Koledzy ze straży pożarnej o bohaterskim czynie Daniela Dryniaka. Zobacz film

Dariusz Delmanowicz
FOT. DARIUSZ DELMANOWICZ
To była jedyna, słuszna decyzja - mówią o wczorajszej akcji koledzy Daniela Dryniaka, strażaka, który z narażeniem życia ratował wędkarza porwanego przez krę na Sanie w Przemyślu.

- To była ekstremalnie trudna akcja - ocenia brygadier Tadeusz Kudyba, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu. - Daniel jest bardzo doświadczonym ratownikiem, doskonale wiedział, co robić, aby skutecznie pomóc temu mężczyźnie. Niestety, sam został ranny.

Stan strażaka jest poważny, ale stabilny. St. kpt. Daniel Dryniak dziś o godz. 16 przejdzie drugą operację w Szpitalu Wojewódzkim w Przemyślu.

Wkrótce więcej informacji na ten temat w portalu nowiny24.pl.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mentor
W dniu 17.02.2010 o 21:13, okiem r napisał:

Bardzo współczuję rodzinie Pana Daniela. A na miejscu dowództwa to bym się bał. A dlaczego ?- brak ochrony w postaci KAMIZELKI RATUNKOWEJ- brak ochrony ze strony GŁOWY (KASK)- brak RĘKAWIC. Po 30 sekundach trzymania rąk w lodowatej wodzie tracimy trzucie w palcach.- dokładnie wszystko widać na zdjęciach a szczególnie na tym zanim Daniel wszedł do wody.A tak na marginesie- czy osoba na krze była nieprzytomna, - czy za 100 m był wodospad i konieczne była natychmiastowa interwencja?- Dlaczego osoba na krze nie miała kamizeli co zdecydowanie ochraniało by kl.piersiową i dawała dodatkowa wyporność- Bieganie po brzegu i paniczne działanie kolegów strażaków (być może podali się poddani opini publicznej będącej na miejscu i dlatego jest jak jest A jak wiem to nie pierwszy taki przypadek z udziałem wędkarza porwanego przez krę. Płynęli sobie spokojnie dalej aż doszło do zatoru na jednym z zakrętów rzeki i SUCHĄ STOPA PRZECHODZILI NA BRZEG .Mam nadzieję że ktoś zastanowi się nad tym co napisałem, to tylko obserwacja.


A tak na marginesie, to przemyscy ratownicy powinni zostać wyposażeni w poduszkowiec „Anakonda”. Poduszkowiec przydatny by był zwłaszcza zimą, kiedy z uwagi na pokrywający wodę lód nie ma możliwości użycia łodzi lub innego sprzętu. A jego przydatność dla ratownictwa jest tu bezdyskusyjna, bo sprzęt ten przydatny jest zwłaszcza zimą, kiedy z uwagi na pokrywający wodę lód nie ma możliwości użycia łodzi lub innego sprzętu i łatwo porusza się on po lądzie jak i na wodzie. Dzięki „Anakondzie” znacznie szybciej można udzielić pomocy potrzebującym, np. osobom, pod którymi załamał się cienki lód. Po za tym dzięki możliwości przewożenia poduszkowca przyczepą, ratownicy mogą bezpieczniej pełnić swoją służę wszędzie tam, gdzie będą potrzebni.
n
nikt ważny
Dziękuję, że ktoś mądry chciał się wypowiedzieć i uzmysłowić tym co niby sie na wszystkim znaja jak trudna i odpowiedzialna decyzje podjął Daniel. Jakoś nikt ni pisze o głupocie i durnocie , która widac u tylu głodnych ryb ludzi. Przeciez gdyby ten madrala miał odrobine rozumu ta na oś. Kmiecie woda jest płytka i można było prawie sucho dotrzeć do brzegu. O czy myslał? Co nie wiedział, że pod mostem kolejowym jest bardzo niebezpiecznie i jeżeli tam dopłynie a nikt mu nie pomorze to koniec ? Wiele słyszałem opini niby to znawców tematu ratownictwa. Skoro jest tylu mądrych i wszech wiedzących to zapraszamy na egzaminy i też moga być strażakami, Przecież to takie proste. Rybak sobie dalej rybki łowi i pewnie nawet katarku nie ma a strażak za jego bezmyślość cierpi i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie mógł jeszcze być nurkiem. To się wydaje oczywiste. Przecież po to są strażacy by płacili zyciem i zdrowiem za głupote innych, którzy sa bezkarni. Czemu nikt nie zapyta jakie konsekwencje posiósł ten bezmyślny człowiek? Otóż Zadne !!!
bo dalej bedzie na krze łowił jak to powiedział do kamery.A strażacy są po to by umierali za głupote. No cóż skoroi sa jeszcze tacy co tak myslą. Dotyczy to równiez inne słuzby i innych ratowników czy policjantów, żołnierzy itp. Pni też musza się poswięcac za głupote innych.
g
głos rozsądku
W dniu 17.02.2010 o 21:13, okiem r napisał:

Bardzo współczuję rodzinie Pana Daniela. A na miejscu dowództwa to bym się bał. A dlaczego ?- brak ochrony w postaci KAMIZELKI RATUNKOWEJ- brak ochrony ze strony GŁOWY (KASK)- brak RĘKAWIC. Po 30 sekundach trzymania rąk w lodowatej wodzie tracimy trzucie w palcach.- dokładnie wszystko widać na zdjęciach a szczególnie na tym zanim Daniel wszedł do wody.A tak na marginesie- czy osoba na krze była nieprzytomna, - czy za 100 m był wodospad i konieczne była natychmiastowa interwencja?- Dlaczego osoba na krze nie miała kamizeli co zdecydowanie ochraniało by kl.piersiową i dawała dodatkowa wyporność- Bieganie po brzegu i paniczne działanie kolegów strażaków (być może podali się poddani opini publicznej będącej na miejscu i dlatego jest jak jest A jak wiem to nie pierwszy taki przypadek z udziałem wędkarza porwanego przez krę. Płynęli sobie spokojnie dalej aż doszło do zatoru na jednym z zakrętów rzeki i SUCHĄ STOPA PRZECHODZILI NA BRZEG .Mam nadzieję że ktoś zastanowi się nad tym co napisałem, to tylko obserwacja.



Szanowny kolego niedoszły ratowniku, bądź ratowniku ale niedoszkolony i jeszcze wiele przed Tobą abyś się doszkolił.
Otóż po pierwsze nie wyciąga się takich tematów na ogólnym forum ale jak już to zrobiłeś nie omieszkam się wypowiedzieć na przedmiotowy temat.
Po pierwsze nie wypowiadamy się na temat akcji bez przeprowadzenia jej analizy z czym wiąże się również znajomość terenu w jakim była ona prowadzona.
I tak odpowiadając po kolei
Dlaczego Daniel nie miał kasku rękawic itp. można zadać pytanie a dlaczego miał skafander suchy i szelki ratownicze przecież przyjechał samochodem operacyjnym pod most kolejowy na chwilę zanim dotarł tam wędkarz na krze (strażacy przemieszczali się brzegiem rzeki) - po prostu brak czasu kolego i tak cud że dojechał i zdążył się ubrać w to co wziął ze sobą. Cała akcja trwała w sumie bardzo krótko i czasu nie było zbyt wiele na podjecie działań.
Co do tego że, osoba na krze była przytomna więc według kolegi takim już nie udzielamy pomocy?
czy za 100m był wodospad otóż nie ale w miejscu mostu kolejowego w Przemyślu główny nurt Sanu zbliża się do brzegu z którego był ratowany wędkarz po czym bardzo mocno odbija w kierunku środka rzeki a tam na zagięciu nurtu woda staje się bardzo niespokojna łamiąc i przewracając przepływające przedmioty w tym i kry które tam najczęściej się spiętrzają oraz łamią co później wyszło również podczas akcji bo tam właśnie się ona załamała. Tak więc drogi kolego to że akurat Daniel będący Z-cą Dow. JRG znalazł się w tamtym miejscu nie było przypadkowe a było wynikiem znajomości terenu i jego rozpoznania. On doskonale wiedział że tam płynący krą wędkarz najbardziej zbliży się do brzegu z nurtem oraz że jest to ostatnie miejsce gdzie można go będzie wydostać żywego.
Dlaczego wędkarz nie miał kamizelki to chyba pytanie do niego. Ratownik nie miał kamizelki bo był ubrany w skafander suchy mający dodatnią pływalność oraz w szelki ratownicze do których była zamocowana lina umożliwiająca asekurację ratownika z brzegu. Doskonałym rozwiązaniem byłaby tutaj zamiast szelek kamizelka z uchwytem ratowniczym ale póki co nie jest to standard wyposażenia strażaków więc podobnie jak na całym podkarpaciu i w przemyślu takich nie mają, a łączenie skafandra suchego, szelek i jeszcze zwykłej kamizelki do pływania łodzią ograniczającej ruchy nie jest chyba najlepszym pomysłem. I pozostaje pytanie jak to ubrać kamizelkę na szelki czy odwrotnie.
Co do tego że wędkarz płynąłby sobie dalej już było powiedziane wyżej otóż nie płynąłby bo właśnie w miejscu mostu kolejowego na zakręcie nurtu kra załamała się i gdyby nie ratownik będący z nim na krze połączony liną z brzegiem jego determinacja wędkarz byłby poszukiwany dzisiaj pod wodą lub czekalibyśmy aż sam wypłynie gdzieś w okolicy wiosny.
G
Gość
z calym szacunkiem dla strazaka, ale nie rozumiem co mu sie stalo ? na filmie nie widac aby cos sobie zrobil
to on ratowal, a wkoncu on musi byc ratowany, prosze bez napinki napisac co mu sie stalo
to ze sie zmoczyl chyba nie ma wiekszego znaczenia, bo wedkarz takze wpadl do wody a pozniej normalnie rozmawial i stal na nogach
o
okiem r
Bardzo współczuję rodzinie Pana Daniela. A na miejscu dowództwa to bym się bał. A dlaczego ?
- brak ochrony w postaci KAMIZELKI RATUNKOWEJ
- brak ochrony ze strony GŁOWY (KASK)
- brak RĘKAWIC. Po 30 sekundach trzymania rąk w lodowatej wodzie tracimy trzucie w palcach.
- dokładnie wszystko widać na zdjęciach a szczególnie na tym zanim Daniel wszedł do wody.
A tak na marginesie
- czy osoba na krze była nieprzytomna,
- czy za 100 m był wodospad i konieczne była natychmiastowa interwencja?
- Dlaczego osoba na krze nie miała kamizeli co zdecydowanie ochraniało by kl.piersiową i dawała dodatkowa wyporność
- Bieganie po brzegu i paniczne działanie kolegów strażaków (być może podali się poddani opini publicznej będącej na miejscu i dlatego jest jak jest
A jak wiem to nie pierwszy taki przypadek z udziałem wędkarza porwanego przez krę. Płynęli sobie spokojnie dalej aż doszło do zatoru na jednym z zakrętów rzeki i SUCHĄ STOPA PRZECHODZILI NA BRZEG .
Mam nadzieję że ktoś zastanowi się nad tym co napisałem, to tylko obserwacja.
060D3C
Daniel,wszystko bèdzie dobrze!!!powodzenia i goràce pozdrowienia z Italii.
s
strażak
Trzymaj się Daniel wszystko będzie dobrze.
s
strażak
Trzymaj się Daniel!!! Jesteśmy z Tobą!!!
Dodaj ogłoszenie