Kiedy byłem małym chłopcem

Jaromir Kwiatkowski
Przystojny Tadeusz robił wrażenie na dziewczynach.
Przystojny Tadeusz robił wrażenie na dziewczynach. ARCHIWUM
Jak Tadeusz Nalepa zniechęcił brata do gry na mandolinie i nauczył śpiewać fałszującego Stanisława Guzka.
Ostatni koncert w Rzeszowie

Tadeusz Nalepa

- Tadeusz kochał tę okolicę. Kiedy przyjeżdżał, powtarzał, że tu są takie piękne pagórki, a na Mazowszu tylko równina. Jeszcze kilka lat przed śmiercią mówił, że chciałby być pochowany w Zgłobniu - opowiada Czesław Nalepa, młodszy brat zmarłego w niedzielę "ojca polskiego bluesa".

Niestety, to życzenie nie będzie spełnione. Słynny bluesman był zbyt znaną i zasłużoną postacią dla polskiej kultury, spocznie więc w poniedziałek na starych Powązkach w Warszawie.

Tak mi wróżka powiedziała

Tadeusz był rocznikiem "wojennym". Urodził się w sierpniu 1943 r. w Zgłobniu k. Rzeszowa.

- Stamtąd pochodzili jedni i drudzy dziadkowie, tam poznali się nasi rodzice - opowiada Czesław Nalepa.

Przyszły lider grup Blackout i Breakout nie był pierworodnym synem. Był jeszcze starszy brat, Kazimierz, który jednak nie przeżył roku. Zmarł na zapalenie płuc.

Halina, żona Czesława: - Teściowa opowiadała, że gdy była młodą dziewczyną, wróżka jej wywróżyła, że będzie miała trzech synów: jeden będzie dla Boga, drugi dla ludzi, a trzeci dla nich. Później nie mogła uwierzyć, że wszystko się tak dokładnie sprawdziło.

Do Rzeszowa Nalepowie przenieśli się, gdy Tadeusz miał niespełna 2 lata. Ojciec dostał pracę na WSK i mieszkanie służbowe przy ul. Obrońców Stalingradu (dzisiejsza Hetmańska). W tamtym czasie były tam tylko dwa 2-piętrowe bloki i kilka domów. To był świat, gdzie Tadeusz przeżył dzieciństwo i młodość.

Głowa Stalina znad pianina

Czesław i Tadeusz po latach.
Czesław i Tadeusz po latach. ARCHIWUM

Tadeusz w pobliżu swojego bloku przy ul. Hetmańskiej. Dziś w tym miejscu znajdują się delikatesy "Hetman". (fot. ARCHIWUM)Bracia mieli całkiem odmienne zainteresowania. Tadeusz - artystyczne, Czesław - sportowe. Tadeusz jako chłopiec nie był zbyt wysportowany. - Byłem wtedy taki trochę "przytyty" - przyznał słynny bluesman, gdy rozmawiałem z nim w 2003 r.

Halina Nalepa: - Czasami na podwórku Tadek obrywał. Wtedy Czesiek, w końcu młodszy o 2 lata, nakładał rękawice bokserskie i czatował na tego, który go pobił.
Zainteresowania artystyczne Tadka nie ograniczały się tylko do muzyki.

Czesław Nalepa: - Pamiętam jak brat narysował portret Stalina i Bieruta. Miałem wtedy niespełna 7 lat. Od razu ich poznałem, tak pięknie byli narysowani.

Największą pasją Tadeusza była jednak muzyka. Brat uważa, że słynny bluesman odziedziczył ją po dziadkach. - Obaj byli muzykami znanymi w Zgłobniu i okolicy. Rodzice nie grali na instrumentach, ale mieli bardzo dobry słuch.

Młodszy brat podziwiał Tadeusza, który miał łatwość uczenia się gry na instrumentach. Czesław chciał nawet nauczyć się gry na mandolinie, ale patrząc na postępy brata uznał, że on nigdy nie osiągnie takiego poziomu i… dał sobie z tym spokój.

Tadeusz uczył się trochę gry na skrzypcach. Krótko, bo instrument… rozbił na głowie rówieśnika, który go zaczepiał. Już jako nastolatek docenił zalety gitary. To był bardzo "parkowy" instrument, można było szybko nauczyć się kilku chwytów i robić spore wrażenie na dziewczynach.

- A dużo dziewczyn za nim biegało, bo był bardzo przystojny - wspomina brat.

Słynny bluesman opowiadał mi w 2003 r., jak to przesiadywał z rówieśnikami w parku przy ul. Dąbrowskiego, gdzie na ławeczkach rzępolili południowoamerykańskie piosenki.

Staliśmy się ulubieńcami Rzeszowa

[obrazek3] Czesław i Tadeusz po latach. (fot. ARCHIWUM)Do nauki się nie garnął. Jako 18-latek zaczął grać w knajpach. W "Parkowej", "Przodowniku", "Jutrzence".

- Moja pierwsza wypłata to było dwa razy więcej niż zarabiał wtedy mój tata. To mi się spodobało. Postanowiłem, że zostanę muzykiem - opowiadał Nowinom.

W połowie lat 60. zaczął kompletować skład Blackoutów. W mieszkaniu przy Hetmańskiej odbywały się pierwsze próby.

Czesław Nalepa: - Pamiętamy z żoną, jak brat uczył śpiewać Staszka Guzka, późniejszego Stana Borysa. Oboje dziwiliśmy się, co Tadek wyprawia, przecież ten człowiek zupełnie nie ma słuchu. A brat na to, że nie mamy racji, że Guzek ma piękny głos, skalę i że z niego będzie kiedyś piosenkarz. Nie wierzyliśmy w to, ale okazało się, że to brat miał rację.

Halina Nalepa: - Miał wielką cierpliwość. Nagrywał próby na magnetofon szpulowy, włączał, wyłączał, kasował. Pamiętam, jak teściową "trafiało", bo kilka razy podchodziła z obiadem, a Tadek nic. Takim był zapaleńcem. Guzka ćwiczył non-stop. Podziwiałam go, bo ja już byłam zmęczona jego pracą ze Staszkiem. Kiedy już osiągnął to co chciał, dopiero wtedy łapał kotleta. Z reguły zimnego.

Do dziś krążą po Rzeszowie legendy o pierwszym występie Blackoutów w klubie "Łącznościowiec" (dzisiejszy budynek poczty przy ul. Moniuszki) we wrześniu 1965 r.

- Wcale dużo ludzi nie było - opowiadał mi Nalepa w 2003 r. - Ale rozeszła się po nim taka fama, że na drugim była już "rewolucja". Powybijano szyby, i to nie były wcale chuligańskie wybryki, lecz "nalot na pocztę". Mój ojciec, który wracał wtedy z jakiegoś zebrania, nie wiedział, co się dzieje, bo nie można było się przebić ani samochodem, ani pieszo. Od razu staliśmy się ulubieńcami Rzeszowa.

"Generał" wierzył w sukces

W mieszkaniu przy Hetmańskiej bywał także poeta Bogdan Loebl, autor tekstów piosenek Blackoutów i Breakoutów.

- Przyjechałem do Rzeszowa w 1964 r., by zorganizować tu środowisko literackie - opowiada. - Przyszedł do mnie Guzek z wierszami. Wspomniał, że zakładają zespół Blackout. Mnie to wówczas nie interesowało. Słuchałem jazzu i uważałem, że nie warto tracić czasu na piosenkę.

Któregoś dnia Loebl dał się jednak Guzkowi namówić na pójście na próbę. - Spodobało mi się. Sympatyczni chłopcy, nieźle grali jak na tamte czasy. Szybko staliśmy się z Nalepą przyjaciółmi, założyliśmy spółkę autorską.

Blackout wystąpił na I Krajowych Targach Piosenki w Rzeszowie. Loebl napisał wtedy m.in. "Boję się psa" i "Ktoś wziął mi".

- Na targi przyjechał Mateusz Święcicki - wspomina poeta. - Bardzo mu się spodobały i zespół, i muzyka, i teksty, zupełnie inne od tych, które wtedy śpiewano. W efekcie piosenki Blackoutów zaczęły się pojawiać w radiu.

Nalepa wierzył w sukces. Brat: - Był bardzo wymagający, miał zdolności przywódcze, podporządkowywał sobie kolegów, był wśród nich "generałem".

Loebl: - Miał wizję i przekonanie, że jego zespół będzie kiedyś ważny. Nie był łatwy, ale nie ma łatwych liderów. Miał charyzmę, nikt nie kwestionował jego przywództwa.
Bogdan Loebl uważa, że Blackout był zmuszony wyjechać z Rzeszowa w wyniku konfliktu z ówczesnym szefem artystycznym Estrady, która chciała "przejąć" coraz bardziej popularny zespół, ale wprowadzić do niego swoich ludzi. - Kiedy Nalepa i koledzy powiedzieli "nie", zaczęło się rzucanie im kłód pod nogi. Nie mieli co robić w Rzeszowie.

Wyjechali do Warszawy. Początki były trudne. Czesław Nalepa: - Mieszkali z Mirą Kubasińską w wynajętych mieszkaniach, a syn Piotr wychowywał się u nas w domu.

Loebl: - Błąkali się po Warszawie, grali na przygodnych imprezach, ale byli coraz bardziej popularni. W końcu przyszła propozycja nagrania longplaya…

"Paczka" i piasek mu się nie podobały

Nalepa osiadł w Józefowie pod Warszawą. Całe życie czuł się jednak rzeszowianinem.

Brat: - Kibicował rzeszowskim drużynom. Cieszył się z każdego osiągnięcia Rzeszowa, z tego, że miasto się rozbudowuje.

Ostatni raz był w Rzeszowie 7 maja 2006 r., na ślubie bratanicy Natalii.

Halina Nalepa: - Było widać, że życie z niego uchodzi. Niedługo przed śmiercią powiedział mi przez telefon, że perspektywa "paczki" i piasku nie bardzo mu się podoba, ale tu też mu się już nie podoba. Ból zaczął go pokonywać.

Czesław Nalepa: - 20 minut po jego śmierci zadzwoniła do nas żona Grażyna…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie