Kim jesteś Aniu?

Wojciech Raus
Archiwum
Rozmowa z Anią Wyszkoni, wokalistką zespołu "Łzy"

- Jak przebić się z Tworkowa do Opola i zdobyć nagrodę publiczności?

- Dokładnie pochodzimy z okolic Pszowa, a Tworków jest bardzo blisko. Poznaliśmy się przypadkowo. Zaczęliśmy grać, bo to było naszym marzeniem. Nie robiliśmy tego aby zdobyć sławę. Jeśli lubisz czy kochasz swoją pracę, to wszystko toczy się samo. Tak było w naszym przypadku i nawet nie wiemy, w którym momencie trafiliśmy do tego "show-biznesu".

- We "Łzach" jesteś od pierwszej klasy liceum. Czy zmieniłaś się przez te lata? Co dzisiaj jest w 23- letniej Annie z tej Ani z liceum?

- Życie mnie trochę nauczyło, ale myślę że w pewnym stopniu pozostałam tą samą Anią. Na pewno zostały marzenia i troszkę idealizmu. Nie uważam się za kogoś lepszego od innych mimo że niektórzy tak mnie oceniają, nie znając bliżej. Mieszkam w małej miejscowości i jestem normalnym człowiekiem. Nikt nie traktuje mnie jak gwiazdę. Wszyscy przyzwyczaili się, że śpiewam od dziecka. Niektórzy słuchając małej Ani, widzieli w niej dziewczynę, która stanie na dużych scenach.

- Dalej mieszkasz w rodzinnej miejscowości. Nie przeszkadza ci, że jesteś trochę z dala od świata showbiznesu?

- Nie lubię Warszawy, bo kojarzy mi się tylko z pracą. Mimo, że bardzo często wyjeżdżamy do stolicy, to nikt z nas nie czuje potrzeby przeprowadzki. Bywamy w domu dwa dni w tygodniu, ale wolę mieć dom z dala od tego zgiełku i pośpiechu, który panuje w Warszawie.
.

- Gdyby ktoś zapytał Cię: "Aniu- kim jesteś?" Tylko nie mów "jestem jaka jestem"..

- Cóż mogę powiedzieć?! Ciężko jest mi siebie oceniać. Na pewno jestem bardzo wrażliwym człowiekiem i łatwo mnie zranić. Poznałam wielu fałszywych ludzi i to czegoś mnie nauczyło. Stałam się mniej ufna i bardziej odporna. Ale wciąż jestem Anią, która wierzy, że marzenia się spełniają oraz w to, że będzie fajnie.

- Częściej śmiejesz się czy płaczesz?

- To zależy z jakiego powodu się płacze. Jeśli płaczę z bólu, to nie jest to zbyt przyjemne. Natomiast oba te doznania czegoś uczą. Łzy też są czasem potrzebne.

- Dlaczego w takim razie "Łzy"?

- Bo miało być bardzo smutno. Chcieliśmy grać melancholijne, wolne piosenki. Efekt był jednak taki, że ludzie nudzili się na koncertach. Dlatego zmieniliśmy troszkę repertuar. Wydaje mi się, że nazwa zespołu jest na tyle oryginalna, że nie powinniśmy mieć na tym punkcie żadnych kompleksów. Poza tym łzy nie muszą być tylko wyrazem smutku, są też przecież łzy szczęścia.

- Chyba rzadko widujesz się ze swoim synkiem Tobiaszem? Czy nie boisz się że będzie mówił "mamo" do opiekującej się nim babci?

- Nie. Z synem wiąże mnie głęboka więź. To człowiek, który jest mi najbardziej potrzebny w życiu. Jest to odwzajemniona miłość, której jestem pewna.

- Który moment zmienił twoje życie: "Szansa na sukces", występ z zespołem Myslowitz, sukces "Agnieszki"?

- "Szansa na sukces" to była tylko przygoda. Chciałam zobaczyć program od kulis i sprawdzić się. Wtedy byłam już związana z "Łzami" i nie chciałam stać się sławną osobą. Jeśli chodzi o "Agnieszkę...", to na pewno jej sukces wpłynął na to, kim teraz jesteśmy. Ale działo się to w przeciągu 7 lat. Nie było konkretnego dnia, od którego staliśmy się sławni. Zauważaliśmy, że stopniowo na naszych koncertach pojawia się coraz więcej osób, że coraz lepiej znają nasze piosenki. Dzięki temu nie odbiło nam i nie ukrywamy się dzisiaj przed fanami.

- Jaki jest twój stosunek do sławy ?

- Pracowaliśmy na to ciężko. Wciąż kocham śpiewanie i wychodząc na scenę nie myślę o sławie. Cudownym odczuciem jest kiedy spoglądasz przed siebie i widzisz od 4 do 50 tys. ludzi, którzy znają słowa piosenek. Dla nich nasza muzyka coś znaczy. Nie oceniam tego kategoriami sławy, ale uczuć, które wkładam w śpiew.

- Wasza druga płyta nosi tytuł: "W związku z samotnością". Czy nie wydaje ci się, że dzisiaj nie ma już w świecie miejsca na samotność?

- Jest dużo samotnych ludzi, którzy śpieszą za karierą i pieniądzem. Ale jeśli chodzi o mnie, to jestem osobą na tyle wrażliwą, że nie wyobrażam sobie życia w samotności. Mając tylko pieniądze, które oczywiście są ważne nie potrafiłabym być szczęśliwą. Są takie chwile, w których czuję się samotna, ale to czuje każdy człowiek. Mam cudownego syna, który nie pozwala mi na samotność. Jest moim życiem, moim światem. Wydaje mi się czasem, że mógłby obok mnie siedzieć jakiś fajny facet, który będzie mnie kochał i którego ja będę kochać.

- A tytuł najnowszej płyty: "Nie czekaj na jutro"

- Początkowo chcieliśmy płytę zatytułować "Bez jutra", ale ktoś zwrócił nam uwagę, że to jest bardzo pesymistyczny tytuł. Brzmi, jakby wszystko miało się skończyć dziś. A chcieliśmy powiedzieć, żeby brać od życia to co ono daje ci w tym momencie, a nie czekać na jutro.

- Wasza ostatnia płyta ma status "złotej", a piosenka "Oczy szeroko zamknięte" znajduje się w czołówce list przebojów.

- Największy sukces osiągnęła płyta: "W związku z samotnością", której sprzedaliśmy ponad 120 tys. egzemplarzy. Rynek muzyczny w Polsce troszkę podupada, dlatego wielkim sukcesem jest to, co stało się z naszą najnowszą płytą. Cały czas zdobywamy nowych fanów, a to dowód na to, że ludzie chcą nas słuchać.

- Nie obawiasz się, że minie kiedyś "sezon" na "Łzy"?

- Takie myśli są wliczone w wykonywany przez nas zawód. Chcemy się cały czas rozwijać. Pracujemy nad tym, żeby nasze koncerty były coraz lepsze. Rozwijamy się muzycznie, staramy się wprowadzać coś nowego. Jeśli chodzi o płytę "Nie czekaj na jutro", gościnnie zagrali ludzie na skrzypcach, wiolonczeli, saksofonie. Tą płytą osiągnęliśmy zamierzony efekt. Jesteśmy zadowoleni, bo znowu się czegoś nauczyliśmy.

- Czego życzyłabyś Ani Wyszkoni?

- Zdrowia i ...szczęścia.

Wojciech Raus jest studentem Akademii Ekonomicznej w Krakowie

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3