perłowski.

Kowboj i zagrywka

Częstochowianie, zagryźli zęby i chociaż zagrali bez chorego Piotra Gacka, reprezentacyjnego libero, znacznie lepiej prezentowali się od gospodarzy.

Popełniali mniej błędów, grali szybko i kombinacyjnie, skutecznie w obronie, strzelali do rywali zagrywką, jak z katapulty, w czym celował Marcin Wika. I mieli Brooka Billingsa. Amerykański kowboj miał swój dzień. Atakował furią i uzbierał aż 29 "oczek". Po drugiej stronie siatki szedł z nim w zawody Tomasz Józefacki zdobywca 23 punktów.

Znacznie gorzej było na drugim skrzydle. Piotr Łuka skakał do piłki z wysoką temperaturą, a rezerwa grała w kratkę. Również Perłowski stał na nogach dzięki antybiotykom.

Strzelali i... uciekali

Częstochowianie po dobrych zagrywkach i atakach uciekali na odległość kilku punktów. Potem dyrygowani przez doskonale dysponowanego Andrzeja Stelmacha przeprowadzali szybkie akcje, w których katem miejscowych był Billings i Krzysztof Gierczyński.

Mimo problemów, brakowi szczęścia i czasem dziwnych decyzji sędziów, rzeszowianie zdołali jednak wyrwać przeciwnikom dwa sety. O wszystkim zdecydował tie-break. Ale już na jego początku złudzeń na sukces pozbawił rzeszowian ostro serwujący Wika. Po jego zagrywkach piłka parzyła naszych graczy i zrobiło się 0:4. I pewnie już wówczas prysły resztki nadziei.

Apetyt i sponsor

- Nie możemy być zadowoleni. Nie wyszedł nam ten mecz - żałował Grzegorz Pilarz, kapitan resoviaków, którzy przystąpili do tej potyczki z pod nową nazwą.

Sponsorem strategicznym klubu została firma Asseco Poland, co uroczyście ogłosili w obecności Przedpełskiego, prezesa PZPS i Artura Popko, prezesa Polskiej Ligi Siatkówki, jej szef Adam Góral i prezes zarządu Resovii Marek Borejko.

- Apetyty nasze rosły w miarę jedzenia, byliśmy pozytywnie nastawieni i wierzyliśmy, że możemy wygrać z Częstochową. Nie udało się. Drugą rundę rozpoczęliśmy, jak pierwszą, od porażki, ale oby ta runda wyglądała, tak jak pierwsza - podsumował kapitan resoviaków.
ASSECO RESOVIA - WKRĘT-MET DOMEX AZS CZESTOCHOWA 2:3 (17:25, 27:25, 18:25, 25:21, 9:15)
RESOVIA:
Pilarz (3), Józefacki (23), Kaczmarek (10), Perłowski (15), Kvasnicka (1), Łuka (6), Kubica (libero) oraz Eithun (7), Kozłowski (1), Kamuda, Szczygieł (1). Trener Jan SUCH

AZS: Stelmach (4), Gierczyński (22), Szczerbaniuk (9), Eatherton (5), Billings (29), Wika (10), Salmon (libero) oraz Woicki, Patucha (7). Trener Arie BROKKING.

SĘDZIOWALI: Jacek Sęk (Kielce) i Sylwester Strzylak (Radom).

WIDZÓW: 4600.
Przebieg meczu:
I set: 2:5, 6:10, 6:16, 10:20, 17:25
II set: 2:5, 9:10, 15:12, 20:18, 25:24, 27:25
III set: 3:5, 3:10, 10:15, 14:20, 18:25
IV set: 5:4, 10:9, 15:13, 20:17, 25:21
V set: 1:5, 5:10, 9:15

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie