Kalwaryjska Pani nas słucha

Mieczysław Nyczek
Od 11 do 15 sierpnia w Kalwarii Pacławskiej - sanktuarium Maryjnym i Męki Pańskiej odbędzie się doroczny wielki odpust Wniebowzięcia NMP. We wtorek z tysiącami pielgrzymów z kraju i zagranicy spotka się ksiądz arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. DARIUSZ DELMANOWICZ
- Pod okiem Matki Kalwaryjskiej nic nam nie grozi. A Ile razy ona nam pomogła! - mówią mieszkańcy Kalwarii Pacławskiej i okolic.

Zna ich cała okolica - od Kalwarii po Nowosiółki i Nowe Sady. "Sławę" zawdzięczają rolom w misterium Męki Pańskiej. Majer to apostoł. Sielska to Maryja. "Kiełtuś" odgrywa setnika. A Kaiser - żołnierza w zbroi. Z mieczem i włócznią podpędza Tego, co dźwiga krzyż na Golgotę.

Któż bardziej jak oni może zaświadczyć o wielkich czynach Kalwaryjskiej Pani?

Apostoł robi wylewkę

Apostoła spotykamy w klasztornym refektarzu. Na drugie śniadanie wcina gęstą breję: filety z makreli w sosie pomidorowym, twaróg, pomidory. Do tego chleb z masłem, herbata i jogurt.

W grudniu skończy sześćdziesiątkę. Zdrowie? "Bajka, nie ma co narzekać". Zawód - kierowca, kat. II. 22 lata za kółkiem, w nadleśnictwie i OTL. A dzisiaj robota przy wylewce. 50 metrów do zalania betonem.

Zbigniew Majer chwali się, że ma teścia w Sanhedrynie czyli Wysokiej Radzie. A brat jest teściem Jacka Kiełta, też ważnej figury w Męce Pańskiej - setnika. Sam Majer od 2 lat odgrywa apostoła. Podczas Ostatniej Wieczerzy siedzi na winklu, po lewicy Jezusa, niedaleko Judasza, sąsiada, Bolka Krzyżanowskiego.

Jacek Kiełt: - Tuż przed pielgrzymką na Jasną Górę, w domu wysiadł hydrofor.
Jacek Kiełt: - Tuż przed pielgrzymką na Jasną Górę, w domu wysiadł hydrofor.
DARIUSZ DELMANOWICZ

Zbigniew Majer: - Jestem 22 lata po zawale. Zdrowie, bajka, nie ma co narzekać. Co mi pomaga? Wiara! (fot. DARIUSZ DELMANOWICZ) W gumiakach do sanktuarium

- Kiedy jestem tu na górze, w Kalwarii - opowiada 60-latek z Nowosiółek Dydyńskich - zawsze wstępuję do kościoła. Prawie co dzień się jest tu, przed obrazem. Mogę iść tam tak jak stoję, w gumiakach, w roboczym kombinezonie. To się może komuś nie podobać, ale co mi tam.

Zwykle przychodzi prosić o zdrowie. - Swoje, rodziny, wszystkich. Jestem 22 lata po zawale. Zdrowie jako takie. Co mi pomaga? Wiara!

Ona mnie wysłuchuje cały czas. Gdybym nie wierzył w pomoc Matki Bożej Kalwaryjskiej, pewnie bym był już po 5 zawałach. Albo całkiem wysiadka. Żona, córka Edyta i pozostała czwórka dzieci na pewno by to potwierdziły.

Rozmawiamy o nadprzyrodzonych siłach. Majer-apostoł cedzi każde słowo.

- Matka Boska bardzo dobrze nas tu chroni. W tych stronach pod Kalwarią nie ma ani trąb powietrznych, ani huraganów, ani gradobicia. A jeśli burze, to delikatne, spokojne, zwykle przechodzą bokiem. Według mnie - Majer mówi za siebie - Matka Kalwaryjskie strzeże całej okolicy. A może ktoś uważa inaczej?...

Woda po okna

- 27 lat temu mieliśmy powódź - wspomina Lucyna Sielska, Nowosiółki Dydyńskie 41. Rzut beretem do brzegu Wiaru, który co roku, w połowie sierpnia, przemienia się w święty Cedron.

- W 80. roku Wiar wylał. Woda u nas po okna była! Całe gospodarstwo zalało - pani Lucyna i jej mąż przywołują koszmar sprzed lat.

Jak mogło do tego dojść w takim bezpiecznym zakątku? W oazie ciszy i spokoju, u stóp słynnego od kilku wieków sanktuarium Maryjnym i Męki Pańskiej?

Sielska po latach próbuje odczytać tamten Znak z Góry. - Może - przypuszcza -żeby przywołać ludzi do porządku? Jeśli się jest wierzącym, człowiek tak sobie tłumaczy. Tu każdemu się wydaje, że pod okiem Matki Kalwaryjskiej nam nic nie grozi. Że jesteśmy bezpieczni. I od 27 lat, dzięki Bogu, spokój.

Lucyna i Antoni Sielscy: - W 80. roku u nas w Nowosiółkach woda  po okna była.
Lucyna i Antoni Sielscy: - W 80. roku u nas w Nowosiółkach woda po okna była.
DARIUSZ DELMANOWICZ

Jacek Kiełt: - Tuż przed pielgrzymką na Jasną Górę, w domu wysiadł hydrofor.
(fot. DARIUSZ DELMANOWICZ)Matka Boska w szortach

Pracuje w kuchni w Domu Pielgrzyma.

- Idę sobie do pracy, pod drodze wstępuję do kościoła, pod ołtarz z cudownym obrazem. Pomodlę się i do pracy. Zawsze jestem wysłuchana. Ta Matka Boska wyprasza nam łaski - zapewnia pani Lucyna.

W pierwszej kolejności modli się o zdrowie rodziny.

- Bo to jest najważniejsze. Jak będzie zdrowie, będzie i reszta - przekonuje Sielska. Od kiedy jej mąż, zaczął jeździć za granicę do roboty, dołącza intencję: żeby szczęśliwie dojechał, a potem szczęśliwie powrócił.

Antoni Sielski już 12 razy wyjeżdżał na roboty sezonowe do Włoch. Sady, winnice. Jabłka i winogrona. Teraz chwilowo w domu. Czeka niecierpliwie na telefon z Bolzano.

- Mąż jest Żydem Izaakiem - zdradza pani Lucyna. - Ale w tym roku w Niedzielę Palmową i Wielki Piątek nie wystąpił w misterium, bo był akurat na Sardynii.

- U nas - kontynuuje Sielska - prawie połowa wioski bierze udział w Męce Pańskiej. Przeważnie jako Żydzi. A syn Adrian, 21, przez 2 lata odgrywał żołnierza. Córka Sylwia, 18, w tym roku pierwszy raz wystąpiła jako niewiasta Salome.

- Już, już pani Lucynko, podaję! Co to ma być? - sprzedawczyni w wiejskim sklepie, jak całe Nowosiółki, wie, że Sielska w misterium Męki Pańskiej od 7 lat gra Matkę Jezusa. Rola bez słów. Tylko gesty i łzy. - Ja tak tę rolę przeżywam - zwierza się Sielska. - Gdybym miała coś powiedzieć, nie dałabym rady wydusić z siebie ani słowa.

Na kilka dni przed sierpniowym odpustem matka boska z Nowosiółek kroczy przez wieś. Bluzeczka z ramiączkami, szorty, klapki. W sklepie kupuje bochenek chleba krojonego, 2 cytryny i papieru toaletowego całą zgrzewkę. 4,76 zł. - Proszę mnie zapisać na jutro na 2 chleby: mały i duży.

[obrazek4] Lucyna i Antoni Sielscy: - W 80. roku u nas w Nowosiółkach woda po okna była.
(fot. DARIUSZ DELMANOWICZ)Konto z debetem

Są takie choroby, że żyć ciężko, a umrzeć się nie da. Do tego porzekadła Bogusław Kaiser pasuje jak ulał. Ma 37 lat. Z zawodu tokarz. Mieszka w Nowych Sadach. Potomek austriackich osadników z Falkenbergu. Szczyci się cesarsko-piwnym nazwiskiem. Żonaty, dwie córki, 16 i 4. Chłop jak dąb. Ale serce słabowite. Zapalenie mięśnia sercowego, migotanie przedsionków.

- Od dwutysięcznego roku chyba z sześć razy w szpitalu: koronografia w Warszawie w klinice wojskowej na Szaserów, w szpitalu wojskowym w Przemyślu też często bywam - użala się Kaiser. - Obawiałem się miażdżycy, bałem się bajpasów. Ale okazuje się, że jeśli chodzi o drożność żył, wszystko jest w porządku. Normalnie funkcjonuję, pracuję. A wszystko to zawdzięczam Matce Boskiej Kalwaryjskiej. Ona mnie wysłuchuje tym swoim prawym uchem odsłoniętym na obrazie. Ja mam u niej konto z debetem. Może nie jestem do końca uzdrowiony. Ale jako katolik wierzę, że gdyby nie ingerencja z góry, już dawno byłoby po mnie.

Dzięki swej posturze, "Cysorz" wyróżnia się z grona żołnierzy namiestnika, którzy na oczach tysięcy, co roku wiodą skazanego Jezusa na Golgotę. W obsadzie misterium nieprzerwanie od 2000 roku. - Tu ze mną pracuje także apostoł i setnik…

W co wierzy setnik

W postać setnika w Męce Pańskiej od zawsze wciela się Jacek Kiełt, Nowosiółki Dydyńskie 33. Konserwator wod-kan. Dwa razy w roku - w Palmową i w Wielki Piątek ma swoje aktorskie 5 minut. Tuż po śmierci Jezusa na krzyżu, on, twardziel, setnik, nagle wymięka i stwierdza: "Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym".

- Kiełtuś! Jacyś panowie do ciebie - przywołuje kucharka. Mężczyzna koło 40-tki. Roboczy uniform. Burza włosów. Kluczyk od samochodu na szyi. Chętnie opowie, co mu się przydarzyło. - Niedawno, trzeciego lipca.

Za namową córki, Judyty, 14, postanowili z żoną wybrać się na pieszą pielgrzymkę z Przemyśla do Częstochowy. Prawie 400 km.

- Byliśmy już przyszykowani. Nazajutrz rano mieliśmy wyjść. Nagle wieczorem wysiadł w domu hydrofor. Wziąłem się zaraz za naprawę. Zrobiłem wszystko co trzeba. Miało działać, a nie działa. Opadła mi szczęka! Mówię do żony: - Słuchaj, ty masz znajomości u św. Antoniego. On ci często pomaga. Może i teraz ci nie odmówi.

A sam spojrzał ku Kalwarii i zaczął błagać: - Matko nasza, dopomóż! Pozwól nam do Ciebie na Jasną Górę się wybrać!

O jedenastej w nocy - kontynuuje Kiełt - odkręcam kran. Woda zaczyna płynąć! I do dziś wszystko działa bez zarzutu. Mogę powiedzieć szczerze, że i św. Antoni, i Pani Kalwaryjska przyczynili się do tego, że mogliśmy pierwszy raz w życiu popielgrzymować razem do Częstochowy.

Tu nauczysz się wiary

Przez ręce ojca Pawła Soleckiego, kustosza sanktuarium przeszły setki, tysiące karteczek z odręcznymi podziękowaniami i prośbami, które pielgrzymi i parafianie zanoszą do Matki Bożej. - Człowiek, który w cuda nie wierzy, tu, przy ołtarzu Matki Kalwaryjskiej tej wiary nauczyć się może.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie