Jest zapotrzebowanie na hokej

    Jest zapotrzebowanie na hokej

    Rozmawiał Waldemar Mazgaj

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Rozmowa z TOMASZEM DEMKOWICZEM, najbardziej doświadczonym zawodnikiem KH Sanok
    36-letni napastnik-skrzydłowy (196 cm, 95 kg, od „zawsze” nr 32 na koszulce) jest wychowankiem sanockiego klubu, grał także w Górniku 1920 Katowice,

    36-letni napastnik-skrzydłowy (196 cm, 95 kg, od „zawsze” nr 32 na koszulce) jest wychowankiem sanockiego klubu, grał także w Górniku 1920 Katowice, GKS-ie Tychy oraz reprezentacji Polski. Dwa razy prowadził zespół KH Sanok: w I lidze, w sezonie 2003/04 zakończonym awansem oraz w tym sezonie, między odejściem Mariana Brusila, a przyjściem Adama Worwy. Trenował także żaków MKH Sanok.

    - Dlaczego przegraliście rywalizację ze Stoczniowcem?

    - A dlaczego mieliśmy wygrać. To poukładana, profesjonalna drużyna, przy której jesteśmy amatorami. Zresztą wystarczy popatrzeć na dorobki z sezonu zasadniczego: my 20 punktów, oni 46.

    - W kwestiach organizacyjnych odstawaliście od całej ligi, więc chyba zasłużenie spadliście...

    - Niektóre zaległości wobec nas klub ma do dziś. Wiadomo - ambicja ambicją, ale niektórzy żyją tylko z tego, mają rodziny. Wierzymy jednak, że prezesi zrobią wszystko, żeby nam wypłacić. Zobaczymy tylko, kiedy to będzie.

    - Wierzycie, że mimo spadkowej pozycji uda się wam utrzymać w ekstralidze?

    - Życzyłbym sobie, żeby powiększyli ligę.
    I to nie tylko dlatego, że to my spadliśmy. Byłoby to dobre dla polskiego hokeja: większa liczba drużyn i zawodników grałaby w najwyższej lidze, mogłoby to zwiększyć rywalizacje o miejsca w reprezentacji. W takich ośrodkach jak Sanok, Janów czy Krynica są ładne lodowiska, jest zapotrzebowanie kibiców na hokej. Ale nie od nas zależy ta decyzja.

    - Jest możliwość, że to pan poprowadzi w przyszłym sezonie KH Sanok?

    - Nie wiem nic o tym. Pracowałem już z tą drużyną w I lidze, przy pomocy Arka Burnata udało się nam wprowadzić drużynę do ekstraligi. Potem nas zmieniono, choć zależało nam na tej pracy. Na pewno zawodnicy nie pracowali wtedy mniej niż z Brusilem, czy z Doleżalikiem. Ale nie ma już do czego wracać!

    - Co będzie dalej z tym zespołem?

    - Trzeba zbudować drużynę, ale nie w ostatniej chwili, na zasadzie łapanki. Są dwie "piątki" zawodników z Sanoka, którzy mogą grać spokojnie w ekstralidze. Do tego trzeba dwóch-trzech młodych chłopaków, z SMS-u, albo z juniorów i kilku doświadczonych, których można ściągnąć za niewielkie pieniądze. Jest wielu utalentowanych chłopców, chętnych do pracy, którzy chcą się pokazać nie tylko w Sanoku, ale i w kraju. Im zależy na hokeju w tym mieście.

    - Dużym bodźcem jest nowa hala...

    - Dokładnie tak, już nie musimy się wstydzić lodowiska przed całym krajem. Mam nadzieję, że dzięki temu więcej młodzieży będzie się teraz garnęło do tego sportu. Chciałbym się zająć tymi chłopakami, zrobić bazę wychowanków nie tylko dla naszego klubu, ale dla całego polskiego hokeja.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Galerie zdjęć

    Wideo