Kazimierz Greń nie ma już powrotu do PZPN? Dziś konferencja

Tomasz Dębek
Media wydały już na niego wyrok, jednak Kazimierz Greń nie przyznaje się do nielegalnego handlu biletami w Irlandii
Media wydały już na niego wyrok, jednak Kazimierz Greń nie przyznaje się do nielegalnego handlu biletami w Irlandii Archiwum
Co dalej z Kazimierzem Greniem, głównym bohaterem afery biletowej przed meczem z Irlandią w Dublinie? Wiele powinno wyjaśnić się dziś.

Były prezes Legii Warszawa Piotr Zygo powiedział kiedyś na walnym zjeździe PZPN, że zostawił portfel i płaszcz w szatni, bo tam były bezpieczniejsze niż na sali pełnej działaczy. Po latach wizerunek związku ocieplił się - za prezesury Zbigniewa Bońka przestano go uważać za jeden z ostatnich reliktów komuny w Polsce. Co jakiś czas na światło dzienne wychodzą jednak brudy, których nie powstydziliby się politycy wiodącej partii. Afera taśmowa, autokarowa, orzełkowa… A teraz biletowa, której antybohaterem jest jedna z najbardziej wyrazistych postaci związku, Kazimierz Greń.

Członek Zarządu PZPN, prezes Podkarpackiego ZPN, szef komisji futsalu i piłki plażowej, osoba kojarzona z sukcesem kampanii wyborczych Grzegorza Laty i Zbigniewa Bońka. Jednocześnie opozycjonista, który nie miał oporów przed krytykowaniem najwyższych władz polskiej piłki. Dziś jest "konikiem", "biletellim", "pokątnym handlarzem". Parafrazując innego asa PZPN, Zbigniewa Lacha, "Greń się k… skompromitował".

Wszystko przez słynne już zatrzymanie go przed meczem Irlandia - Polska w Dublinie. Działacz miał wspólnie ze swoją partnerką nielegalnie handlować biletami (policja znalazła przy nim 12) na spotkanie eliminacji Euro 2016. Spędził noc w areszcie. "Przegląd Sportowy" dotarł do kibiców, którzy rzekomo nabyli wejściówki od Grenia (te w nominalnej cenie 50 euro miał sprzedawać za 500 złotych, te po 70 euro za 600 PLN) - bilety po weryfikacji w PZPN miały okazać się pochodzącymi z puli przeznaczonej dla Podkarpackiego ZPN. Zaradni dziennikarze zdobyli nawet - uwaga - notatki służbowe irlandzkiej policji, potwierdzające winę działacza. "Nie ma żadnych wątpliwości, że Kazimierz Greń nielegalnie handlował biletami na mecz Irlandia - Polska, które pochodziły z puli PZPN" - ogłosili.

Tymczasem okazało się, że 52-letni działacz wrócił do Polski czysty jak łza. Według niektórych źródeł przyznał się do winy, ale ze względu na okoliczności łagodzące sędzia odstąpił od jakiejkolwiek kary. Greń twierdzi jednak, że sąd oddalił zarzuty, bo były bezpodstawne.
Przed meczem z Irlandią Greń pozował na lidera opozycji w PZPN, która miała szansę na zablokowanie zmian w statucie związku, a może nawet wysunięcie poważnego kontrkandydata dla Bońka. - Chcemy, by piłkarska władza się z nami liczyła. Zbigniew Boniek powinien nas traktować jak partnerów. Premier spotyka się z wojewodami nie po to, by odfajkować spotkanie, ale żeby podyskutować. Oczekujemy tego samego od prezesa PZPN w stosunku do szefów piłkarskich regionów - mówił "Faktowi".

Greń podgrzewa atmosferę, sugerując, że aferę biletową rozdmuchała osoba z PZPN, na którą ma "papiery". Wiele może wyjaśnić awizowana na wtorek konferencja prasowa, podczas której działacz ma przedstawić swoje stanowisko w całej sprawie. Znając temperament podkarpackiego barona, może być gorąco. W 2009 roku spotkał się z dziennikarzami, by powiedzieć im, że obawia się o swoje życie. Łamiącym się głosem przeczytał nawet fragmenty listu, który wydawał się… pożegnaniem z żoną i dziećmi.

Nawet Nostradamus nie przewidział, co stanie się z Greniem po wtorkowej konferencji oraz wynikach postępowania Komisji Dyscyplinarnej PZPN. Jeśli, jak uważa wielu, jego kariera w związku dobiegnie końca, polska piłka straci zdecydowanie jedną z najbarwniejszych postaci. Człowieka, który z operatora frezarki i właściciela sex-shopu stał się jednym z najbardziej prominentnych działaczy PZPN-u. Przypisującego sobie zasługi za zwycięskie kampanie wyborcze Laty i Bońka (z oboma szybko się jednak pokłócił i przeszedł do opozycji), ujawniającego tzw. "taśmy prawdy" kompromitujące Latę i Zdzisława Kręcinę.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

l
lol

Nie ulega wątpliwości , że greń  to prosty chłop.Jak prości muszą być działacze Podk.ZPN skoro wybrali i postawili na takiego konia .sorry konika!

R
ROMAN

Jaki to Baron- czy on u prawdziwego Barona byłby stajennym czy pucybutem / bo na razie wygląda na to że jest tylko nędzny biletowym konikiem - nawet nie rasowym Arabem

G
Gość

obserwujemy tego matołka od paru tygodni, wychodzi na to, że jest matołkiem

P
Prezes Kazimierz

Tyle razy już powtarzałem - ani Jej nie tknąłem !

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3