Jubileusz zespołu 1984. Był czas, kiedy Rzeszów na muzycznej scenie dużo znaczył

Tomasz Ryzner
Przez trzy dekady przez 1984 przewinęło się ponad 20 osób. Od początku jest w nim tylko Piotr „Mizerny” Liszcz (w środku). Dziś zespół stanowi trio. Na zdjęciu z lewej Robert Tuta (wokal), z prawej Krystian „Krysia” Bartusik.
Przez trzy dekady przez 1984 przewinęło się ponad 20 osób. Od początku jest w nim tylko Piotr „Mizerny” Liszcz (w środku). Dziś zespół stanowi trio. Na zdjęciu z lewej Robert Tuta (wokal), z prawej Krystian „Krysia” Bartusik. Krzysztof Roman
To nie tylko legenda Rzeszowa. Zespół 1984 był fetowany w całej Polsce. W sobotę, po 30 latach od pierwszego występu, grupa zagra w Rzeszowie jubileuszowy koncert.

Sobota, 12 grudnia, godzina 19, Rzeszów, klub Life House. Grupa 1984, po 30 latach od pierwszego występu, zagra jubileuszowy koncert dla swoich fanów. Zanim jednak na scenę wyjdzie Piotr „Mizerny” Liszcz i spółka, swoje sety zagrają Aurora, Noah Noah, Wańka Wstańka i Tharantula, czyli inne kapele, które w latach 80. tworzyły trzon tzw. rzeszowskiej zimnej fali (Tharantula powstała później, ale gra w niej stara gwardia z 1984).

Wystąpią też Kobranocka i Sztywny Pal Azji, zespoły, które w latach 80. zyskały status gwiazd. Szykuje się wyjątkowy koncert.

Rzeszowska muzyczna fala wiele znaczyła

Rzeszów połowy lat 80. nie był „miastem innowacji”. Jak zresztą żadne nad Wisłą w tych czasach. Słowo „galeria” kojarzyło się z BWA, czyli wystawą obrazów. Sklepy zamykano o 17 (często wcześniej z powodu remanentu albo... przyjęcia towaru). Latem Rynek i okolice nie tętniły życiem do późnej nocy.

W nielicznych klubach, lokalach można się było natknąć na szorstkiego kelnera czy twardą w egzekwowaniu zapłaty „babcię klozetową”. Tabletów, komórek nie znano, a w telewizji było półtora programu.

Młodzież niekoniecznie jednak uważała swe miasto za dziurę. Rozkochani w rockowym boomie młodzi ludzie często byli dumni, że mieszkają w Rzeszowie. W radiu mogli usłyszeć, a w paru gazetach przeczytać, że żyją w jednym z najważniejszych miast dla polskiej muzyki. Rzeszowska scena rockowa, rzeszowska zimna fala. Te terminy znali fani, dziennikarze z całego kraju.

O genezę zjawiska pytamy Krzysztofa „Bufeta” Barę, pierwszego wokalistę 1984, dla pokolenia 40-latków znanego głównie z występów w grupie Wańka Wstańka (niezapomniany „Leżajski full”).

- To było pewnie odreagowanie ponurego czasu stanu wojennego. Pojawiła się grupa ludzi o podobnym smaku. Słuchaliśmy tak zwanej nowej fali, powiedzmy Joy Divison, Sisters of Mercy czy The Cure, które wtedy nie było w głównym nurcie. Zresztą nie tylko muzyka nas kręciła. Lubiliśmy fantastykę, Lema, takie filmy jak „Obcy - 8 pasażer «Nostro- mo»” czy „Łowca androidów”, czyli rzeczy mroczne. To był ogólnoświatowy trend - podkreśla „Bufet”.

Nie było za bardzo gdzie wyjść, ale działało środowisko studenckie.

- Urządzano wieczory muzyczne, filmowe - wspomina „Bufet”.

Na tym polu aktywny był klub Puls, który odwiedzał nieżyjący już Tomasz Beksiński. Pochodzący z Sanoka dziennikarz muzyczny (syn Zdzisława Beksińskiego, znanego malarza) stał się w latach 80. żywą legenda radiowej Trójki.

„Bufet” (rocznik 1966) poznał się z „Mizernym” (1967) w 1981 roku w parku przy dzisiejszej alei Cieplińskiego.

- Latem „Mizerny” wpadał tam z gitarą i na ławkach zaczynał się twórczy ferment - uśmiecha się wokalista.

Do wyżej wymienionych dołączyli basista Wojciech „Pancerny” Trześniowski, perkusista Leszek „Laszlo” Dobrzański, klawiszowiec Łukasz Rędziniak - i tak powstała kapela Modeln.

- Przekrój społeczny? Moja mama była sprzątaczką, mama „Mizernego” pracowała w biurze projektowym, ojciec Leszka był dyrektorem orkiestry kolejowej. Nauka za bardzo nie była nam w głowie, ale na przykład Łukasz zrobił karierę. Został prawnikiem, pracował dla Jana Kulczyka, był wiceministrem w pierwszym rządzie PO - mówi „Bufet”.

Muzycy urządzali próby w domu kultury na osiedlu Tysiąclecia. W 1983 roku postanowili się dostać na Jarocin.

- Walter Chełstowski, szef festiwalu, powiedział nam, że technicznie nie dorośliśmy do tego, co chcemy grać - śmieje się „Bufet”.

Panowie się nie załamali i szlifowali warsztat. Ewoluował styl, klimat muzyki, a raczej zmieniał go „Mizerny”, odpowiedzialny za 99 procent kompozycji i tekstów.

- Szło to w stronę muzyki klimatycznej, mrocznej, z poetyckimi, niedosłownymi tekstami - wspomina „Bufet”.

On sam też próbował pisać. Z jakim skutkiem?

- Jak „Mizerny” przeczytał swoje teksty, nie chciało mi się już wyciągać z kieszeni moich - śmieje się rzeszowski wokalista.

1984 wymyślili przed kinem Zorza

1984 nie powstało w 1984 roku, choć było blisko.

- Na pomysł założenia zespołu wpadłem pod koniec 1984 roku, kiedy napisałem teksty i muzykę odbiegające od tego, co graliśmy w Modeln - wspominał „Mizerny” w wywiadzie dla Nowin. - Formalnie grupa powstała z inicjatywy mojej i „Bufeta” w styczniu 1985 roku.

Nazwę wymyślili „Bufet” z „Mizernym”, czekając na film przed kinem Zorza.

Dlaczego 1984? Nawiązanie do słynnej powieści Orwella?

- Na pewno też. Dzięki Tomkowi Beksińskiemu obejrzeliśmy ekranizację książki na VHS. Ale też płytę „1984” wydał wtedy Van Halen, pojawił się taki singiel Maanamu - podkreśla „Bufet”

Image zespołu był sugestywny, ale typowy. Skóra, włosy w górę, buty konkretne, kolory ciemne jak rzeczywistość za oknem.

- Pamiętam faceta, który w Krakowie w jakiejś manufakturze robił ówczesne martensy. Trzeba było na nie czekać pół roku. Pół Jarocina w nich chodziło - wspomina „Bufet”.

Pierwszy koncert zagrali na przeglądzie zespołów „Rock Plus” w klubie Plus. Dostali wyróżnienie, które koresponduje z dzisiejszym hasłem reklamowym Rzeszowa.

- Nagrodzono nas za innowacyjne podejście do muzyki i tekstu. Maczał w tym palce Tomasz Beksiński, przewodniczący jury. Można powiedzieć, że on nas odkrył - uważa „Mizerny”.

Pierwszych nagrań dokonali w Radiu Rzeszów. W sierpniu wystąpili na festiwalu w Jarocinie, gdzie przedstawili takie utwory jak: „Tu nie będzie rewolucji”, „Specjalny rodzaj kontrastu”, „Biała chorągiewka”. Zostali dobrze przyjęci tak przez widzów, jak i - potem - przez słuchaczy Trójki czy Rozgłośni Harcerskiej. Grupa pojawiła się też w znanym filmie dokumentalnym Piotra Łazarkiewicza „Fala - Jarocin 1985”.

- Czy walczyliśmy z systemem? - zastanawia się „Bufet”. - Nie kochaliśmy go, ale nie byliśmy też bojownikami. „Mizerny” bardziej o politykę zahaczał w tekstach Wańki. Śpiewałem w niej „Generała”, który powstał w czasach Modeln. Fajnie było pokazać język Jaruzelskiemu w obecności tysięcy widzów, ale ja za kombatanta się nie uważam. Koledzy pewnie też nie.

„Bufet” pobył w 1984 pół roku, a potem stał się twarzą Wańki Wstańki. Zespół, a raczej wszechstronny „Mizerny”, robił tam muzykę weselszą, inspirowaną nierzadko folkiem. Teksty były ironiczne, rubaszne.

- Dowcip polega na tym, że „Mizerny” stworzył tę kapelę dla mnie, bo grali tam muzycy z 1984. To było takie pierwsze Big Cyc. Niektórzy mówili, że lepsze - wspomina „Bufet”.

Nowym wokalistą 1984 został Roman „Smutny” Rzucid- ło, potem zastąpił go Paweł „Chester” Tauter. Z czasem rozśpiewał się „Mizerny”. Teraz wokalistą zespołu jest Robert Tuta.

Rotacja dotyczyła nie tylko wokalistów. Przez 1984 przewinęło się ponad 20 osób. Powody? Rożne cele życiowe, różne charaktery. Muzycy wyjeżdżali za granicę za chlebem, a czasem dochodziło do... zmęczenia materiału. Pan Piotr bratem łatą nigdy nie był, lubił stawiać na swoim; a że inni miewali rogate dusze, drogi muzyków często się rozchodziły.

- Jaki jest „Mizerny”? Autorytarny, że się tak mądrze wyrażę - śmieje się „Bufet”. - Nieraz się kłóciliśmy, bywało, że nie gadaliśmy, ale zawsze jakoś się schodziliśmy. „Mizernego” można nie lubić, ale trzeba doceniać za talent i szanować za konsekwencję. Podobnie jak Robert Brylewski, nigdy nie skręcił w stronę komerchy. On by nie ścierpiał, gdyby producent wcinał mu się do pracy. Mógł robić tak zwaną karierę, ale wybrał inaczej, po swojemu. Dla mnie to megapostać. Inna rzecz, że Rzeszów jakoś niespecjalnie chwali się takimi ludźmi - stwierdza „Bufet”.

Co wokalista Wańki Wstańki ma na myśli? Może to, że w Toruniu miasto urządza Kobra- nocce wielki jubileuszowy koncert, wydaje płytę. A sobotni jubileuszowy koncert rzeszowskiej grupy organizuje krakowska wytwórnia RKDF, która wydała także „Live”, ostatni album rzeszowskiej grupy (będzie do nabycia na koncercie).

- Marszałek i wojewoda nie byli zainteresowani wsparciem koncertu. W ratuszu uzyskaliśmy patronat honorowy prezydenta - informuje Krzysztof Roman z RKDF, które wydało także bogato ilustrowaną historię zespołu.

Sama dyskografia „1984” liczy 7 albumów. Byłoby ich więcej, ale w latach 80. wydać płytę to nie było takie hop-siup. Wytwórnie potrafiły latami trzymać materiał, zanim produkt trafiał na rynek. 1984 miał dodatkowo pecha. Kiedy w 1988 r. nagrał materiał na pierwszą płytę („Specjalny rodzaj kontrastu”), taśma w firmie... zgubiła się. W 1989 roku grupa nagrała album „Radio niebieskie oczy Heleny”. Wyszedł... 2 lata później. Inna rzecz, iż zespół kilka razy zawieszał działalność.

Dziś 1984 to trio, ale w sobotę Life House odwiedzi wielu byłych muzyków zespołu. Szykuje się wieczór wspomnień, wzruszeń dla starszych fanów, wielu wrażeń dla młodszych. Pojawią się nowe, zaskakujące wersje utworów, które z dawnymi wykonaniami często łączy już tylko tekst.

- Wystąpią grupy, które zagrały na Jarocinie 1987. Przyjadą ludzie z całej Polski. Będzie się działo. Serdecznie zapraszam - zachęca Roman.

Początek koncertu - godzina 19.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
bywalec

klub studencki PLUS a nie jak piszecie PULS :excl:

T
To byly czasy...

Pamiętam jeszcze" Brakujące ogniwo"... też fajnie grali.

 

Ps: A co z Maćkiem Miernikiem? Wie ktoś? Lepiej ze zdrówkiem?

K
Krzysztof

1984 - kiedy muzyka naprawde jeszcze cos znaczyla I byla przekazem,  ''zimna fala'' rzeszowska scena - to z  tego miasto powinno byc dumne, a nie z  kiczowatej imitacyjnosci, blaszanych domów handlowych, nadulicznego przejscia dla pieszych, i kawalka powyginianego zlomu wkopanego przed Urzedem Marszalkowskim - zwanego hucznie pomnikiem    

K
Kate

Celne odwołania do tzw. galerii i innowacji. W Rzeszowie w latach 80 czy 90, które z racji wieku lepiej pamiętam więcej działo się w ludzkich umysłach niż dziś. A jak się bawi, jak się bawi, dzisiejszy student? 

Z
Zenon Parzywór

EEEEEEEE,jo to chce Justina Bibera łón to je dopiro muzyk umcy umcy

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3