Krzysztof Dzikowski dla Nowin: Miałem taki okres, kiedy żegnałem się z piosenką na zawsze [GOŚĆ NOWIN]

Beata TerczyńskaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Z Krzysztofem Dzikowskim, autorem tekstów do takich hitów jak: "Mały Książę", "Anna Maria", "Ciągle pada", "Dozwolone do lat osiemnastu", czy "Dzień jeden w roku" spotkaliśmy się w Hotelu Bristol. Ze znanym tekściarzem rozmawiamy m.in. o tym, czy Rzeszów to nadal dla niego miasto marzeń i czy zamierza się tu przeprowadzić.

Czytaj także

Krzysztof Dzikowski był Gościem Specjalnym HARTBEX Carpathia Festival. Dzikowski to tekściarz i autor znanych, lubianych polskich przebojów takich jak m.in.: „Ciągle pada”, „Tak bardzo się starałem”, „Anna Maria”, „Dozwolone do lat osiemnastu”, „Gondolierzy znad Wisły” i wielu innych.

W trakcie festiwalu premierowo wykonano utwór pt. „We wspólnym rytmie serc”. Specjalne dla Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie tekst napisał Krzysztof Dzikowski, a muzykę Tomasz Filipczak. Wokaliści tej szkoły – laureaci ogólnopolskich i międzynarodowych festiwalu oraz programów telewizyjnych, przygotowani wokalnie przez Annę Czenczek, zaśpiewali piosenkę podczas ceremonii otwarcia. „We wspólnym rytmie serc” to wyjątkowa piosenka o marzeniach młodych wokalistów, Festiwalu Carpathia i o rozśpiewanym Rzeszowie.

Czytaj także

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
p
pola
2019-06-18T00:04:22 02:00, Gość:

Dla wszystkich to podobno miasto marzen ale jakoś nie chca sie do tej dziury przeprowadzic haha

Właśnie widać, po ilości budowanych mieszkań, jak nie chcą się tu przeprowadzać. Żałosny ten twój komentarz.

G
Gość

Porazka z tego rzeszowa

p
pniok Rzeszowski

ciag dalszy ...

Te warsztaciki od rowerow na Grottgera gdzie do Korby, Cynara i Staromiejskiego chodzilo sie ratowac wiecznie niesprawne i porozbijane rowery, blacharza Adasia ktory nitowal dziurawe garki i warsztat za rogiem na Grunwaldziej gdzie naprawial radia pan Zaborski, zaklady fryzjerskie z "fryzjerkiem", Zyga czy Bentkowskim i blacharza Nalborczyka, stolarnie Cieplaka, zaklady szklarskie Kleczkow z kawalkami lusterek w odpadkach. Tych rzeszowskich fotografow Janusza na Grunwaldzkiej, Sliwe na Lwowskiej i kowala Klosowicza obok sierocinca z zakonnicami na ulicy Grunwaldzkiej brukowanej konskimi lbami.

No nie moge. Pisal bym tak i wspominal i serce sie kraje ze to nigdy juz nie wroci. My "wroble Rzeszowskich ulic" kochalismy swoje miasto i serce nas boli gdy SWIADOMIE niszczy sie te resztki Rzeszowa. Kto nie mieszkal w tym miescie to nie wie co to byc i zyc posrod jego murow i mieszkancow.

Tego ze mieszka ktos w obecnym Rzeszowie nie mozna okreslic "zyciem w miescie".

Dzisiejsze miasto dla wielu to tylko miejsce tymczasowego pobytu.

p
pniok Rzeszowski

Rzeszow moj widze ogromny, ale kocham tylko ten stary.

Pochodze z Krolowki, ale kocham miasto mojego dziecinstwa, z pozydowskimi kamienicami z ich drewnianymi wiecznie skrzypiacymi schodami. Z balkonami od podworza i wychodkami na zewnatrz w oficynach. Z komorkami na wegiel i smietnikiem murowanym pelnym popiolu z metalowa klapa gdzie wylegaly sie szczury. Z podworkami gdzie nawet jednego zdzbla trawy nie znalazl i obejszczanymi poprzez psy naroznikami bram. Kocham te place gdzie gralo sie w kiczki, nozyk, zoske, a potem rznelo w gumiana gale. Ukochany Wislok z ostatnimi krypami piaskarzy jacy jeszcze byli przy zjezdie w zatoczce na koncu Szpitalnej obok skladow drewna. Wislok, gdzie obok kanalu z rzezni za starym cmentarzem lapalo sie ukleje jakich stada srebrzyly sie w jego wodzie i tych rybakow polujacych na wielka rybe. Kapielisko z dolem niezglebionym opodal mostu kolejowego. Olszynki z kajakami i chybotliwym molo na wodzie, kortami tenisowymi z tluczonej cegly gdzie krolowal Skobla i Liske gdzie juz jako starsi chodzilismy sie kapac i podgladac w krzakach przebierajace sie dziewczyny. Kocham moj Malpi Gaj za teatrem z lodowiskiem w zimie i kortami tenisowymi w lecie, z drewniana kregielnia, wieza spadochronowa i stawem gdzie jako dzieciak lapalem karasie. Te podrywania dziewczat na Panskiej i zabawy na Poczcie. Kina Rzeszowskie Zorza, Apollo, Swit, Przodownik, Mewa i WDK. Piekarzy takich jak Krzesik czy Jamrozik u ktorych godzinami czekalo sie na swiezutki i pachnacy chleb. Rzeznikow jak Kogut czy Kosiorowski z jego budka obok bramy wjazdowej na Abrachamsberga gdzie sprzedawal, kiszki, watrobiana i salceson. Restauracji od srodka nie pamietam bo nie bylem na tyle dorosly aby tam wchodzic ale pamietam Rzeszowska, Jutrzenke, Ludowa, u Smarkatego, Tatarska (pod koniem) Podzamcze i Wisieloka. Ogrody Bernardynskie z murowanymi plotami ze szklem tluczonym na wierzchu, z rzeczka gdzie lapalo sie traszki i gdzie chodzilo sie "na jablka". Sklad wegla na Krakowskiej za torami i Budke przy Jajczarni gdzie kupowalo sie jajka tluczki. Pamietam na rozwidleniu drog (Glogow-Sokolow) na Marszalkowskiej obok starej(pierwszej) mleczarni gdzie pod wielkim drzewem stala kapliczka a obok prywatny sklep w ktorym kupowalo sie swistawki z cukru i cukierki Grylazowe po cwierc funta jakich juz teraz nigdzie nie uswiadczy na swiecie chocby ze swieca szukal, drewniane domki na budach z kladka kolejowa od Sienkiewicza do Grunwaldzkiej i Mikoske z mostkiem, Stara Alime za kanalem na Fredry, Stary cmentarz gdzie leza moje praprapradziady i te pogrzeby z konnym karawanem zaprzezonym w kare konie z czarnymi pioropuszami z kaplicy przy starym cmentarzu na cmentarz w Pobitnem. Pamietam tych dziadow zebrzacych na Wszystkich Swietych gdy szlo sie zapalic swieczke za zmarlych na Pobitno. Olszynki i te laki nad Wislokiem az do kladki obok WSK gdzie opalalo sie pol Rzeszowa w lecie i starego przewoznika Nitke ktorego nazywalismy Admiralem. Wygnaniec i Rudki z jego domkami i skrotami miedzy Hetmanska a Dabrowskiego, dorozkarzami Rzeszowskimi i Sierocincem. Park miejski i drzewa morwowe na Browarnej. Kasyno Milicyjne na Kraszewskiego naprzeciw Zamku gdzie jako dzieci chodzilismy zbierac pudelka po Unrowskich paczkach wyrzucone z tylu na smietnisku. Byly zrobione z takiego twardego kartonu i mialy obrazek jak rece sie sciskaja a pod spodem pisalo "Dar narodu Amerykanskiego dla Narodu Polskiego. Nie dla handlu lub wymiany". To tam do kasyna Milicyjnego szla ta pomoc z Ameryki bo my zadnej pomocy nigdy nie widzielismy na oczy. Kochalem ten WuDeK gdzie sie chodzilo do kina, bramy przechodnie z Rynku do Kopernika, zaklad zegarmistrza Koldrasana na Matejki, warsztat muzyczny Perdeusa i sklep chemiczny Szajtra na Grunwaldzkiej.

G
Gość

Dla wszystkich to podobno miasto marzen ale jakoś nie chca sie do tej dziury przeprowadzic haha

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3