Józek załatwił Jadar

Marek Bluj
Tomasz Józefacki trzymał atak Resovii w radomskiej hali.
Tomasz Józefacki trzymał atak Resovii w radomskiej hali. WOJCIECH ZATWARNICKI
Gdyby nie Tomasz Józefacki, Resovia nie wygrałaby w Radomiu z Jadarem, jak planowała. "Józek" szalał na boisku, atakował z furią, obijał ręce rywali, mobilizował kolegów. To on zbudził upiory w radomskim kotle…

- Wygrywają chłopcy i tylko to się liczy - uśmiechał się pod wąsem po ostatniej akcji Marek Karbarz, mistrz świata i olimpiady, dyrektor sportowy Resovii.

Na 70 procent mocy

Resoviacy w Radomiu nie błyszczeli, nie zbili beniaminka na kwaśne jabłko, jak niektórzy z nich zapowiadali. Nie wygrali za trzy, ale za dwa punkty. Można nawet powiedzieć, że urwali się ze stryczka. Nieważne, wygrali, choć przeszli bojowy chrzest, bo beniaminek zagrał z zębem.

Jadarowcy skakali za piłką nawet w trybuny nie bacząc, że mogą skręcić kark, a goście pokazali, co najwyżej 70 procent mocy. Gdyby to była Resovia, która zbiła "Polibudę", Radom nie dałby jej rady.

- Zagraliśmy na podobnym poziomie jak z Gwardią - ocenił trener Jan Such.

Chłopcy, jadarowcy

Radomianie naskoczyli na rzeszowian. Bombardowali ich mocną zagrywką. To ich trochę zbiło z pantałyku i to Jadar był na fali. Rzeszowianom zagrywka nie siedziała. Nie nadążali w porę z blokiem, nie kończyli ataków. Jadar zacisnął zęby grając z hasłem, jeżeli nie teraz, to kiedy?

Udaną partię grali zwłaszcza Sebastian Pęcherz i Kanadyjczyk Dallas Soonias. Rzeszowianie nie mieli także swobody na środku, gdzie nadzwyczaj dobrze radził sobie nie najwyższy przecież (195 cm) Grzegorz Kokociński. Trzy sety upłynęły na walce bez pardonu, ale nie na wysokim poziomie. W radomskiej hali było tak głośno, że można było porozumiewać się na… migi.

Trener Jan Such widząc, że nie jest dobrze, żonglował składem.

- Nie zaprzeczam, trochę obawiałem się o wynik - przyznał szkoleniowiec, który nie owija sprawy w bawełnę.

Od czwartego seta kibice z Rzeszowa, jakby złapali właściwy rytm. Melodię podchwycili zawodnicy i Resovia wyrównała stan pojedynku. Nie było przelewek, ale Józefacki prał z taką siłą, że pewnie produkowana przez sponsora radomskiej drużyny kostka brukowa, by nie wytrzymała. To właśnie "Józek" zdobył serwami dwa brakujące punkty. W secie tym pękł wreszcie groźny Pęcherz.

W tie-breaku walczono według "oko za oko, ząb za ząb".

- Ani przez moment nie zwątpiłem, że wygramy - robił dobrą minę Grzesiek Pilarz, który zepsuł zagrywkę numer 20 i ekipy zmieniały się stronami przy stanie 8:7.

Po asie Józefackiego było 11:10 dla Resovii. Potem dwa razy zapunktował kipiący złością Piotr Łuka i Resovia przeważała 13:11. Swoje zrobił Sławomir Szczygieł, który najpierw miał udane akcje w bloku i zakończył i ten horror. Kamień spadł nam z serca…

- Wyciągamy wnioski z Jadaru i w piątek z Mostostalem gramy o trzy punkty - twierdzi Such. - Znów będziemy w telewizji.

JADAR SPORT RADOM - RESOVIA 2:3 (25:22, 22:25, 25:22, 18:25, 13:15)
JADAR:
Malcik, Pęcherz (17), Soonias (15), Terlecki (8), Kokociński (16), Kocik (16), Obdrzalek (libero) oraz Macionczyk, Pawliński, Makaryk, Owczarski. Trener DARIUSZ LUKS.

RESOVIA: Pilarz (3), Gradowski (4), Józefacki (28), Perłowski (14), Kaczmarek (10), Kvasnicka (1), Kubica (libero) oraz Eithun (5), Łuka (8), Szczygieł (2), Kozłowski (1), Kamuda. Trener JAN SUCH.

SĘDZIOWALI: Janusz Kołodziejczyk (Łódź) i Grzegorz Jasiński (Bydgoszcz).

WIDZÓW: 1600.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie