Kto wpadł na pomysł, by marszałka nagrodzić krzyżem? Chętnych brak...

Andrzej Plęs
Dlaczego przyznany Mirosławowi Karapycie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski nie zawisł jeszcze na jego piersi?
Dlaczego przyznany Mirosławowi Karapycie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski nie zawisł jeszcze na jego piersi? Archiwum
To Kazimierz Rokita z PSL, bezpośredni podwładny marszałka Mirosława Karapyty, napisał wniosek o nadanie marszałkowi wysokiego państwowego odznaczenia. - Ale to nie ja byłem inicjatorem - broni się Rokita. Więc kto?

Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski został nadany Mirosławowi Karapycie przez Prezydenta RP 31 lipca ub. roku, co w grudniu ogłoszono w Monitorze Polskim. Winien już wisieć na piersi marszałka.

Nie wisi, bo - choć order marszałkowi przyznano - nigdy go nie wręczono. Być może nie znalazła się stosownie uroczysta okazja, by Kancelaria Prezydenta RP order wręczyła. Może nie znalazła się do chwili, kiedy zaczęły się kłopoty marszałka z organami ścigania.

Warunkiem koniecznym do nagradzania jest niekaralność nagradzanego. Mirosław Karapyta jest osobą nie karaną. Dlaczego wobec tego order nie zawisł jeszcze na jego piersi?

Wojewoda tylko rozpatrzył

Kancelaria Prezydenta RP oświadcza: "Pismem z 22 maja 2012 r. Wojewoda Podkarpacki przekazał do Biura Kadr i Odznaczeń Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosek o nadanie Panu Mirosławowi Karapycie Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

Dokument, z upoważnienia Wojewody Podkarpackiego, podpisała Pani Alicja Wosik, Wicewojewoda Podkarpacki. (…) Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 31 lipca 2012 r. Pan Mirosław Karapyta odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, nadanym za wybitne zasługi dla rozwoju samorządu terytorialnego, za działalność na rzecz społeczności lokalnej".

- Wniosek, który wpływa na moje biurko, muszę rozpatrzyć pod trzema względami - tłumaczy Alicja Wosik, wicewojewoda podkarpacki. - Czy jest prawidłowo wypełniony, czy osoba, w momencie złożenia wniosku była karana czy nie i czy uzasadnienie wniosku spełnia wymogi danego odznaczenia. Jeśli te trzy kryteria są spełnione, wojewoda podpisuje i przesyła do Kancelarii Prezydenta.
Stanowczo zaprzecza, jakoby wniosek o order dla Karapyty podyktowany był względami politycznymi.

- Przynależność i sympatie polityczne są tu bez znaczenia - tłumaczy wicewojewoda. - Podpisywanie wniosków należy do mojego przydziału czynności. W minionym roku odznaczenia otrzymywały osoby z różnych środowisk, zarówno koalicji, jak i opozycji czy bezpartyjnych.

Przed tygodniem w naszej publikacji "Obywatel honorowy trochę kłopotliwy" przytoczyliśmy stanowisko Kancelarii Prezydenta RP, w którym ta potwierdza, że wniosek podpisała pani wicewojewoda. Ale jak się okazuje, to nie wojewoda była inicjatorem przyznania odznaczenia.

Kto wpadł na ten pomysł? Urząd wojewódzki informuje:

"Inicjatywa nadania Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski Panu Mirosławowi Karapycie pochodziła od organu samorządowego - Sejmiku Województwa Podkarpackiego, a inicjatywę odznaczeniową podpisała Przewodnicząca Sejmiku Województwa Podkarpackiego Pani Teresa Kubas-Hul 18 maja 2012 r.".

Autor nieznany

- Podpisałam ten wniosek, przygotowany zresztą przez Kancelarię Zarządu Województwa Podkarpackiego - wyjaśnia pani przewodnicząca. - Wniosek dotyczył marszałka województwa, więc tylko przewodniczący Sejmiku mógł go podpisać.

Dodaje, że przed podpisaniem wniosku nie konsultowała się z radnymi i nikim innym, bo nie było takiej potrzeby.

Zaznacza, że to nie ona, a Zarząd Województwa przygotował wniosek. Podpisał się pod nim Kazimierz Rokita, dyrektor gabinetu marszałka województwa.

Z czego wynika, że wniosek o nadanie marszałkowi wysokiego odznaczenia sformułował bezpośredni jego podwładny, były burmistrz Głogowa Małopolskiego, który po przegranych wyborach samorządowych dostał funkcję w gabinecie marszałka.

I członek Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego prominentnym przedstawicielem do niedawna był również marszałek.

Okazuje się, że Kazimierz Rokita też nie przyznaje się do pomysłu przypięcia orderu marszałkowi, ale nie zaprzecza, że wniosek sformułował i podpisał.

- Nie pamiętam, kto był inicjatorem tego wniosku, ale mnie przypadła rola w jego sformułowaniu - przyznaje. - Dlatego, że miałem w tym doświadczenie, bo jako burmistrz Głogowa pisałem wiele wniosków o odznaczenia.

Czy na pewno nie pamięta, kiedy, w jakim gronie, z czyich ust i w jakich okolicznościach wniosek się pojawił?

- Była pewna grupa ludzi, podczas pewnego spotkania wyszła taka rozmowa, ale nazwisk nie pamiętam - broni się Rokita, a - naciskany - dodaje: To ludzie związani z urzędem wojewódzkim, urzędem marszałkowskim, ale przede wszystkim samorządowcy. Nazwiska trudno mi w tej chwili wymyślać.

Przekonuje, że w PSL nie było na ten temat ani słowa i z pewnością nie stąd wyszła inicjatywa orderu. Zaprzecza, jakoby wniosek sformułował, jako dyrektor gabinetu marszałka.

Pytany, czy nie dostrzega niczego niestosownego w tym, że formalnie wnioskował o order dla swojego bezpośredniego przełożonego, odpowiada:

- To nie moje kompetencje, tylko ten wniosek sformułowałem i podpisałem, nie byłem jego inicjatorem.

Wniosek nie tylko z Podkarpacia

Teresa Kubas-Hul przekonana jest, że marszałkowi Karapycie Prezydent RP przyznał order nie na wniosek Sejmiku Województwa, ale na wniosek Związku Województw Rzeczpospolitej Polskiej.

Bo okazuje się, że w pierwszej połowie ub. roku ZWRP również ubiegał się w Kancelarii Prezydenta o uhonorowanie Karapyty. A dziś wydaje się, że o tym pomyśle i w ZWRP chcieliby zapomnieć. I o tym, kto w tej instytucji był pomysłodawcą, kto wniosek podpisał i jak go umotywował.

- Procedura dot. odznaczenia dla p. Mirosława Karapyty przeprowadzona została w ubiegłym roku. Stosowne dokumenty zostały skierowane do Kancelarii Prezydenta RP i tam się znajdują. Wszelkie zapytania w w/w sprawie prosimy zatem kierować do organu ustawowego, tj. Kancelarii Prezydenta RP - jedynie taką odpowiedź otrzymaliśmy od Edgara Broyana z Biura Związku Województw RP.

I ani słowa na temat inicjatora pomysłu, autora wniosku, uzasadnienia. Biuro ZWRP nie pochwaliło się i tym, że Mirosław Karapyta jest jednym z siedmiu członków Zarządu Związku Województw.

Za co na ten krzyż?

Uzasadnienie do wniosku, jaki napisał Kazimierz Rokita, podpisała Teresa Kubas-Hul, a zatwierdziła wicewojewoda Alicja Wosik, wylicza przede wszystkim zasługi Mirosława Karapyty - wojewody.

Uzasadnienie bardzo obszernie i drobiazgowo traktuje sprawne i skuteczne kierowanie przez wojewodę Karapytę akcją ratunkową i pomocą podczas koszmarnej powodzi 2010 roku na Podkarpaciu.

Tak drobiazgowo, że wylicza nawet, ile wojewoda przeznaczył pieniędzy na walkę z komarami popowodziowymi. Docenia też skuteczne starania i rozbudowę przejścia granicznego w Korczowej i budowę tego w Budomierzu, wsparcie dla ruchu transgranicznego z Ukrainą i wsparcie przygotowań do mistrzostw Euro 2012.

A Karapycie, jako marszałkowi, zawdzięczamy rozbudowę portu lotniczego w Jasionce.

Kazimierz Rokita przyznaje, że sam nie byłby w stanie we wniosku wyliczyć wszystkich zasług Karapyty i były mu one podpowiadane. Przez kogo? Tego też nie pamięta.

"Gorący kartofel" parzy

Tytuł przyznany. Krzyż czeka u prezydenta. Ale jakoś nikt nie chce się przyznać do inicjatywy uhonorowania marszałka. "Gorący kartofel" wszystkich parzy w ręce.

Wicewojewoda zapewnia, że w jej gestii pozostaje wyłącznie sprawdzenie poprawności formalnej wniosku. Przewodnicząca Sejmiku przyznaje, że kiedy wniosek podpisywała, nie było żadnych przesłanek, by go zakwestionować, bo akcja CBA nastąpiła niemal rok później.

- Ani ja, ani urząd wojewódzki, ani kapituła orderu, ani zapewne Kancelaria Prezydenta nie mieliśmy wtedy świadomości, że po jakimś okresie nastąpią okoliczności, które uniemożliwiają podpisanie takiego wniosku - tłumaczy pani przewodnicząca. - Gdybym teraz, znając ostatnie fakty, otrzymała taki wniosek do podpisania, nie podpisałabym go.

Order można odebrać, są na to odpowiednie przepisy. Może to zrobić tylko Kancelaria Prezydenta RP - tłumaczy Podkarpacki Urząd Wojewódzki.

Ale formalnie rzecz biorąc, nie ma też przeszkód, by Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski uroczyście na piersi marszałka zawiesić. Zasług, wymienionych we wniosku, a zaakceptowanych przez kolejne instancje, nikt mu nie odbierze. Spełnia też najważniejszy warunek - przecież wciąż jest osobą nie karaną.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie