Krótsza praca, a ta sama płaca? Niekoniecznie

ana
Działacze partii Razem wyszli ze śmiałym postulatem skrócenia czasu pracy z 40 do 35 godzin w tygodniu. Pewnie nieprzypadkowo w okresie przedwyborczym, bo trudno znaleźć pracownika, który powiedziałby, że nie chce pracować krócej za te same pieniądze.

Ale właśnie, czy faktycznie za te same? Takie jest w teorii założenie inicjatorów tego projektu, którzy podkreślają, że obcięcie godzin pracy nie ma spowodować obcięcia „dniówki” ani skrócenia przerwy. Pytanie tylko, jak to zrobić i jakim kosztem, bo nie mam złudzeń, że pracodawcy znajdą sposób na to, żeby zrekompensować sobie rosnące koszty pracy, które to rozwiązanie spowoduje.

Ekonomiści, z którymi rozmawiałam, do pomysłu podchodzą ostrożnie, postulując, że 35-godzinny tydzień pracy wcale nie obowiązuje w większości europejskich krajów, a jedynie w niektórych z nich. Samo skrócenie czasu pracy we Francji miało na celu przede wszystkim zmniejszenie bezrobocia. A u nas, przynajmniej w statystyce, na razie jest stosunkowo niskie.

Oczywiście działacze Razem mają rację, że jako naród jesteśmy przepracowani, bo w Europie faktycznie przodujemy. Może więc zamiast skracać czas pracy należałoby rozliczać pracowników zadaniowo? Im szybciej coś zrobią, tym szybciej idą do domu? Korzyść mają wtedy obie strony.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie