Kto stwierdzi zgon? Pandemia koronawirusa sprawiła, że pojawiła się w końcu funkcja koronera

Anna Janik
Anna Janik
Lekarze rodzinni od dawna chcieli, by zgon pacjenta stwierdzała wyznaczona do tego osoba. Ale dopiero epidemia i widmo masowych zgonów w domach sprawiła, że politycy zmienili prawo i nakazali wojewodom powoływać koronerów.

O tym, kto i w jakich okolicznościach może stwierdzić zgon pacjenta mówiła do tej pory ustawa z lat 50. ub. wieku, wymieniająca np. położne wiejskie i felczerów. Ale nie tylko jej archaiczność sprawiała, że medycy od dawna chcieli zmiany prawa.

Zapisy obligujące lekarzy do stwierdzania zgonów nie przewidywały żadnego wynagrodzenia lub zwrotu kosztów dojazdu do zmarłego pacjenta. Bo tego typu wyjazd nie był przez NFZ traktowany jako procedura medyczna, a więc nie była objęta świadczeniem. A na wizytach domowych zakres obowiązków medyków w dodatku się nie kończył.

- Policja wzywała nas do stwierdzania zgonów topielców, samobójców poza naszym miejscem zamieszkania. Ja sam miałem kiedyś wezwanie do stwierdzenia zgonu osoby zaginionej, na której szczątki natrafili funkcjonariusze - mówi lek.med. Marek Krupowczyk, rzecznik podkarpackich struktur "Porozumienia Zielonogórskiego". - Skoro NFZ nie płaciło za takie świadczenia to chcieliśmy unormować sytuację i wprowadzić systemowo instytucję koronera- podkreśla.

Zwłaszcza, że nawet próby zmiany przepisów przez polityków wprowadzały jeszcze większy chaos. Pojawiały się m.in. zapisy, że lekarz, który jako ostatni leczył zmarłego ma jechać do stwierdzenia zgonu maksimum do 4 godzin od zgłoszenia. W sytuacji, gdy przyjmujący w przychodni lekarz dostałby taki telefon np. o godz. 8 rano musiałby zostawić całą poczekalnię pacjentów i jechać do zgłoszenia.

Dlatego Porozumienie Podkarpackie zainicjowało akcję zwracania się do starostów powiatowych i burmistrzów podkarpackich miast na prawach powiatów o powoływanie koronerów. Część z samorządowców przychyliła się do tej prośby, a instytucja koronera była ustanowiona m.in. w powiecie przemyskim.

Sytuację znów zmieniła epidemia, bo do problemu z brakiem wyceny doszedł brak środków ochronnych dla lekarzy, jadących stwierdzać zgon do domów objętych kwarantanną. Dopiero to sprawiło, że rządzący ostatecznie zdecydowali się na zmianę prawa i zobligowali wojewodów do powoływania koronerów wśród lekarzy i lekarzy dentystów.

- Dobrze że rząd wprowadził do tzw. tarczy antykryzysowej zapis dotyczący stwierdzania zgonów, zanim jeszcze problem stał się masowy - uważa Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia. - Można sobie wyobrazić dramatyczną sytuację, w której setki osób umierają w domach, rodziny czekają na stwierdzenie zgonu, a nie wiadomo, kto miałby wykonać tę czynność

- dodaje.

Zapisy nie są jednak precyzyjne. Nie mówią, czy koroner ma być powołany w każdym powiecie czy w województwie. Wiadomo za to, że wojewoda za czynności koronera płaci, zawierając z nim odpowiednią umowę.


ZOBACZ TEŻ: Gdzie na Podkarpaciu szukać pomocy medycznej w nagłych przypadkach?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie