Krzysztof Ignaczak: Medale z Rzeszowa smakują szczególnie

Waldemar Mazgaj
- Jesteśmy trochę jak niemieccy piłkarze, o których mówi się, że grają wszyscy, a wygrywają i tak Niemcy. Tak samo od dwóch lat jest z Resovią - cieszy się Krzysztof Ignaczak, libero naszej drużyny i reprezentacji Polski.
- Jesteśmy trochę jak niemieccy piłkarze, o których mówi się, że grają wszyscy, a wygrywają i tak Niemcy. Tak samo od dwóch lat jest z Resovią - cieszy się Krzysztof Ignaczak, libero naszej drużyny i reprezentacji Polski. Dariusz Danek
- Stworzono w Rzeszowie grupę ludzi, którzy znaleźli wspólny język - mówi Krzysztof Ignaczak, libero mistrza Polski Asseco Resovii.

- W trudnych momentach, mimo naszych ciężkich charakterów - mówię tu szczególnie o "Zibim", Alku czy sobie, bo czasami nie wytrzymujemy, jesteśmy tylko grupą facetów - potrafiliśmy opanować emocje i zagrać ten mecz na dużym spokoju - dodaje "Igła".

- Wiesz, który to twój medal mistrzostw Polski?- Musiałbym policzyć na szybko, ale chyba dziesiąty?

- Nie, 11. Zacząłeś drugą dziesiątkę? - Chciałbym ją skończyć, ale pewnie musiałbym grać do pięćdziesiątki (śmiech). Byle tylko zdrowie pozwoliło.

Te medale z Rzeszowa smakują mi jednak szczególnie, bo gdy w 2007 roku przychodziłem do Resovii ze Skry, zbudowaliśmy z Adamem Góralem zespół, który rok temu zdetronizował bełchatowian. Poza tym, gdy jeszcze grałem w Częstochowie, trzy razy z rzędu przegrywaliśmy finały z Mostostalem. Po 10 latach udało mi się to fatum odczarować.

- To był najtrudniejszy finał w twojej karierze?- Każdy finał ma swoją dramaturgię, historię. Nasza droga nie była usłana różami, graliśmy kilkanaście trudnych spotkań - ze Skrą, Delectą, czy Zaksą. Niektóre mecze rozstrzygały się na ostrzu noża, byliśmy dwie piłki od tego, by nawet nie zagrać w półfinale.

Jesteśmy trochę jak niemieccy piłkarze, o których mówi się, że grają wszyscy, a wygrywają i tak Niemcy. Tak samo od dwóch lat jest z Resovią.

- Wiesz, że jesteś jedynym polskim zawodnikiem, który grał w ostatnim pięciomeczowym finale, w 2007 roku?

Serce aż się raduje

- Zabiera to dużo nerwów, ale dodaje emocji i siwych włosów. Jednak jest też szczęście, bo serce aż się raduje na te wspólną fetę z kibicami.

- Podobno motywowaliście się w szczególny sposób? - Puszczaliśmy sobie między innymi film z Rzeszowa, gdy wygrywaliśmy przed rokiem ostatnie piłki, gdy w Rynku świętowaliśmy z tysiącami fanów. Dla takich chwil warto grać.

Pomogli nam też zawodnicy Zaksy i ich partnerki, którzy na portalach społecznościowych zamieszczali bardzo buńczuczne wypowiedzi. Powiesiliśmy je sobie w szatni...

Pracujemy też z fajnym psychologiem, który wykonał olbrzymią pracę, pomógł nam dźwignąć się w kilku trudnych momentach. Szczególnie na początku sezonu, gdy mieliśmy gorszy start i spadła na nas duża fala krytyki.

- Wasz główny dobroczyńca też nie szczędził wam uwag, nawet ostatnio...- Wcale się nie dziwie, ma do tego prawo. Pan Adam Góral jest jednak tak pozytywną i ciepłą osobą, cały czas czuliśmy z jego strony duże wsparcie.

- I było lepiej...- Już to mówiłem w wywiadach, my odpaliliśmy jak diesel, na koniec sezonu, a wolelibyśmy jak benzyna, żeby osiągnąć też inne cele.

Liga Mistrzów jest ciężkim pucharem i wiele zależy od szczęścia w losowaniu, ale przy lepszym początku sezonu moglibyśmy oprócz "majstra" wywalczyć jeszcze Puchar Polski.

Doszliśmy do perfekcji w braniu czelendży

- Mówi się, że Polacy mają mniejszy temperament niż Włosi, ale jak się was ogląda przy chellengu, to można zmienić zdanie...- To wynika z niedopracowania reguł tego systemu. Fajna to sprawa, ale jeszcze w powijakach. Siatkówka się tak szybko rozwija, jest sportem tak dynamicznym i siłowym, że oko sędziego nie jest w stanie wszystkiego wyłapać.

Trzeba by nad tym jeszcze pomyśleć, może wprowadzić jakąś technologię z tenisa, gdzie umieszcza się czip w piłce i byłoby to bardziej automatyczne.

Na razie jest dobrze, my już doszliśmy do perfekcji w braniu tych czelendży. Potrafimy zrobić sobie dodatkowy czas, wybić przeciwnika z rytmu. Można by na przykład zmniejszyć liczbę sprawdzeń do jednego na set, wtedy zespoły będą mniej ryzykować.

- Co powiesz o kibicach, którzy potrafili po 20 godzin koczować pod halą w oczekiwaniu na bilety? - Czapka z głów przed wszystkimi kibicami, tak samo naszymi, jak Zaksy. Był tu bardzo dobry doping, naszych już nie trzeba rekomendować, bo są najlepsi w Polsce, ten tytuł należy się także im, bo to oni zbudowali "TwieRRdzę Rzeszów", w której wiszą te słynne toporki.

Super, że jest takie duże zainteresowanie siatkówką w Polsce, może to zaowocuje nowymi sponsorami. Obecnie tylko Adam Góral jest takim filantropem, który wydaje własne pieniądze na sport. Pozostałe z czołowej piątki są dotowane przez spółki skarbu państwa.

Grecki model

Fajnie by było, jakby i u nas znalazło się takich kilku możnowładców jak w Grecji, którzy pokupowali sobie kluby i rywalizują nie tylko na polu biznesowym, ale też sportowym. I to nie tylko w siatkówce, ale też koszykówce czy piłce nożnej.

W tej chwili w Polsce jest jednak tylko pięć mocnych drużyn, pozostałe odstają od reszty, a chcielibyśmy mieć jeszcze silniejszą ligę. Jest dużo młodych fajnych chłopaków, z których wkrótce pożytek będzie mieć reprezentacja. Warto w nich zainwestować.

Nasza liga nabrała jednak kolorytu. Jeszcze nigdy chyba tak nie było, żeby do ostatniej kolejki nie było wiadomo, kto zajmie pierwsze, a kto piąte miejsce. Same play-offy pokazały bardzo wiele ciekawej, mocnej, dobrej siatkówki. Przecież nas dwa punkty dzieliły od tego, żeby odpaść już w ćwierćfinale ze Skrą. Tak na dobrą sprawę już to pokazuje, jak silna i ciekawa jest nasza liga.

- Masz teraz bardzo krótki urlop i już sezon reprezentacyjny...- No tak. Odpocznę tylko dwa tygodnie, a później - mam nadzieję - pojedziemy na finał Ligi Światowej i sprostamy presji faworyta w rozgrywanych w Polsce mistrzostwach Europy. Zapowiada się ciekawy sezon i mam nadzieję, że wytrzymamy go i psychicznie i zdrowotnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie