Komentarz w cieniu Euro 2020. Opary absurdu i smak PRL w kampanii przed wyborami w PZPN

Adam Godlewski
13.06.2021 gdansk. uefa euro2020. polsat plus arena gdansk. trening polskiej reprezentacji w pilce noznej przed wylotem na mecz ze slowacja do rosji.  nz. zbigniew boniek   fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
13.06.2021 gdansk. uefa euro2020. polsat plus arena gdansk. trening polskiej reprezentacji w pilce noznej przed wylotem na mecz ze slowacja do rosji. nz. zbigniew boniek fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
Po wyborach w Szczecinie, Warszawie i Krakowie uzupełniona została lista delegatów na walne zgromadzenie PZPN, które odbędzie się 18 sierpnia i zakończy niemal 9-letni okres rządów Zbigniewa Bońka. Niestety, elekcje w związkach Zachodniopomorskim i Małopolskim pozostawiły duży niesmak. Niedawno, podczas rozprawy sądowej z Piotrem Nisztorem, Zibi przypominał, że w jednej z gazet tuż po tym, gdy w 2012 roku został szefem związku ukazał się tytuł: „Koniec komunizmu w PZPN”. Tymczasem po zdarzeniach, które firmowali Jan Bednarek – wiceprezes PZPN, zatem jeden z najbliższych współpracowników Bońka i Ryszard Niemiec, członek zarządu piłkarskiej federacji nasuwają się poważne wątpliwości, czy PRL w polskim futbolu rzeczywiście został pożegnany wraz z nastaniem rządów rzymianina. Bardzo poważne.

Gdy Maciej Mateńko, ceniony trener młodzieży i edukator, ogłosił chęć kandydowania na funkcję prezesa Zachodniopomorskiego związku, natychmiast został zwolniony z pracy w PZPN. A następnie, 14 dni przed wyborami, zmieniono tam regulamin głosowania. W ten sposób, że zwycięzcę można było wyłonić już po pierwszej turze, bez konieczności uzyskania większości wynoszącej 50 procent plus 1 jeden głos. Na koniec próbowano uniemożliwić rejestrację i wstęp na obrady delegatom (których próbowano także… podmieniać), a nawet dziennikarzom. Efekt był taki, że wezwano policję. Szczęśliwie, machinacje zdały się na nic. Uciekający się do metod, których nie powstydziłby się białoruski satrapa, Aleksandr Łukaszenka, Bednarek przegrał z kretesem. Mimo że nieprawidłowości były skandaliczne, nikt z centrali nie zareagował. Boniek ograniczył się do złożenia na Twitterze gratulacji prezesowi elektowi, chwilę wcześniej wylanemu z pracy w PZPN…

Dlatego nie łudziłem się, że ktokolwiek zainterweniuje w Krakowie, gdzie ustępujący po kilku dekadach Ryszard Niemiec na następcę namaścił Ryszarda Kołtuna i zwalczał wszelkimi metodami Łukasza

Sosina. Tam także pogwałcona została ordynacja wyborcza, ale prawnik PZPN, Andrzej Wach, wydał opinię sprowadzającą się do tego, że zarząd Małopolskiego ZPN – z uwagi na duży autorytet Niemca – mógł przejąć kompetencje walnego zgromadzenia statutowego i wprowadzić wymóg uzyskania 30 rekomendacji. Ostatecznie Sosin mógł jednak wystartować, ponieważ Urząd Miasta Krakowa – jako organ nadzorujący MZPN – uznał konieczność zebrania poparć za nielegalną. I tym samym nakazał wyrzucić interpretację mecenasa Wacha do kosza. Tyle że Sosin – któremu nie pozwolono prowadzić kampanii – ostatecznie nie wystartował. Uznał, że w niedemokratycznych realiach nie ma to najmniejszego sensu. Nie złożył jednak broni, skierował sprawę do sądu. I deklaruje, że będzie domagał się powtórzenia elekcji.

Niesmaku nie było jedynie w stolicy, choć i tu nie obyło się bez problemów. W sumie w piątek w hali Expo przy ulicy Prądzyńskiego stawiło się aż 503 delegatów. Frekwencja była znakomita, ale takiej liczby uczestników walnego zgromadzenia gospodarze zjazdu z ustępującego zarządu i biura MZPN nie potrafili udźwignąć. Przez pierwsze dwie godziny panowało tak wielkie zamieszanie, że nie udało się sprawdzić nawet poprawnego działania maszynek do głosowania. Tak fatalna organizacja nie uszłaby płazem podczas uroczystości szkolnych… W sumie jednak można było przestać się dziwić, że oficjalna strona Mazowieckiego związku wygląda jak żywcem wyjęta z XX wieku; z początków internetu w Polsce. Przy tak „rzutkiej” organizacji nikt nie ma prawa spodziewać się niczego innego. Początek obrad zaplanowano na 13.30, tymczasem wyboru nowego prezesa, którym został Sławomir Pietrzyk, dokonano około godziny 18.

Wbrew dość powszechnym opiniom wygrana kandydata z Radomia nie była niespodzianką. Frakcja, która wystawiła Romana Koseckiego i chciała bronić dotychczasowego porządku w MZPN, kierowana przez Jerzego Szczęsnego i Sylwiusza Muchę-Orlińskiego, tak naprawdę porażkę poniosła już 3 czerwca. To bowiem w Boże Ciało Pietrzyk i popierany między innymi przez warszawską Legię Artur Kolator, spotkali się w celu zawiązania koalicji. I już wówczas ustalili skład 18-

osobowego zarządu i nazwiska czterech delegatów na zjazd PZPN. Nie potrafili tylko rozstrzygnąć, kto będzie prezesem, a kto wiceprezesem. Tę robotę wykonali za nich uczestnicy zjazdu podczas głosowania, które potwierdziło nowe otwarcie w MZPN. Dotychczas za szarą eminencję uważany był bowiem wiceprezes wojewódzkiej federacji i sekretarz zarządu Szczęsny. Tym razem ten wpływowy, ale kontrowersyjny zarazem działacz (z zarzutami w aferze SK Banku), który jest również członkiem Komisji Rewizyjnej PZPN – nie wprowadził nikogo do władz regionalnego związku. Kosecki nie brał już nawet udziału w głosowaniach nad składem zarządu i wyłonieniem delegatów na zjazd PZPN; po przegranej 200 do 303 w drugiej turze – mając świadomość braku zdolności koalicyjnych – honorowo opuścił zjazdową salę. A nie miał ich nawet nie z tego powodu, że jako jedyny z trójki kandydatów zadeklarował poparcie dla Marka Koźmińskiego w wyborach do PZPN. Tylko dlatego, że był przedstawicielem struktury, która de facto w ostatnich latach kreowała politykę MZPN.

Ustępujący prezes mazowieckiej federacji, Zdzisław Łazarczyk - który uzyskał tytuł Prezesa Honorowego - liczy sobie 76 lat. Pietrzyk jest o ćwierć wieku młodszy, Kolator prawie dwukrotnie. Zatem z całą pewnością dokonała się zmiana pokoleniowa we władzach futbolu na Mazowszu. Czy w ślad za tym pójdzie także odnowa jakościowa – przekonamy się w najbliższych latach. Choć niewątpliwie rozwój dyscypliny w tym województwie będzie uzależniony także od tego, kto w PZPN przejmie stery po Bońku. I jak zostanie ułożona współpraca z centralą. Ptaszki ćwierkają, że w korespondencyjnym starciu Cezarego Kuleszy z Koźmińskim, po wyborach przeprowadzonych w Szczecinie, Warszawie i Krakowie (gdzie w sumie do wzięcia było 13 zjazdowych szabel) poparcie ukształtowało się na poziomie 8:5 dla pierwszego z wymienionych. Jak będzie w skali całego kraju, przekonamy się 18 sierpnia…

Tokio Flesz odc. 5

Wideo

Materiał oryginalny: Komentarz w cieniu Euro 2020. Opary absurdu i smak PRL w kampanii przed wyborami w PZPN - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie