Kryminał wkracza na salony

Rozmawiała Dorota Mękarska
Dorota Mękarska
Rozmowa z pisarzem Markiem Krajewskim, uczestnikiem II Bieszczadzkiego Lata z Książką w Lesku.

- Czy Eberhard Mock może zostać ikoną kultury masowej, jak Franz Maurer grany przez Bogusława Lindę?

- To pytanie powinno być skierowane raczej do antropologa kultury, a ja jestem pisarzem. Stworzyłem bohatera, człowieka z krwi i kości, z jego wadami i zaletami. Mój bohater jest chwilami szorstkim człowiekiem, nadużywa alkoholu, źle traktuje kobiety, jest czasami cyniczny. To zainteresowanie nim wynika stąd, że to taki sam człowiek, jak większość z nas.

Marek Krajewski - filolog klasyczny i wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego zdobył rozgłos serią kryminałów w stylu retro o Eberhardzie Mocku, pracowniku Prezydium Policji we Wrocławiu. Na serię składają się: "Śmierć w Breslau" (1999r.), "Koniec świata w Breslau" (2003r.), "Widma w mieście Breslau" (2005r.) oraz "Festung Breslau" (2006r.). Pisarz zdobył w 2005 roku Paszport "Polityki", Nagrodę Księgarzy "Witryna" za najlepszą książkę 2005 roku oraz Nagrodę Wielkiego Kalibru dla najlepszej powieści kryminalnej 2003 roku.

- Ten opis sprawia, że przed oczami staje mi Humprey Bogart.

- Jeśli już zostało przywołane to nazwisko, to przypominam, że Humprey Bogart często grał dedektywa Philipa Marlowe'a w ekranizacjach powieści mojego mistrza, wybitnego pisarza, specjalisty od kryminałów Raymonda Chandlera. Ale mój bohater różni się od Marlowe'a. Marlowe nie daje się zbrukać złu, a na moim bohaterze zło wyciska piętno. Chciałem stworzyć podobną postać, ale pisząc tę powieść obdarzyłem ją cechami, których Marlowe nie ma.

- Jaki los szykuje pan Mockowi?

- Napisałem cztery powieści z Eberhardem Mockiem w roli głównej. W październiku b.r. wychodzi piąta. Nie powiem ani słowa! Co najwyżej to, ze będzie to kryminał! (śmiech).

- Pan książki świetnie się sprzedają, choć krytycy już dawno obwieścili śmierć kryminałowi. A może są to przedśmiertelne drgawki?

- Jestem całkowicie przeciwnego zdania. Kryminał przeżywa w Polsce rozkwit. To można udowodnić. Każde duże wydawnictwo ma teraz ambicję wydawania kryminałów. Przez całe lata czytanie kryminałów było czymś wstydliwym. A teraz prof. Marian Stala, prof. Marcin Król przyznają się do tego, że czytują kryminały. To świadczy o nobilitacji tego gatunku. Kryminał wkracza na salony.

- Co takiego odnajdujemy w kryminałach?

- To będą musieli zbadać socjologowie i antropolodzy kultury. Czytelnicy mówią mi, że im się po prostu kryminały podobają. Mojej grupie czytelników podoba się mój bohater, świat dawnego Wrocławia.

- Co można powiedzieć o tych czytelnikach? Jacy to ludzie?

- W większości są to kobiety. I to jest właśnie wspaniałe! Kobiety więcej czytają i są od mężczyzn lepiej wykształcone. Cenię je za dużą wnikliwość. Moje książki czytają też młodzi ludzie. Pewien młody człowiek poświęcił nawet pracę maturalną mojej twórczości, którą omawiano na kilku lekcjach.

- A Gombrowicza chciano wyrzucić ze szkół!

- Tak, a ja ku mojemu zażenowaniu trafiłem prawie do kanonu lektur szkolnych! (śmiech).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie