Koszykówka ekstraklasa: Znicz Jarosław dostał baty od Trefla Sopot

Tomasz Strzębała
Jarosławianie już po 10 minutach byli pod ścianą. Nz. w akcji Kedric Mays.
Jarosławianie już po 10 minutach byli pod ścianą. Nz. w akcji Kedric Mays. Dariusz Delmanowicz
Znicz przespał pierwsze 10 minut, później odrabiał straty, jednak Trefl Sopot nie dał się dogonić i wygrał w Jarosławiu 89:76

ZDANIEM ZAWODNIKA

ZDANIEM ZAWODNIKA

Dariusz Szczubiał, trener Znicza
To było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Zawiedli liderzy, popełnialiśmy szkolne błędy. Goście wygrali zasłużenie. Nic dodać nic ująć.

Gdyby babcia miała wąsy, to byłaby dziadkiem. Gdyby jarosławianie od początku grali w koszykówkę, a nie w dwa ognie, to być może koniec byłby dla nich szczęśliwszy. Ale to tylko gdybanie.
Pierwsza kwarta zdecydowała o wszystkim. Gracze Znicza zachowywali się tak, jakby nie zauważyli, że mecz już się zaczął. Nim się zorientowali przegrywali aż (0:20). To był szok. Goście spokojnie punktowali. Zza linii 6,25 skutecznie odpalali Lawrence Kinnard i Iwo Kitzinger. Pod koszem rządził Saulius Kuzminskas, a nasi nie trafiali nawet z czystych pozycji. Zanosiło się na totalną kompromitację. Strzelecką niemoc dopiero w 7 minucie przerwał Artur Mikołajko, a dwa punkty w tej kwarcie dołożył jeszcze; wyjątkowo słaby tego dnia, Jeremy Chappell.

- Trudno powiedzieć, co się stało. Źle zaczęliśmy. Potem było lepiej, ale przewaga była zbyt wysoka - mówił Amerykanin.

Faktycznie, pomijając pierwsze dziesięć minut mecz był wyrównany. Jarosławian do walki zmobilizowali debiutujący Łukasz Diduszko oraz popisujący się blokami Dariusz Wyka i zadziorny Tomasz Zabłocki. Po serii trzech trójek z rzędu Dawida Witosa nasz zespół wrócił do gry. W 37 minucie po akcjach Keddricka Maysa i Zabłockiego Znicz tracił już tylko 5 "oczek" (68:73).

- Byliśmy blisko, zabrakło tak niewiele - podsumował rozgrywający nadsańskiej ekipy.

Odżyły nadzieje na trybunach, odżyła wiara w zespole, ale goście przetrzymali napór. W końcówce nie mylili się z wolnych. W decydujących momentach trafiał Kinnard i Marcin Stefański. U jarosławian brakło Johna Williamsona, który przenosi się do Szwecji. Były już silny skrzydłowy Znicza siedział na ławce z zespołem, ale na parkiet nie wyszedł, bo zabronił mu jego agent. W kolejnym meczu nie zagrał też Andrzej Misiewicz. Ten z kolei narzeka na urazy i nie bardzo kwapi się do powrotu na boisko.
ZNICZ JAROSŁAW - TREFL SOPOT 76:89
(4:24, 22:18, 28:23, 22:24)
ZNICZ: Mays 20 (3x3), Zabłocki 16 (4x3), Chappell 12, Mikołajko 4, Sarzało 1 oraz Witos 9 (3x3), Wyka 8 (2x3), Diduszko 6, Moralewicz 0, Szczotka 0.
TREFL: Kinnard 19 (5x3), Kuzminskas 15, Kitzinger 14 (2x3), Stefański 13 (1x3), Hawkins 10 (2x3) oraz Ratajczak 6, Malesa 5 (1x3), Kadziulis 5 (1x3), Tsintsadze 2, Hlebowicki 0
SĘDZIOWALI: Marcin Kowalski oraz Roman Kuczyński i Dariusz Zapolski. WIDZÓW: 1000.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie