reklama

Kobiety z "Bajkolandii": pracę dałyśmy sobie same

Małgorzata MotorZaktualizowano 
- Jest nas pięć, więc chcemy wykorzystać potencjał każdej z nas &#8211;podkreślają właścicielki "Bajkolandii&#8221; w Leżajsku. Na zdjęciu w towarzystwie podopiecznych dzieci, z nagrodami w konkursie "Sposób na sukces&#8221;.<br><br>
- Jest nas pięć, więc chcemy wykorzystać potencjał każdej z nas –podkreślają właścicielki "Bajkolandii” w Leżajsku. Na zdjęciu w towarzystwie podopiecznych dzieci, z nagrodami w konkursie "Sposób na sukces”. Krystyna Baranowska
Pięć kobiet i każda jest tu szefem. Za pierwszy miesiąc pracy wypłaciły sobie po sto złotych, a później przez kilka miesięcy ani grosza…

Pomysł założenia świetlicy dla dzieciaków, czegoś w rodzaju przedszkola, kotłował się w głowie Justyny Sołek od dłuższego czasu.

- Brakowało mi wiary w siebie. Wiedziałam też, że w pojedynkę nie dam rady. Na szczęście poszłam z tym pomysłem do Agnieszki Wyszyńskiej, dyrektorki Powiatowego Urzędu Pracy w Leżajsku - opowiada pani Justyna.

Dyrektorka zaproponowała, by Justyna przyszła na szkolenie. Temat: samozatrudnienie w ramach spółdzielni socjalnej (firmę prowadzi nie jedna, lecz co najmniej pięć osób). Wówczas (trzy lata temu) ta forma aktywizacji bezrobotnych była zupełnie nieznana.

Szkolenie okazało się owocne. Grupa pięciu bezrobotnych kobiet postanowiła zawiązać spółdzielnię. I tak zaczął się materializować pomysł Justyny.

- Nie chciałyśmy otwierać kolejnego przedszkola w Leżajsku. Zależało nam na stworzeniu czegoś, co by nas wyróżniało. Postawiłyśmy na godzinowy pobyt dziecka - opowiadają założycielki spółdzielni socjalnej. Swoją salę zabaw, w której można zostawić dziecko pod opieką choćby na godzinę, nazwały "Bajkolandią".

Od firmy do firmy z prośbą o wsparcie

Pomysł na biznes był. Szansa na dofinansowanie - też. Każda z kobiet na uruchomienie spółdzielni miała dostać z urzędu pracy ok. 13 tys. zł. Pojawił się problem z wynajęciem lokalu.

Gdy już wydawało się, że sprawa nie wypali, bo albo czynsz za wysoki, albo nieodpowiednie warunki, znów z pomocą pospieszyła kobietom dyrektorka urzędu pracy.

- Podpowiedziała nam, że przy szpitalu jest pustostan i być może uda się jego część wynająć. Dyrektor szpitala zgodził się, chociaż początkowo bardzo sceptycznie podchodził do naszego pomysłu - wspomina z uśmiechem Paulina Nowak.

Kolejną przeszkodą do pokonania okazał się remont lokalu. Z urzędu pracy panie dostały w sumie ok. 60 tys. zł, a kosztorys opiewał na 90 tys. zł.

- Jako osoby bezrobotne mogłyśmy do banku przyjść i tylko sobie popatrzeć, bo nikt nie dałby nam kredytu. Doszłyśmy do wniosku, że jako nowo powstająca spółdzielnia będziemy chodzić po firmach i prosić o wsparcie, bo same nie damy sobie rady - opowiadają panie.

Jaka była reakcja przedsiębiorców?

- Czasami pokazywano nam, żebyśmy się popukały w głowę. Często słyszałyśmy, że "jak ja zakładem własną firmę, to sobie sam radziłem". Ale, na szczęście, wiele osób odbierało nas pozytywnie.Przede wszystkim dlatego, że nie bałyśmy się przyjść i poprosić - wyjaśnia pani Paulina.

Jeden właściciel firmy dał im pieniądze, drugi farbę, jeszcze inny - piasek na budowę. A Halina Samko, dyrektorka Zespołu Szkół Technicznych w Leżajsku, wydelegowała do pomocy w pracach remontowych uczniów ze szkoły zawodowej.

Zabawki przyniosły z domów

Kobiety też zakasały rękawy. Do roboty zaangażowały swoje rodziny.

- Od czasu, kiedy założyłyśmy naszą spółdzielnię, a był to październik 2010 roku do pierwszego września 2011 roku, nie było mowy o żadnym wynagrodzeniu. Byłyśmy w zawieszeniu, bo z jednej strony nie byłyśmy już osobami bezrobotnymi, a z drugiej też nie byłyśmy osobami pracującymi. Nie prowadziłyśmy jeszcze naszej działalności gospodarczej - zwraca uwagę pani Paulina.

Krok po kroku zdeterminowane kobiety wydeptywały swoją nową ścieżkę, pokonując kolejne przeszkody. Gdy pojawiał się problem, spotykały się i szukały rozwiązania. Jak czegoś nie wiedziały, ruszały do biur i urzędów po pomoc.

- Nie miałyśmy pieniędzy na wyposażenie. Trochę zabawek zabrałam z pokoju córki. Dla niektórych może się to wydać śmieszne, ale marzyłyśmy o roletach na okna. Jak wyliczyłyśmy, ile by nam się ich przydało, to wyszło, że musiałybyśmy wydać prawie tysiąc złotych - opowiada pani Paulina.

,b>W końcu "Bajkolandia" ruszyła. To było 1 września 2011 roku. Ale pojawiły się kolejne problemy.

- Nie miałyśmy zbyt dużo dzieci, a brakowało pieniędzy na reklamę. Mało tego, zostało nam jeszcze kilka faktur do zapłacenia. Ulotki drukowałyśmy więc we własnych domach. Z czasem jednak, dzięki tak naprawdę poczcie pantoflowej, te dzieci zaczęły do nas przychodzić - mówi pani Paulina.

Pacjenci mają gdzie zostawić dzieci

"Bajkolandia" działa blisko szpitala, który jest największym w mieście pracodawcą. I ta lokalizacja okazała się strzałem w dziesiątkę.

- Godzinowy pobyt dziecka znakomicie się sprawdza w przypadku pacjentów szpitala, którzy na przykład chodzą na rehabilitację czy też dla osób, które po prostu przychodzą odwiedzić chorych. Na ten czas mogą u nas zostawić swoje dzieciaki - wyjaśniają właścicielki.

Przekonać rodziców do skorzystania z takiej propozycji opieki nad dzieckiem wcale nie było łatwo. Zwłaszcza gdy dowiadywali się, że "Bajkolandia" to spółdzielnia socjalna. "Mam dać dziecko do spółdzielni socjalnej i jeszcze za to zapłacić więcej niż w przedszkolu?" - padały pytania.

- Jeden przedsiębiorca sprawdził w Internecie, co to jest ta spółdzielnia socjalna. Wyskoczyła mu regułka: osoby wykluczone społecznie, bezrobotni, alkoholicy, narkomani, byli więźniowie. On na ten monitor i na nas. A ja mówię: tylko bezrobotni - śmieje się pani Paulina.

- Dużo czasu trzeba było, aby przełamać tę barierę. Zresztą nie dziwimy się, że ludzie tak reagowali. W Polsce słowo "socjalny" źle się kojarzy. Jedna mama przyprowadziła dziecko i była zdziwiona, że trzeba płacić. Bo przecież jak przedszkole socjalne, to można dziecko zostawić za darmo - wspomina pani Justyna.

Oferta "Bajkolandii" nie ogranicza się do sali zabaw, w której można zostawić dziecko. Działa tu również wypożyczalnia stroi i szkoła rodzenia. Organizowane są przyjęcia urodzinowe i okolicznościowe.

Rodzice mogą pozostawić swoje pociechy na dwie, trzy godziny zabawy i iść do domu. Od maja leżajszczanki prowadzą również w Szkole Podstawowej nr 1 świetlicę socjoterapeutyczną dla dzieci z miasta.

Pierwsza pensja: 100 zł

"Bajkolandia" zarabia na siebie tak naprawdę od niedawna. - Za pierwszy miesiąc naszej działalności wypłaciłyśmy sobie po sto złotych, a później przez kilka miesięcy ani grosza. Nie miałyśmy po prostu pieniędzy - wspomina pani Justyna.

To też pokazuje, jak specyficzną firmą jest spółdzielnia socjalna. Bo przecież, gdyby Justyna była właścicielką i zatrudniała koleżanki, nie interesowałoby ich, że szefowa nie ma pieniędzy na pensje.

- W spółdzielni socjalnej jesteśmy tak samo za wszystko odpowiedzialne. A w związku z tym, że otrzymałyśmy dotację z urzędu pracy, firmę musiałyśmy utrzymać co najmniej przez rok. Choćby się paliło i waliło, musiałyśmy to wszystko jakoś trzymać w ryzach - podkreśla pani Paulina.

Kobiety są przekonane, że najgorsze mają już za sobą. Teraz skupiają się tylko na rozwijaniu biznesu. Planują m.in. remont drugiej sali. Gdy "Bajkolandia" wyszła ze swoją ofertą do rodziców dzieci już od 12 miesiąca życia, zainteresowanie wzrosło.

- Jeżeli dziecko ma zostać z opiekunką, to niejednokrotnie trzeba jej zapłacić tyle, ile wynosi cała pensja rodzica. A u nas wychodzi o połowę taniej - zachwalają właścicielki.

Leżajska spółdzielnia socjalna "Bajkolandia" została nagrodzona w prestiżowym ogólnopolskim konkursie "Sposób na sukces", który organizowany jest pod honorowym patronatem prezydenta RP oraz ministra rolnictwa i rozwoju wsi. W gronie laureatów była jedyną firmą reprezentującą Podkarpacie.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3