Karuzeli nie ma

Waldemar Mazgaj
JANUSZ BIAŁEK<br>Urodzony 10 października 1955 roku w Żelechowie (woj. mazowieckie); wykształcenie: absolwent AWF Warszawa; kariera piłkarska: Sęp Żelechów, AZS AWF Warszawa, Stal Mielec; kariera trenerska: Stal Mielec, Olimpia Poznań, Sokół Tychy, GKS Bełchatów, Aluminium Konin, Ceramika Opoczno, Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp., GKS Katowice, Polonia Warszawa, Aluminium (do października 2003); sukcesy: finał Pucharu Polski z II-ligowym Aluminium w 1997 roku; wygrana Poloni 2-0 nad FC Porto (późniejszym triumfatorem) w Pucharze UEFA w 2002 roku. <br>
JANUSZ BIAŁEKUrodzony 10 października 1955 roku w Żelechowie (woj. mazowieckie); wykształcenie: absolwent AWF Warszawa; kariera piłkarska: Sęp Żelechów, AZS AWF Warszawa, Stal Mielec; kariera trenerska: Stal Mielec, Olimpia Poznań, Sokół Tychy, GKS Bełchatów, Aluminium Konin, Ceramika Opoczno, Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp., GKS Katowice, Polonia Warszawa, Aluminium (do października 2003); sukcesy: finał Pucharu Polski z II-ligowym Aluminium w 1997 roku; wygrana Poloni 2-0 nad FC Porto (późniejszym triumfatorem) w Pucharze UEFA w 2002 roku.
Rozmowa z JANUSZEM BIAŁKIEM, aktualnie bezrobotnym trenerem piłkarskim z Mielca

- Można zaryzykować stwierdzenie, że skończyło się pana szczęście. Dwa ostatnie kluby żegnały pana bez żalu...

Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach szczęścia. Gdyby to były kluby dobrze zorganizowane, zapewniające pracę na przyzwoitym poziomie, mógłbym poczuwać się do winy. I w warszawskiej Poloni, i w Aluminium Konin prosiłem o wzmocnienia, tymczasem brakowało czasem pieniędzy na sprzęt czy wyjazd, nie mówiąc o regularnie płaconych pensjach czy premiach. Gdy aspiracje przerastają możliwości, musi dojść do konfliktu.

W tej chwili czeka pan na propozycje, czy wiąże pana jakaś umowa?

Czekam. Marzę, by wreszcie pracować w klubie, gdzie wypłaty są w terminie, a premie są głównym czynnikiem mobilizującym. Czasami słowa trenera i obietnice prezesa już nie wystarczą.

Ma pan z czego żyć, nie mając zatrudnienia?

Głodem nie przymieram. Rynek trenerski się jednak kurczy, liga została odchudzona, przychodzą trenerzy zza granicy. Czasami łapiemy się zajęć, których przy dłuższym zastanowieniu nie podjęlibyśmy się. Tak można nazwać moją drugą przygodę z Aluminium. Nie dostawałem pensji, a trzeba było dojeżdżać, utrzymać kontakt z domem, płacić rachunki, żyć na dwa mieszkania.

Prezesi wciąż obracają się wokół tych samych nazwisk. Jak to jest z tą ligową karuzelą? Łatwiej na nią wskoczyć czy się na niej utrzymać?

Moim zdaniem karuzeli nie ma. O zatrudnieniu trenera decyduje m.in. styl gry prowadzonej poprzednio drużyny, jej wyniki, ale i szum w mediach. To działa na wyobraźnię i tracąc pracę w jednym klubie dość szybko można "złapać" następną. Jest w tym sporo przypadku; w naszym kraju rynek menedżersko-transferowy, jeśli chodzi o trenerów, prawie w ogóle nie istnieje.

- Trenerzy dzwonią do prezesów czy siedzą w domu i czekają na oferty?

Czasy się zmieniły. Dziś nie ma się co wstydzić, że ktoś wysyła swoje CV do klubów, że telefonicznie zgłasza chęć podjęcia pracy.

Co w takim CV napisałby Janusz Białek?

Być może mam trochę trudniej, bo zawsze piszę prawdę. Nie obiecuję gruszek na wierzbie, mistrzostwa Polski czy awansu do ekstraklasy. Staram się zawsze zaplanować swoją pracę, pokazać kierunek zmian.

Czy w środowisku trenerskim zdarza się podkopywanie dołków, czyhanie na posadkę?

Jak w każdym innym światku, są sympatie i antypatie. Widzę po latach, że ci, co się kiedyś lubili, to się lubią nadal i odwrotnie.

Wszystkie kluby mają uregulowane należności wobec pana?

Właśnie dlatego łatwiej mi przetrwać okresy bez pracy, że różne zaległości cały czas spływają na moje konto. Szkoda tylko, że niekiedy trzeba egzekwować swoje należności na drodze sądowej. Zaległości są spore; tylko Groclin nie był mi winien ani złotówki.

Czy człowiek z pana nazwiskiem podjąłby się pracy w dobrze poukładanym klubie trzeciej ligi, jak Dariusz Wdowczyk w Koronie Kielce?

Zdecydowanie tak. Praca w piłce musi dawać satysfakcję, a często w pierwszej czy drugiej lidze nie daje jej. Wielokrotnie przedmeczowe odprawy ograniczają się do pytań zawodników o zaległe pieniądze.

Po odejściu Piotra Wojdygi z Tłoków był pan ponoć jedną nogą w Gorzycach?

Wtedy jeszcze pracowałem w Aluminium i nie prowadziłem żadnych rozmów z Tłokami. Być może moja kandydatura była rozpatrywana, bo w Koninie wystartowałem słabo i wiadomo było, że ciężko będzie mi utrzymać tam posadę.

Tłoki zasilił Dariusz Solnica, z którym pracował pan w Koninie. Czy będzie on dużym wzmocnieniem ekipy Marka Motyki?

Myślę, że tak; mogę mu wystawić jak najlepszą ocenę. Jeśli zespół obdarzy go dużym zaufaniem, to on się szybko klubowi odwdzięczy dobrą grą i bramkami. Powinien strzelić 5-8 goli.

Nie kroi się serce, gdy przychodzi pan na stadion Stali Mielec i widzi niszczejący obiekt, zespół w czwartej lidze?...

Na pewno łza się w oku kręci. Gdy wchodzi się na ten stadion, to czuć historię, wszystko kojarzy się z wielką piłką, reprezentantami kraju, mistrzami Polski, europejskimi pucharami. Od tego nie da się uciec na tym stadionie, nawet podpartym drewnianymi balami.

- Gdyby poproszono pana o pomoc w zbieraniu funduszy na Stal...

Chciałbym kiedyś popracować jako działacz. Wiem, co przeszkadza zawodnikom, a co trenerom. Ale jeszcze nie jestem wypalony, czuję się młody, stać mnie na sukcesy w roli trenera.

Kiedyś wśród kandydatów na selekcjonera wymieniano pana nazwisko. Co pan wtedy czuł?

Każdy trener marzy, by popracować z kadrą, to szczyt kariery. Ja też tak to odbierałem, było mi bardzo miło. To także bodziec do rozwijania się, doskonalenia warsztatu. Każdemu z nas odrobina takiego pogłaskania jest potrzebna.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3