reklama

Kto w okolicach Czarnej wyrzucił szczenięta w worku na śmieci? Jest nagroda za informację o sprawcy [ZDJĘCIA]

Anna Janik
Anna Janik
Zaktualizowano 
Bieszczadzka Organizacja Ochrony Zwierząt
Cztery szczeniaki w worku na śmieci porzucone na pastwę losu znalazł grzybiarz. Jedno szczenię nie przeżyło, pozostałymi zajmuje się Fundacja Bieszczadzka Organizacja Ochrony Zwierząt.

Skrajnie wyczerpane, odwodnione, z dziesiątkami pcheł i kleszczy oraz wysoką gorączką - w takim stanie pracownicy bieszczadzkiej fundacji przyjęli w ubiegły poniedziałek dwie miesięczne suczki i psa, znalezione w lesie w okolicach Czarnej. Walka o ich życie trwała tydzień.

- Jeden ze szczeniaków był praktycznie w stanie agonalnym. Miał już skurcze mięśni, wysokie tętno, można było z nim w zasadzie robić, co się chciało, bo nie kontaktował - opowiada Krystian Kwolek z Fundacji Bieszczadzka Organizacja Ochrony Zwierząt. - Na szczęście godziny kroplówek, leki i próby opanowania temperatury przyniosły efekty i obecnie ich stan się poprawił. Ale o sukcesie będziemy mogli mówić, kiedy będą już zupełnie zdrowe - mówi.

Czytaj także

Obecnie fundacja szuka dla psiaków tzw. domu tymczasowego, w którym będą mogły przebywać do momentu znalezienia osób, które będą chciały je adoptować.

Bo fundacja, w której pracuje raptem pięć osób ma pod opieką jeszcze kilkanaście innych psów i kotów, a do tego buduje właśnie swój nowy ośrodek adopcyjny. Dlatego nie jest w stanie poświęcić trójce ocalałych szczeniąt tyle czasu i uwagi, ile potrzebują. Fundacja zapewnia za to karmę, niezbędną pomoc weterynaryjną i klatkę, w której maluchy mogą spędzać noce.

- Pieski nie potrzebują już szczególnej opieki medycznej, bo są już w stanie samodzielnie jeść i się wypróżniać. Jeden z nich jest jeszcze bardziej osłabiony, słychać u niego szmery w sercu, ale i to z czasem minie - tłumaczy Krystian Kwolek. - Na pewno wymagają warunków domowych, bo noce są na tyle zimne, że nie mogą spędzać ich na zewnątrz. Potrzebują, by co kilka godzin je wyprowadzić i by się z nimi po prostu pobawić - podkreśla.

CZYTAJ TEŻ: Ludzie pozbywają się zwierząt jak niechcianych rzeczy. - Nie wiem dlaczego się utarło, że zwierzę nie czuje - mówi Halina Derwisz z Kundelka

Fundacja nie chce też rozdzielać rodzeństwa, by nie pogłębiać ich stresu, dlatego poszukiwani są tacy tymczasowi opiekunowie, którzy na najbliższe tygodnie przygarną całą trójkę.

Później psiaki już osobno będą mogły trafić do adopcji. Już zgłosiła się jedna osoba chętna na wzięcie na stałe jedno ze szczeniąt.
Jednocześnie fundacja prosi o informacje na temat osoby, która zgotowała psiakom tak okrutny los. Do pracowników zgłosił się nawet anonimowy sponsor, który gwarantuje wysoką nagrodę pieniężną za wskazanie sprawcy.



Na razie wszystkie zgłoszenia prowadzą do jednej i tej samej osoby. Dlatego jeżeli okaże się, że znajdują potwierdzenie w rzeczywistości zostaną wykonane badania genetyczne, potwierdzające pokrewieństwo szczeniąt i matki. Za porzucenie zwierzęcia przez właściciela grozi do trzech lat więzienia. A jeśli towarzyszy temu okrucieństwo, kara może być jeszcze o dwa lata wyższa.

- Nie możemy dawać nawet najmniejszego przyzwolenie na takie działania a ktoś, kto dopuścił się takich czynów nie może czuć się bezkarny - mówi działacz fundacji. - Apelujemy o zgłaszanie takich przypadków i reagowanie. Zgłaszający pozostanie anonimowy dla sprawcy - dodaje.

Czytaj także


ZOBACZ TEŻ: Problemy psychiczne naszych pupili

Źródło:
TVN

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 25

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 października, 00:22, greg:

Każdemu kto się znęca nad zwierzętami życzę śmierci

Może śmierci nie, bo to niczego go nie nauczy, ale ileś-set godzin odpracować na rzecz schronisk dla zwierząt- to może nim poruszy...

g
greg

Każdemu kto się znęca nad zwierzętami życzę śmierci

Z
Zdzicho
23 października, 8:10, ekolożka weganka:

Apele o traktowanie psów jak ludzi nie przynoszą oczekiwanych rezultatów i prawdopodobnie nie przyniosą, żeby nie wiem jak obrońcy psów o to by się starali. No i po co to wszystko? Po co ratować niechciane kundle i tracić na to czas i pieniądze? Nie lepiej je uśpić w humanitarny sposób i przerobić ich truchła na nawóz dla roślin doniczkowych? No i po co te schroniska dla zwierząt przypominające do złudzenia niemieckie obozy koncentracyjne, czy rosyjskie łagry? Czy warto ulegać propagandzie różnego rodzaju pseudoekologów i obrońców psów? Ludzkie działania powinny się skupić na młodych niezamężnych kobietach w ciąży, które chcą zabić swoje nieślubne nienarodzone dziecko noszone pod sercem.

24 października, 7:31, edmund:

To samo chciał bym wykrzyczeć ale komu? bandzie idiotów z polskobrzmiacymi nazwiskami zdominowanymi przez jeszcze wiekszych idiotów z chlewa jakim jest UE? szacunek dla autora za madrość wypowiedzi.

ZGADZAM SIE NAJLEPSZYM WYJSCIEM TO UŚPIENIE NIEWINNYCH ZWIERZĄT ,,PRZYNAJMNIEJ OMIJA ICH ŻYCIOWA MĘCZARNIA,,ŁAŃCUCHY I TYM PODOBNE

G
Gość
23 października, 12:46, komendant OSP:

Namawianie do donosicielstwa i obiecywanie za takie czyny wysokich nagród jest wysoce nieetyczne oraz niepatriotyczne. Pachnie to kryptokomunizmem i neonazizmem. Niemcy i Rosjanie namawiali Polaków do donoszenia na swoich rodaków i obiecywali im za to wysokie nagrody.

Donosilismy na siebie jako Polacy zawsze,i czynimy to nadal.Najczesciej bezinteresownie.To tylko na zydów w czasie okupacji nie donosilismy (podobno) za co była nagroda od okupanta.Jestesmy LAJDAKAMI i wcale nie chodzi o wyrzucanie psów.

G
Gość
23 października, 10:09, bloger:

tego bydlaka ,ktory wyrzucił te małe stworzenia boże do lasu,zobaczymy wnajbliższą niedziele w kosciele jak bije pokłony,waląc łbem o posadzkę przed ołtarzem

Moze pies jest twoim przodkiem w lini prostej kretynie,moze jest twoim ojcem co by tłumaczyło twoja chora wypowiedz,ale jest jakas farsa domaganie sie eutanazji dla ludzi,aborcji dla dzieci jednoczesnie zabiegajac o psy.

e
edmund
23 października, 8:10, ekolożka weganka:

Apele o traktowanie psów jak ludzi nie przynoszą oczekiwanych rezultatów i prawdopodobnie nie przyniosą, żeby nie wiem jak obrońcy psów o to by się starali. No i po co to wszystko? Po co ratować niechciane kundle i tracić na to czas i pieniądze? Nie lepiej je uśpić w humanitarny sposób i przerobić ich truchła na nawóz dla roślin doniczkowych? No i po co te schroniska dla zwierząt przypominające do złudzenia niemieckie obozy koncentracyjne, czy rosyjskie łagry? Czy warto ulegać propagandzie różnego rodzaju pseudoekologów i obrońców psów? Ludzkie działania powinny się skupić na młodych niezamężnych kobietach w ciąży, które chcą zabić swoje nieślubne nienarodzone dziecko noszone pod sercem.

To samo chciał bym wykrzyczeć ale komu? bandzie idiotów z polskobrzmiacymi nazwiskami zdominowanymi przez jeszcze wiekszych idiotów z chlewa jakim jest UE? szacunek dla autora za madrość wypowiedzi.

I
Iva

Mec. February Dziękuję za celującą ocenę naszego społeczeństwa i podkreślenie braków w prawie, bez zmian to obraz niedalekiej przyszłości.

m
mateusz czwarty

Sorry -ale problem jest ogólnopolski .Wystarczy poczytać doniesienia o podobnych zdarzeniach w łódzkim, lubuskim czy pomorskim.

Nie ma dnia żeby KTOŚ nie zrobił psu ku,ku.

Ale skoro każdy rząd boi się psiarzy jak ognia bo to znaczący elektorat to kto ma się za psami ująć .

Egzaltowane Bardotki tylko o empatii prawią .A tu trzeba zarejestrować psy i dyscyplinować psiarzy .Ot ,tylko trzeba chcieć.

G
Gość

takie wiejskie wojewodztwo, większosc to wsiowe buraki, pies nie daje jajek ani mleka to nic nie jest dla chama wart, a widze ze w komentarzach tez nie brakuje buraków jak pan podpisujacy sie komendant OSP czy mec. February - obyscie k.... zdychały w workach w lesie.

G
Gość

KTOŚ---?

podpowiem- tym ktosiem jest zapewne miskodawca suki.

k
komendant OSP

Namawianie do donosicielstwa i obiecywanie za takie czyny wysokich nagród jest wysoce nieetyczne oraz niepatriotyczne. Pachnie to kryptokomunizmem i neonazizmem. Niemcy i Rosjanie namawiali Polaków do donoszenia na swoich rodaków i obiecywali im za to wysokie nagrody.

m
mec. February Furga

Z ogromną niecierpliwością, jak też z nieukrywaną satysfakcją spieszę podzielić się z wami, drodzy miłośnicy "tęczowych" piątków, wielce optymistyczną wiadomością o jednym ze sposobów rozwiązania „psich” problemów. Otóż kilka lat temu w Warszawie ruszył pierwszy w Polsce ekskluzywny lokal o jakże wdzięcznej nazwie „Hau-Hau”, w którym są podawane dania sporządzane wyłącznie z psiego mięsa, przypominającego w smaku delikatną wołowinę lub kozinę w zależności od rasy i miejsca pochodzenia pozyskanego surowca. Na ten wyjątkowo ciekawy pomysł wpadł, urodzony i mieszkający w Wólce Kosowskiej, pewien Wietnamczyk, gdy dowiedział się o likwidacji schroniska dla zwierząt w Celestynowie. Uznał, że polskie prawo zakazuje obcowania płciowego, porzucania lub znęcania się nad psami, ale nie zabrania uśmiercania ich przez upoważnione osoby w celu skrócenia cierpień, a następnie wykorzystania pozyskanego w ten sposób surowca do celów kulinarno-konsumpcyjnych, oczywiście po uprzednim odpchleniu, odrobaczeniu, no i też po przeprowadzeniu wymaganych polskim prawem, wzorowanym na unijnych standardach, niezbędnych badań weterynaryjnych i sanitarno-epidemiologicznych. Około dwieście bezpańskich, bezdomnych psiuń i suń czekało tam na potencjalnych właścicieli, a później, jak się okazało, na potencjalnych konsumentów.

Podzielam ten pogląd, gdyż, zgodnie z niepisaną starą rzymską zasadą „co nie jest zabronione, jest dozwolone”, nie było żadnych przeciwwskazań prawnych zabraniających temu odważnemu człowiekowi wejść na rynek z tak śmiałą inicjatywą. Lokal ten na pewno cieszy się dużym wzięciem i powodzeniem wśród smakoszy, a zwłaszcza wśród przyjaciół i miłośników psów, ponieważ konsumpcja potraw z psiny pozwala im, według wierzeń i przekonań ludów zamieszkujących wschodnią Azję, w pełni fizycznie i duchowo zespolić się z naszymi, mającymi duszę, (która w trakcie kulinarnej obróbki oddziela się od psiny i po „tęczowym moście” udaje się do psiego nieba), zdolnymi do miłości ulubieńcami i to bez naruszania zakazu zawartych w ustawie o ochronie zwierząt. Należy przy tym zwrócić uwagę, że nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa. Nie zapominajmy o tym. Myślę też, że realizacja tego interesującego zamierzenia jest konkurencyjna cenowo do dań serwowanych w innych naszych lokalach, chociażby ze względu na fakt powszechności występowania w naszym kraju tzw. „wsadu do garnka” oraz łatwość jego pozyskania i to bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Ponadto muszę stwierdzić, iż wyjście z tak interesującą ofertą na nasz ubogi rynek kulinarny bez cienia wątpliwości, wzbudziło żywe zainteresowanie wśród wszystkich wielbicieli psiuniek i suniek oraz pozwoliło nam Polakom, słynącym w świecie z tolerancji oraz otwartości do innych narodów i kultur, spojrzeć bardziej przyjaznym okiem na imigrantów ze wschodniej Azji, a szczególnie na ich bogate upodobania i doświadczenia kulinarne. Otwarcie tego lokalu na pewno spotkało się z życzliwym przyjęciem wśród warszawiaków i gości odwiedzających naszą stolicę. Przypuszczam również, że to niecodzienne wydarzenie odbiło się szerokim echem w pozostałych krajach Unii Europejskiej słynących z otwartości do wielokulturowości, a nam wypada złożyć temu Wietnamczykowi serdeczne gratulacje za nowatorski pomysł i życzyć mu samych sukcesów w prowadzeniu interesu. Już widzę oczyma wyobraźni kartę dań w tym lokalu – zupa „brązowe oczko” z fasolką, pekińczyk w warzywach, amstaf duszony w kapuście, jamnik w sosie koperkowym, doberman zapiekany w rondlu, marchewka z ozorem azora, befsztyk z buldoga, cynaderki z charta w buraczkach, pieczeń z owczarka, gulasz z bulteriera, brodacz po monachijsku, seter po irlandzku, rottweiler z pieca, potrawka z pudla, płucka z wyżła w sosie słodko-kwaśnym, kotlet mielony „a la kundel” z ziemniakami, a na deser – galaretka z suni w musie owocowym. No to cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć wszystkim miłośnikom psów przystępnych cen, no i oczywiście, „smacznego”.

f
fan Lubnauer Katarzyny
23 października, 10:09, bloger:

tego bydlaka ,ktory wyrzucił te małe stworzenia boże do lasu,zobaczymy wnajbliższą niedziele w kosciele jak bije pokłony,waląc łbem o posadzkę przed ołtarzem

Ty nawet waląc łbem o beton /szkoda posadzki/ nie zmądrzejesz... .

k
konrad

W tradycji polskiej regulacja liczebności psiej populacji odbywa się poprzez topienie ślepych miotów .Ale ludzie teraz bardziej wygodne a może i wrażliwe zrobiły to wyrzucają do lasu.

b
bloger

tego bydlaka ,ktory wyrzucił te małe stworzenia boże do lasu,zobaczymy wnajbliższą niedziele w kosciele jak bije pokłony,waląc łbem o posadzkę przed ołtarzem

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3