Kalita chce przerwać sanockie fatum

Tomasz Ryzner
W derbach nigdy nie brak twardych starć. Na zdjęciu fragment jesiennego spotkania Wisłoki i Stali. O piłkę walczą Daniel Niemczyk (z lewej) i Mateusz Wolański.
W derbach nigdy nie brak twardych starć. Na zdjęciu fragment jesiennego spotkania Wisłoki i Stali. O piłkę walczą Daniel Niemczyk (z lewej) i Mateusz Wolański. MAREK DYBAŚ
- W sobotę okaże się czy to trener Federkiewicz miał patent na mnie czy Stal ma sposób na Wisłokę - mówi Mirosław Kalita, grający trener dębickiej ekipy.

Ekipa z miasta Grzegorza dołuje niemiłosiernie, od wielu miesięcy zamyka tabelę, ale raz w tym sezonie wygrała. W 10. kolejce, jeszcze pod wodzą Ryszarda Federkiewicza, pokonała w Dębicy Wisłokę 2-1.

- Jak dotąd nie mam szczęścia do tej drużyny - kontynuuje Kalita. - Odkąd prowadzę Wisłokę grałem ze Stalą 5 razy i ani razu nie wygrałem. Jednak zimą w sparingu wygraliśmy z sanoczanami 1-0. Niby to nic nie znaczy, ale daje pewne nadzieje na przełamanie złej serii. Drugi, ważniejszy powód do optymizmu, jest taki, że ostatnio nam idzie, punktujemy w każdym meczu (7 spotkań bez porażki - przyp. red.). Szanujemy rywala, wiemy że aż tak źle nie gra, z drugiej strony znamy doskonale jego mocne i słabe strony. Tym razem chcemy schodzić z boiska w dobrych nastrojach.

Wrócił Pietrzkiewicz

Faworytem wydaje się Wisłoka, ale Marek Biega, coach sanoczan nie traci nadziei na odmianę losu.

- Pora podnieść się z kolan. Nie możemy skończyć sezonu na ostatnim miejscu, chcemy wygrać przynajmniej dwa razy, żeby przeskoczyć w tabeli AKS Busko Zdrój. Wisłoka na pewno jest w naszym zasięgu. Już mecz z Hutnikiem pokazał, że moi piłkarze, choć pogodzeni ze spadkiem, nie odpuszczają. Mieliśmy słupek, poprzeczkę, spojenie, ale rywalowi wystarczył wolny do szczęśliwego skasowania punktów. Żeby w końcu posmakować wygranej muszą się obudzić nasi napastnicy - mówi trener sanoczan.

Będzie miał on już do dyspozycji bramkarza Dawida Pietrzkiewicza (wrócił z Izraela, gdzie kadra u-19 rozgrywała turniej). W Stali za kartki nie zagra jednak Daniel Niemczyk, który w Dębicy w 90 minucie strzelił gola za 3 punkty.

Bez Kędziora i Majdy

Po frustrującym remisie z Hetmanem Zamość, Stal Watkem zamierza się odbudować w Krakowie. Kloca i spółkę czeka konfrontacja z Hutnikiem, który wiosną nie błyszczy.

Kłopot w tym, że nasz team zagra osłabiony brakiem Krzysztofa Majdy i Mateusza Kędziora. Szczególnie odczuwalny może być absencja tego drugiego, który przeciwko zamościanom grał dobrze nie tylko w destrukcji.

- Kędziora zastąpi pewnie Wojciech Reiman, za Majdę może wejść Wepa - wylicza Jacek Szczepaniak.

Prezes sekcji pn Stali Watkem po remisie z zamościanami był zły jak wszyscy w klubie, ale dziś podchodzi do sprawy bardziej refleksyjnie.

- Taka jest piłka, nikt nie może być pewny swego. Co ma powiedzieć Werder Brema, albo Barcelona. Obie drużyny walczą o mistrza i nie potrafiły ostatnio wygrać u siebie ze słabszymi rywalami. Mam nadzieje, że w Krakowie będzie dobrze. Na wyjazdach idzie nam lepiej, a Hutnik właśnie u siebie miewa podobne problemy, jak my w Rzeszowie. Stać nas, żeby wrócić do Rzeszowa z trzema punktami - zakończył Szczepaniak.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie