Krople rosy z Łańcuta

    Krople rosy z Łańcuta

    PIOTR WRÓBEL

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Butelki z półki w Muzeum zdejmuje - Urszula Bróż-Kisała

    Butelki z półki w Muzeum zdejmuje - Urszula Bróż-Kisała ©Władysław Borowiec

    Dawniej w Łańcucie nawet pociąg na dłużej się zatrzymywał, żeby pasażerowie mogli kupić sobie tutaj rosolisy. Dziś, gdy prezydent Kwaśniewski częstuje nimi gości, ci mają tylko jedno pytanie: - Gdzie można to kupić?!
    Butelki z półki w Muzeum zdejmuje - Urszula Bróż-Kisała

    Butelki z półki w Muzeum zdejmuje - Urszula Bróż-Kisała ©Władysław Borowiec

    Zabrzmi patetycznie, ale to prawda. Rosolisy z Łańcuta to szansa w UE nie tylko dla tego miasta, ale i Polski kojarzonej dotąd - niestety - z półlitrówką czystej. Produkowane w fabryce hrabiego Alfreda Potockiego sławę zdobyły sobie już w XIX w. W czasach Polski Ludowej "zapomniano" o nich, bo kojarzyły się z burżuazją. Dopiero po 1989 r. Fabryka Wódek w Łańcucie wznowiła produkcję. Teraz łańcuckie likiery otrzymały patent i znak towarowy w Brukseli. Tym samym Łańcut jest jedynym miejscem na świecie, gdzie produkuje się rosolisy.

    Ręczna robota

    Przy ręcznej rozlewni – Jerzy Babiarz Władysław Borowiec
    Ręcznie klei etykiety - Anna Sołek (fot. Władysław Borowiec)Pomieszczenie, gdzie wyrabia się ten rzadki specyfik, jest niewielkie. Wszystko robi się tutaj ręcznie. - Przygotowanie komponentów, rozlewanie do butelek, naklejanie etykiet - bez użycia maszyn - mówi Adam Zebzda, dyrektor ds. operacyjnych. - W trakcie jednego cyklu, który trwa około jednego tygodnia, produkujemy pięć tysięcy butelek. Możemy więcej, ale rosolis jest dla znawców, smakoszy. Jest na przykład w Rzeszowie jeden renomowany sklep, a w Warszawie ze cztery, w których nasz likier stoi na półce. Czasami taka butelka czeka miesiąc, aż zjawi się klient, który docenia jego smak.
    Nie ukrywajmy. Rosolis nie jest dla tych, którzy chcą się "opić", ale dla tych, którzy chcą się rozkoszować. A żeby móc się rozkoszować, trzeba zapłacić kilka (dosłownie) złotych więcej.

    Biegną do sklepu firmowego

    Likiery z Łańcuta - przyznajmy - nie są znane. - "Sobieski Dystrybucja" z Warszawy, nowy właściciel zakładu, wycofał z produkcji kilka słabo sprzedających się wyrobów, ale najważniejsze, że rosolisy wyrabiamy dalej. - mówi Zebzda.
    Te likiery reklamują się same na ważnych imprezach. Kosztują je uczestniczy Festiwalu Muzycznego w Łańcucie. Aleksander Kwaśniewski organizując w swoim ogrodzie prezydenckim coroczne przyjęcia (początek maja) trzy lata z rzędu podawał je gościom. Gdy do Łańcuta przyjeżdżają wycieczki, odwiedzają Muzeum Gorzelnictwa.
    - A gdy już spróbują rosolisów, idą później do naszego sklepu firmowego i wykupują zapasy. Niedawno był u nas zjazd arystokracji z całej Europy. Nie mogli uwierzyć, że tutaj wytwarza się tak wykwintny trunek - mówi Urszula Bróż-Kisała, główny specjalista ds. Muzeum.
    W tym fabrycznym muzeum znaleźć można pamiątki po XIX-wiecznych łańcuckich rosolisach: oryginalne butelki, unikatowe etykiety.
    - Pewien pan z Warszawy odziedziczył po babci stary drewniany dom. Przy rozbiórce ścian znalazł potłuczoną butelkę starego rosolisa, ale przysłał nam etykietę z tej butelki - mówi U. Bróż-Kisała.

    Pili je prezydenci i cesarz

    [obrazek4] Przy ręcznej rozlewni - Jerzy Babiarz (fot. Władysław Borowiec)Rosolisami delektowali się Franciszek Józef, cesarz Austro-Węgier, gdy w Łańcucie bawił u Potockich. A w czasach nam bliskich - w 1996 r. - podczas spotkania szefów państw naszego euregionu rosolisy pili: Vaclav Havel (rosolis różany), Leonid Kuczma (ziołowy), Oskar Luigi Scalfaro (kawowy). Smakował im podobnie, jak pasażerom pociągów za czasów hrabiego Potockiego. W XIX w. Fabryka Likierów, Rosolisów i Rumu A. Potockiego tak zasłynęła z rosolisów, że Zarząd Kolei Krakowskiej zarządził, aby pociąg z Krakowa do Lwowa zatrzymywał się w Łańcucie dłużej. Dlaczego? Żeby pasażerowie spokojnie mogli kupić sobie rosolisy.

    Co to jest rosolis

    Rosolisy wymyślili włoscy alchemicy jako lek na różne choroby. Dodawano do nich liście owadożernej rosiczki, które wydzielają błyszczące krople kleistej cieczy przypominające krople rosy (stąd rosolisy). Są to rodzaje likieru zawierające dużą ilość cukru i alkoholu - od 35 do 45 proc. Podaje się je w temperaturze pokojowej, w małych kieliszkach, pije bardzo powoli, delektując się smakiem i aromatem.

    Rodzaje rosolisów produkowanych w Łańcucie

    Różany. O smaku róży cukrowej. Płatki róży do rosolisów pochodzą z plantacji spod Lublina, ale trunek uzupełniany jest olejkiem różanym z Bułgarii.

    Kawowy. Nie ma barwy kawowej - jest prawie przeźroczysty, ale smak i aromat przypominają naturalną kawę.

    Ziołowy. To kompozycja kilkudziesięciu ziół. Każde z nich ma zdrowotny wpływ na inną część naszego ciała.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo