Karolina Winiarska: Nie wyobrażam sobie, żeby Rzeszów nie był miejscem akcji moich powieści [GOŚĆ NOWIN]

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Nie wyobrażam sobie, żeby tak bliski mi Rzeszów nie posłużył jako tło akcji moich powieści - mówi Karolina Winiarska, autorka powieści obyczajowych „Następnym razem“ i „Nic więcej“. Rozmawiamy m.in. o tym, dlaczego zaczęła pisać książki, jak rodzą się historie o miłości, czy komukolwiek przyznała się, że planuje napisać powieść dla kobiet, jakie to uczucie, gdy przychodzi odpowiedź z wydawnictwa na tak i jakie miejsca bliskie rzeszowianom odnajdziemy w jej opowieściach.

Pozostał ci w pamięci ten moment, kiedy stuknęłaś palcami w klawiaturę, aby napisać pierwsze zdanie powieści?

Wspominam tę chwilę z sentymentem, ale też przypominam sobie trudny start. Kasowałam początek kilkakrotnie, bo wydawał mi się zbyt toporny i tworzyłam od nowa. Zwłaszcza że nasłuchałam się, jak to pierwsze zdanie jest ważne.

Buszując po półkach w księgarniach czy bibliotekach, zwykle zerkamy na okładkę i na te pierwsze linijki.

Każdy poradnik uczy właśnie autorów, pisarzy, żeby się mocno zastanowili, przemyśleli, od czego chcą zacząć, aby czytelnika przekonać do kontynuacji. To spora presja.

Jak przychodzą do ciebie historie o miłości i na ile są one twoje?

Wszystkie są mi bardzo bliskie z tego względu, że rodzą się w moim sercu, w mojej głowie. Zanim przełożę je na karty książki, bardzo długo noszę je w sobie, analizuję. Te historie to tylko moja wyobraźnia. Mam pewien ogólny zarys, ale nigdy konkretnych, z góry zaplanowanych szczegółów. Te przychodzą pod wpływem iskry, ale chyba dzięki temu opowieści są bardziej autentyczne, szczere.

CZYTAJ TEŻ: Radek Rak, weterynarz z Dębicy, który pisze książki

Jak długo pracowałaś nad pierwszą powieścią?

Dobre ponad pół roku. Dużo poprawiałam, pracowałam nad tekstem, doszkalałam się. A dlaczego w ogóle usiadłam do pisania? Pod wpływem innych inspirujących kobiet, które obserwowałam. Poczułam potrzebę zrobienia czegoś dla siebie. Okazja, aby spróbować nadarzyła się podczas wakacji w Rymanowie, pewnego wieczora, kiedy dzieciaki usnęły. I najbliższą sercu formą okazała się powieść obyczajowa.

Kto był pierwszym recenzentem?

Nikogo nie dopuściłam do lektury, nikt jej nie czytał. Nie chciałam. Może trochę z niewiary, niepewności? Może też taka trochę moja natura? Od razu wysłałam „maszynopis“ do wydawnictw. Wołałam dostać profesjonalną, zwrotną opinię kogoś obcego, z zewnątrz. Jakoś tak wtedy wydawało mi się, że łatwiej przełknę cokolwiek by to nie było.

A mąż wiedział, że piszesz książkę?

Wiedział, choć nie od razu. Te pierwsze kroki, szkice, zarysy to może nie była tajemnica, ale po prostu się nie chwaliłam. To dopiero wyszło później i tutaj duży ukłon w jego stronę, bo wspierał mnie, nie wyśmiał. Może też dzięki temu nabrałam pewności, że warto iść w tę stronę.

Do ilu wydawnictw zapukałaś?

Do ponad 20. Czekając na odpowiedź przez kilka tygodni, wysłałam tekst jeszcze do jednego wydawnictwa, które znalazłam. Najmniejszego. Bardzo szybko odpowiedziało, że jest zainteresowane.

I ta chwila, kiedy przyszła wiadomość: wydamy twoją książkę?

To było rewelacyjne uczucie, nie do opisania. Ogromne szczęście. Duma, ulga, niedowierzanie. Znając realia świata wydawniczego wiedziałam, że spełnienie mojego skrytego marzenia wcale nie jest takie oczywiste. Tymczasem została wystawiona pozytywna ocena, bardzo ciepła. Niesamowite i tak motywujące.

Drugi emocjonujący moment to zapewne widok swojej twórczości na pólkach w księgarniach. Czy to jest tak, że autorka maszeruje tam na takie małe przeszpiegi, gdzie książki są ułożone, czy ludzie zwracają na nie uwagę?

Mniej więcej tak to wygląda. Ten moment od przyjęcia do druku i ukazania się jest bardzo długi, a napięcie w człowieku rośnie, gdy już przychodzi ten dzień premiery, gdzie można fizycznie dotknąć, zobaczyć i czekać na opinię czytelników. Po akceptacji przez wydawnictwo jest tylko szczęście, a tutaj emocje są dużo bardziej złożone.

Zdradźmy, tak pokrótce, fabułę powieści „Następnym razem“, którą debiutowałaś przed rokiem.

Jej bohaterami są Olga i Michał. Poznają się w ostatniej klasie liceum na wakacjach we włoskim Rimini. Teoretycznie nic wielkiego między nimi się wówczas nie dzieje, ale jednak pozostają w swoich sercach przez kolejne lata. Obserwujemy, jak bohaterowie dorastają, dojrzewają, zakładają rodziny. Gdzieś tam wciąż noszą pamięć o tej drugiej osobie, o tej letniej znajomości. Podsumowując, to opowieść o tym, jak nie wykorzystujemy szans, które dostajemy od życia.

Nie minął rok i na półkach pokazała się książka „Nic więcej".

Jest takim kontrastem do pierwszej. Tu bohaterowie, Sylwia i Igor, spotykają się, zakochują, ale tak naprawdę nie chcą z sobą być. To jest historia walki z tą niespodziewaną miłością, z tym wszystkim, co niesie uczucie, które choć piękne, wiele w życiu komplikuje. Sylwię i Igora teoretycznie wszystko dzieli: doświadczenia życiowe i wiek. Ona ma 25 lat, on - przyjaciel rodziny - jest po 40-tce. Ona po studiach przyjeżdża do Rzeszowa, swojego rodzinnego miasta. Ma wszystko, o czym większość marzy: spokojny związek, wymarzoną pracę i szczęśliwy rodzinny dom, do którego zawsze z radością wraca. A jednak wciąż czuje, że czegoś jej brakuje. On to mężczyzna po przejściach, który uwielbia życie singla.

Jak należy rozumieć tytuł?

Tak naprawdę nic więcej, prócz miłości, nie potrzebujemy w życiu. Widzimy to mocno zwłaszcza w obecnym, trudnym czasie, gdzie wszystko jest takie niepewne. Miłość, bliskość, drugi człowiek - to jest najważniejsze, najcenniejsze.

Obie twoje książki łączy wspólny mianownik, a mianowicie Rzeszów w tle.

Rzeszów jest moim miastem, tutaj się wychowałam i wiążą się z nim najważniejsze lata mojego życia. Nie wyobrażam sobie, żeby tak bliski mi Rzeszów nie posłużył jako tło akcji powieści. Poza tym łatwiej, szczerzej jest pisać o ulicach, zakątkach, miejscach, które znam, które darzę sympatią. Łatwiej oddać klimat i emocje.

To gdzie twoi bohaterowie chadzają, bywają?

Dość ważny w książkach jest nasz rynek ze studnią, knajpkami, wakacyjnymi parasolami, nasze naprawdę piękne i atrakcyjne centrum. W „Nic więcej“ z głównym bohaterem wracamy troszkę do Rzeszowa z przełomu lat 80. i 90., do jego młodości. Jest więc stary Hotel Rzeszów, Hortex, As, klub Relaks, Murzynek, Restauracja Rzeszowska.

Jaka kolejna historia kiełkuje już w twojej głowie?

Jest ich dużo i jeżeli nic się nie zmieni, to 2021 będzie bardzo fajnym, „płodnym“ rokiem. Czytelnicy dostaną do rąk kontynuację „Następnym razem“. Książka już jest u wydawcy i jest szansa, że ukaże się na wiosnę. Latem pojawi się kolejna, typowo kobieca książka z opowieścią o dwóch siostrach.

Jesteś mamą dwójki dzieciaków i uczysz języka angielskiego w Zespole Szkół nr 3 przy ul. Warszawskiej w Rzeszowie, więc kiedy znajdujesz czas na pisanie?

Najlepiej pisze mi się na wakacjach i na feriach, kiedy tego wolnego czasu jest ciut więcej. W ciągu roku szkolnego siedzenie nad książką jest wymagające, zdecydowanie mniej intensywne.

Jakie będą święta w twoim domu?

Rodzinne, ciepłe. Zależy mi niezmiernie, żebyśmy mieli czas spokoju wewnętrznego. I mam nadzieję, że uda mi się stworzyć taką atmosferę i będzie to dla nas okres wytchnienia, zatrzymania i prawdziwej bliskości.

Czy wśród podarunków pod choinką pojawią się książki?

Oczywiście. Kocham książki i do tej miłości zmuszam bliskich. Sama gustuję w kobiecej literaturze.Cenię polskie autorki. Bardzo się zatem cieszę, że Gabriela Gargaś poleciła moją najnowszą powieść pisząc: "Prawdziwa do bólu. Piękna, pełna wzruszeń", bo mnie z kolei wciągają jej historie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie