Kolarstwo. Piecuch trzeci w maratonie

Tomasz Ryzner
Marcin Piecuch w tym roku ponownie pokaże się na alpejskich trasach.
Marcin Piecuch w tym roku ponownie pokaże się na alpejskich trasach. archiwum
Rzeszowianin Marcin Piecuch (SZiK Vimar Eska Rock) zajął 3 miejsce (w kat. 19-30 lat) podczas Maratonu MTB w Złotym Stoku.

Była to II edycja ogólnopolskiego cyklu Powerade Volvo MTB Marathon, uważanego za najtrudniejszy w Polsce. Na najdłuższym dystansie kolarze mieli do pokonania 74 kilometry i aż 2500 metrów w pionie. W zawodach wzięło udział ponad 700 osób, z czego 160 kolarzy zmierzyło się z dystansem Giga.

Zwyciężył Bogdan Czarnota z Kross Racing Team. Drugi open, a pierwszy w kategorii M2 (19-30 lat) był Bartosz Janowski z DSR Author. Niecałą sekundę przed Piecuchem wjechał jeszcze Marcin Urbaniak z Colex Racing Team.

- Był to mój pierwszy maraton po ubiegłorocznej kontuzji, po której musiałem przerwać ściganie już pod koniec maja - relacjonuje zawodnik SZiK Vimar Eska Rock.

- Wielu zawodników poczyniło duże postępy i rywalizacja jest zacięta. Po przerwie odbudowywałem formę ciężko trenując zimą, a zwieńczeniem przygotowań do sezonu był start w etapowym wyścigu Absa Cape Epic w RPA pod koniec marca. Chwila nieuwagi na ostatnim zjeździe kosztowała mnie stratę jednej pozycji. Mimo to jestem zadowolony z wyniku. Od początku utrzymywałem się w okolicy 5-6 miejsca i stopniowo przesuwałem do przodu jadąc rozważnie i nadzorując dane z miernika mocy. Dzięki temu moje tempo było równe, nawet niezwykle sztywne ścianki pod koniec dystansu nie zmusiły mnie do podbiegania. To dobrze rokuje przed zbliżającymi się startami w kolejnych wyścigach etapowych, m.in. MTB Trophy i naszym głównym celem w tym sezonie - Craft Bike Transalp, który odbędzie się w połowie lipca.

Maratony ewoluują, organizatorzy starają się dostarczyć zawodnikom maksimum doznań. Trasy prowadzą po ścieżkach i szlakach usianymi kamieniami, uskokami i korzeniami, które mocno weryfikują umiejętności techniczne. Podjazdy wyciskają z wszystkich ostatki sił, a zmęczenie miesza się z satysfakcją ukończenia tak trudnych zawodów.

- Jest to jedyny cykl w Polsce, podczas którego starty poszczególnych dystansów są podzielone, a dystans Giga rozgrywany jest na jednej pętli - wyjaśnia Dariusz Mirosław, partner Marcina na tegoroczny Transalp. - Dzięki temu start jest spokojniejszy, zawodnicy z krótszych dystansów nie narzucają za mocnego tempa na średnio dwa razy dłuższy wyścig. Nie ma wprawdzie możliwości zmiany dystansu na trasie, ale nam to nie przeszkadza. My zawsze wybieramy te najdłuższe, najtrudniejsze wyścigi. Tylko dzięki takim zawodom jesteśmy wstanie przygotowywać się do prestiżowych zawodów w Europie i na świecie. Złoty Stok nie był dla mnie szczęśliwy, w połowie dystansu musiałem zejść z trasy z powodu narastającej infekcji grypy, ale to tylko potwierdza trudność tego sportu i motywuje do jeszcze cięższej pracy.

W sobotę odbędzie się kolejna edycja, tym razem w Krynicy Zdroju. Na jednej z trudniejszych tras w sezonie kolarze podjadą znane z zimowego szusowania stoki Słotwin, Jaworzyny i Wierchomli, co w sumie da 71 kilometrów i prawie 2700 metrów przewyższenia.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rowerzysta

janek i Mac nie sprowokujecie mnie Maratony mają też coś wspólnego z kolarstwem ale jak tego nie wiecie to mało wiecie o sporcie

M
Mac

Popieram Janka co to ma wspólnego z kolarstwem?

j
janek

maratony to sport dla wycieczkowiczów, czołówka zawodników w kraju jeździ na nie, tylko jako uzupełnienie treningu, jeśli nie ma innych ważnych imprez... co to w ogóle za kategorie? proszę podać klasyfikację open wjazdu na metę, tam to dopiero widać jaki jest poziom i jakie straty, a miejsca w kartegoriach nic nie znaczą.. i nie świadczą o wyniku świetnym wyniku.

K
Kamikazze

jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej - caly sezon przed Wami

Dodaj ogłoszenie