Kości z wykopalisk w bazylice bernardynów w Rzeszowie w tej samej sali, co zajęcia ze studentami. Instytut archeologii przeprasza

Anna Janik
Szczątki wykopane w bazylice bernardynów w Rzeszowie znajdują się już w uniwersyteckiej składnicy.
Szczątki wykopane w bazylice bernardynów w Rzeszowie znajdują się już w uniwersyteckiej składnicy. Krzysztof Łokaj
Udostępnij:
Choć kości wykopane przez archeologów powinny znajdować się w składnicy Uniwersytetu Rzeszowskiego, przez parę dni leżały na ławkach z tyłu sali, gdzie uczą się studenci. Taki los spotkał ludzkie szczątki wydobyte z bazyliki ojców bernardynów.

O sprawie media poinformowali studenci Uniwersytetu Rzeszowskiego, którzy mają zajęcia w budynku przy ul. Moniuszki. To właśnie tam, w jednej z sal lekcyjnych przez trzy dni leżały wydobyte z Sanktuarium Pani Rzeszowa znaleziska, w tym ludzie szczątki. Studentów oburzył nie tylko widok w żaden sposób niezabezpieczonych kości, ale także wydobywający się z nich nieprzyjemny zapach.

Wypadek przy pracy

Dzisiaj szczątki trafiły już tam, gdzie jest ich miejsce, czyli do składnicy uniwersyteckiej przy ul. Siemieńskiego. To tam są myte, oczyszczane, konserwowane, a potem poddawane analizom i badaniom.

Dlaczego od początku się tam nie znalazły? Dyrektor instytutu archeologii ubolewa, że cała sytuacja miała miejsce i wyjaśnia, że jego przyczyną był nieszczęśliwy splot okoliczności.

- Procedura jest taka, że po wydobyciu znaleziska faktycznie trafiają do naszego budynku przy ul. Moniuszki i tu poddawane są segregacji na materiały szklane, organiczne, szczątki - mówi dr hab. Andrzej Rozwałka, prof. UR, dyrektor Instytutu Archeologii UR. - Stąd zabierane są do składnicy. A leżały w sali dydaktycznej z niedopatrzenia i pośpiechu, bo badania archeologiczne w bazylice zakończyły się w ubiegłym tygodniu, był nacisk, żeby szybko je kończyć nie zakłócać nabożeństw - wyjaśnia.

Co kości mówią o właścicielach
Władze instytutu archeologii podkreślają, że na każdym etapie prac naukowych ludzkie szczątki traktowane są z należytą godnością i przechowywane w odpowiednich warunkach. Budynek składnicy wyposażony jest w alarm, a poszczególne pracownie w lampy UV, które zabijają bakterie i wentylację przeciwgrzybiczną. Kiedy trafiają tu szczątki ludzkie najpierw są rozkładane do przeschnięcia a następnie czyszczone ręcznie pod wodą przy użyciu odpowiednich szczoteczek. Po ponownym wysuszeniu trafiają pod lupę antropologa.

WIĘCEJ: Szczątki Lubomirskich lub Ligęzów pod posadzką rzeszowskiej bazyliki? Sensacyjne odkrycie archeologów [WIDEO, ZDJĘCIA]

Tym zajmuje się dr Joanna Rogóż. Obecnie w jej pracowni są szkielety 20 osób, w tym dzieci, niemowląt, nastolatków, dorosłych i osób starszych. Nie wszystkie są kompletne.

- Podstawowa analiza polega na zinwentaryzowaniu tego, co mamy, czyli opisaniu liczby kości, wieku i płci osób, do których należały, chorób, jakie ewentualnie przebyły - mówi dr Rogóż. - Oczywiście nie wszystkie choroby zostawiają ślad na kościach, ale mamy opisany przypadek mocno pogrubionej czaszki dziecka z widoczną porowatością, świadczącą o dłuższym niedożywieniu - opisuje.

Uwagę naukowców zwracają też zęby i ślady zrośnięcia, świadczące o złamaniach. Kości są mierzone przy pomocy podstawowych narzędzi, ale niektóre szczątki wysyłane są do bardziej wnikliwych badań mikroskopowych. Jak podkreśla dr Rogóż, kości ludzkie, przy których obecnie pracuje pochodzą głównie ze stanowisk archeologicznych na ul. 3 Maja i Kościuszki. Najstarsze datowane są na XIV, a najmłodsze z XVIII wiek.

Szczątki z bazyliki przygotowywane są do konserwacji

Szczątki pochodzące z bazyliki oo. Bernardynów na razie są myte i przygotowywane do konserwacji. Oprócz nich w podziemiach sanktuarium archeolodzy odkryli także ceramikę nowożytną, krzyżyki, medaliki, gwoździe, monety oraz pokaźną kolekcję naczyń liturgicznych.

- Szklane pucharki dzwonowate datowane są na XVI-XVII wiek i to prawdopodobnie największa tego typu kolekcja w regionie, bo liczy blisko 200 sztuk - mówi Paweł Kocańda, doktorant Instytutu Archeologii UR zajmujący się ostatnimi odkryciami. - Bardzo ważne okazało się odsłonięcie dwóch krypt, w tym jednej nieznanej wcześniej. Wszystko to, choć wymaga jeszcze wielu miesięcy badań już dostarczyło nam cennych informacji o przeszłości kościoła i funkcjonującego tuż przy nim cmentarza- dodaje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

D
Darek

Zgodnie z nowymi przepisami (wg mnie idiotycznymi) archeolodzy łamią prawo, bo niszczą zabytki.

 

Dz.U.2017.0.2187 t.j. - Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami
Art. 108. Niszczenie lub uszkadzanie zabytku
1. Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
 
W przepisach nie ma ani słowa, że można to robić w celach badawczych.
 
G
Gość

Wydziwianie niedojrzałych emocjonalnie osobników. Zrobiono z igły widły.

A
Absolwent_Archeologii

Przeprosić to powinni studenci, którzy o tym donieśli. Też mi archeolodzy/muzeolodzy...
A na wykopaliskach to niby nie ma się do czynienia z brzydkim zapachem? Ludzkimi szczątkami? Brudem? 
Wstyd mi za takie niedorozwinięte dzieciaki, które to mają być "naukowcami". 

Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie