Koniec laby. Na Podkarpaciu 350 tysięcy uczniów wraca do nauczania w formie tradycyjnej. Za bezpieczeństwo w szkołach odpowiadają dyrektorzy

Arkadiusz Iskierka
Arkadiusz Iskierka
Dzisiejsza konferencja prasowa przed Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie dotycząca bezpiecznego powrotu dzieci do szkół.
Dzisiejsza konferencja prasowa przed Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie dotycząca bezpiecznego powrotu dzieci do szkół. Krzysztof Kapica
Udostępnij:
Od 1 września do prawie 2700 szkół na Podkarpaciu wróci 290 tysięcy uczniów w wieku szkolnym i 60 tysięcy przedszkolaków. Za bezpieczny powrót dzieci do szkół w czasach koronawirusa odpowiedzialni są dyrektorzy, którzy sami decydują o środkach bezpieczeństwa w swoich placówkach. Czy rodzic może odpowiadać za to, że nie pośle dziecka do szkoły?

We wtorek nowy rok szkolny w podkarpackich szkołach rozpocznie się dla 350 tysięcy dzieci: 290 tysięcy uczniów w wieku szkolnym i 60 tysięcy przedszkolaków.

Jak zapewnia Małgorzata Rauch, podkarpacki kurator oświaty, mimo pandemii koronawirusa, powrót do nauki jest bezpieczny.

- Zadbaliśmy o to razem z inspektorem Adamem Sidorem dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej - mówiła podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

Podczas 72 przeprowadzonych przez te dwie instytucje wideokonferencji dyrektorzy, którzy odpowiadają za bezpieczny powrót uczniów do szkół, mieli okazję podzielić się m.in. swoimi obawami związanymi z rozpoczęciem nowego roku szkolnego.

- Znamy skalę problemów, z którymi mierzą się dyrektorzy szkół. Mają oni kontakt mailowy i telefoniczny do powiatowych inspektorów sanitarnych, by w razie potrzeby mogli poradzić się i szybko reagować w trudnych sytuacjach

- tłumaczyła Małgorzata Rauch.

Szkoły na Podkarpaciu rozpoczną nauczanie w formie tradycyjnej

Jak zaznaczył Adam Sidor, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie wszystkie podkarpackie szkoły rozpoczną nauczanie w formie tradycyjnej bez względu na to, czy są w strefie zielonej, żółtej, czy czerwonej.

- Powiatowi inspektorzy sanitarni mają bardzo dobrą wiedzę na temat danego obszaru. Dotyczy to nie tylko nowych przypadków, ale i aktywnych przypadków. Co do zasady nauczyciele, uczniowie czy pracownicy do szkoły muszą uczęszczać zdrowi. Przy jakimkolwiek podejrzeniu objawów, które by sugerowały infekcję grypową, czy związaną z koronawirusem bezwzględnie trzeba się skontaktować telefonicznie z lekarzem, bądź udać się do oddziału zakaźnego

- mówił Adam Sidor.

Co w sytuacji, gdy w szkole wystąpi potwierdzony przypadek zachorowania na koronawirusa?

- Będziemy wyjaśniać z kim taka osoba miała kontakt, jak on wyglądał i kiedy wystąpił. Na tej podstawie określa się grupę, która niestety musi być objęta kwarantanną. Mało tego, osoby zamieszkujące z chorymi na koronawirusa też są objęte kwarantanną. Jeżeli w danej szkole nie było kontaktu innych osób z zarażonym to szkoła pracuje, a tylko część szkoły jest w kwarantannie - tłumaczył Adam Sidor.

Środki bezpieczeństwa w szkołach

Według wytycznych GIS, Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji dyrektorzy muszą zagwarantować swoim uczniom minimum środków bezpieczeństwa, czyli dezynfekcję pomieszczeń, środki do higieny osobistej i zachowanie dystansu.

Inne możliwości, które dyrektorzy mogą, ale nie muszą wprowadzić to np. przerwy w innych godzinach dla klas, czy to, że z sali do sali przemieszcza się tylko nauczyciel. Nakaz noszenia przyłbic, czy maseczek to również indywidualna decyzja dyrektora placówki.

- Jak wiadomo najważniejszym zagadnieniem jest obowiązek noszenia maseczek. Oficjalnie takiego obowiązku nie ma. Takie wytyczne wewnętrzne może ustalić dyrektor, który zna specyfikę swojej placówki. Jednak nie są to wytyczne ani ministra ani kuratora oświaty - zaznaczała Ewa Rauch.

Na Podkarpaciu są takie placówki, które nie stosują dodatkowych środków bezpieczeństwa.

- W wytycznych jest określone co dyrektor musi zrobić, co może zrobić, a także co może zrobić w miarę swoich możliwości. Wiemy, że są szkoły, które podjęły decyzję o noszeniu np. przyłbicy, ale są też szkoły, które stosują wyłącznie minimum - tłumaczy Małgorzata Rauch.

Czy musimy posłać dziecko do szkoły?

Według Małgorzaty Rauch wznowienie roku szkolnego w formie tradycyjnej to m.in. oddech dla rodziców, którzy będą mogli posłać dziecko do szkoły. Jednak czy rodzic może w jakiś sposób odpowiedzieć za to, gdy tego nie zrobi?

- Jest obowiązek szkolny. Jeśli z jakiegoś powodu rodziców nie wyśle dziecka do szkoły, to musi to być realny powód, który może usprawiedliwić sam, bądź lekarz, gdy dziecko jest chore. W pozostałych przypadkach na nieobecności reaguje dyrektor

- mówiła Małgorzata Rauch.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nigdy nie patrzyliśmy tak daleko - teleskop Jamesa Webba

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie