"Księża nie powinni byli ulegać"

    "Księża nie powinni byli ulegać"

    Rozmawiała Dorota Mękarska

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Ks. Adam Sudoł

    Ks. Adam Sudoł ©Fot. Dorota Mękarska

    Rozmowa z ks. prałatem Adamem Sudołem z Sanoka, bohaterem książki "Kryptonim "Agresor" przedstawiającej mechanizmy działania SB i UB.
    Ks. Adam Sudoł

    Ks. Adam Sudoł ©Fot. Dorota Mękarska

    - Proszę księdza, czy duchowni musieli spotykać się z "esbekami", czy nie wystarczyło kategorycznie odmówić, albo wyrzucić ich za drzwi?

    - Nikt na coś takiego nikt nie mógł sobie pozwolić. Na taki luksus stać było tylko człowieka całkowicie wyobcowanego albo chorego. Ale tacy ludzie "esbeków" nie interesowali. Nawet biskup Tokarczuk, który był bardzo twardym człowiekiem, takiej postawy od nas nie wymagał.

    - To jak należało z rozmawiać z oficerami SB?

    - Zawsze uważałem, że księża powinni byli wszystkie ataki odpierać, niczego nie podpisywać, niczego nie obiecywać i niczemu nie ulegać. W czasie rozmowy należało ważyć słowa. Nie można było posługiwać się brutalnym językiem, ich językiem, bo to potem się mściło. Zawsze unikałem takich słow. Trzeba było się nauczyć umiejętnego mówienia "nie".

    - Wiemy, że niektórzy księża, na których SB nie miało "haków", wpadali w pułapki zastawione przez agentów. Czy brakło im zwykłej ludzkiej roztropności?

    - Poddawani byli różnorakim naciskom i wpływom. Za cenę pozwolenia na budowę kościoła, plebanii, wyjazdu za granicę, niektórzy godzili się na pertraktacje. Uznawali, że jest to korzystne dla Kościoła. Też miałem wiele takich pokus. A wystarczyło raz się zgodzić. Potem zaczynało się nękanie.

    - Rozmawiamy o czasach, kiedy nikt już nie powinien mieć wątpliwości, co do prawdziwego oblicza władzy ludowej. Księża mieli tego świadomość.

    - Jeśli ksiądz się w porę nie zorientował, mogło mu się wydawać, że nie jest żadnym donosicielem, tylko rozmawia o tym, o czym i tak wszyscy wiedzą.

    - Jaki ksiądz ma stosunek do tych duchownych, którzy współpracowali z SB. Księdza nie udało się "esbekom" złamać?

    - Mój stosunek jest do nich jest bardzo różny, bo różne były stopnie współpracy z SB. Lista tajnych współpracowników o niczym nie świadczy. Wiemy, że niektórych "esbecy" sami wpisali na listę. Inni coś tam podpisali, ale zaraz się wycofali. Kolejni przekazywali bezwartościowe informacje. Ale są też i tacy, którzy brali za to pieniądze. Jestem przekonany, że takich księży było niewielu. Są to jednostkowe przypadki.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo