"Kukułka" znów poleci

    "Kukułka" znów poleci

    Andrzej Raus

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    "Kukułka" jest remontowana w hangarze krośnieńskiego lotniska

    "Kukułka" jest remontowana w hangarze krośnieńskiego lotniska ©Andrzej Raus

    Eugeniusz Pieniążek, pilot starej daty (rocznik 1933) łączy w sobie dwie dusze: precyzyjnego konstruktora i romantycznego lotnika. Pieniążek KONSTRUKTOR własnoręcznie zbudował samolot. Pieniążek ROMANTYK wystartował w daleki lot, by zrealizować marzenie o wolności.
    "Kukułka" jest remontowana w hangarze krośnieńskiego lotniska

    "Kukułka" jest remontowana w hangarze krośnieńskiego lotniska ©Andrzej Raus

    Nie ma dnia, aby nie zajrzał na krośnieńskie lotnisko. Stąd właśnie 13 września 1971 roku rozpoczął się jego pamiętny lot do wolności. "Kukułka" - mały samolocik, na którym wówczas doleciał aż do Jugosławii, jest obecnie w remoncie.
    - Właśnie mija rocznica. Wkrótce "Kukułka" znów wzniesie się w powietrze - zapewnia pilot-konstruktor.
    Po latach tułaczki wrócił do Polski by odbudować przedwojenną polską maszynę RWD-5. Mieszka w podkrośnieńskiej Wrocance.

    Samoloty!

    Kukułka:
    * silnik: amerykański Continental C90, moc 90 KM
    * zasięg: ok. 400 km
    * prędkość: 150-160 km /h



    - To całe moje życie - kwituje Pieniążek. Już jako półtoraroczny chłopak został uwieczniony na zdjęciu, kiedy jedną ręką trzyma jakiś zdezolowany model.
    - Miałem dwanaście lat, gdy w 1945 ze stryjecznym bratem znalazłem rozbitego Messerschmitta 190. W środku działko szybkostrzelne, karabiny maszynowe i pęk amunicji. Kiedy go rozbieraliśmy, w lewej ręce wystrzelił mi odłamek. Patrzyłem na zakrwawioną dłoń i krzyczałem: - Już nigdy nie będę pilotem!

    Szybowcem nad Bałtykiem

    [obrazek3] Pieniążek: Dopiero po latach dowiedziałem się, że bezkarnie przeleciałem nad zgrupowaniem wojsk Układu Warszawskiego.
    (fot. Andrzej Raus )Urodził się na kresach, w Lidzie, jako syn podoficera pułku lotniczego i urodziwej lidzianki. Po wojnie przyjechał z rodzicami na tzw. ziemie odzyskane. Rodzina osiedliła się w Ostródzie. Tam skończył szkołę i połknął bakcyla modelarstwa. Szybko też zdobył uprawnienia pilota szybowcowego i zaczął pracować jako instruktor.
    Historia jego ucieczki "do wolności" zaczyna sią w Lesznie Wielkopolskim, gdzie przeniósł się w latach 60., by tworzyć - jak wówczas mówiono - kolebkę szybownictwa. Wtedy też wyruszył w swą pierwszą, niecodzienną wyprawę. - Polecisz szybowcem nad Bałtykiem - zaproponowano mu pewnego dnia.
    W gęstej mgle przebijał się nad "wielkim bajorem", aż do Szwecji, gdzie kolegom po fachu prezentował "Fokę", wyprodukowaną w Bielsku-Białej. Jego podniebne akrobacje odniosły skutek - Szwedzi kupili szybowiec.

    Pierwszy prywatny samolot

    Zażyłość ze Szwedami, którzy często odwiedzali Pieniążka w Lesznie, nie podobała się władzom. Stracił pracę, snuli się za nim jacyś smutni panowie.
    - Wy Pieniężek, więcej latać nie będziecie! - usłyszałem. - Chciałem, jako agrolotnik, jechać do pracy w Sudanie. Nie dostałem paszportu. Wtedy w mojej głowie zrodził się plan ucieczki.
    We własnym M-4 zaczął budować pierwszy w Polsce prywatny samolot. Mała córeczka nazwała go "Kukułką". I tak zostało.
    Kiedy przyszedł czas klejenia skrzydeł, przeniósł swoje cacko do warsztatów w centrum szybowcowym w Lesznie. Wieczorami szczelnie zatykał okna pracowni kocami, żeby nikt nie przejrzał jego zamiarów.
    I wreszcie nadszedł ten dzień. Poniedziałek, 13 września 1971 roku. Piękna, słoneczna pogoda. Wystartował z krośnieńskiego lotniska o godz. 14.
    - Zameldowałem trasę powrotną do Bielska-Białej. Jakieś dziesięć minut leciałem przed siebie, potem skręt w lewo. Kierunek - Czechosłowacja, Węgry i Jugosławia. Trafił na straszną burzą. Lało jak z cebra. Jakim sposobem stary amerykański silnik z demobilu wytrzymał te fatalne warunki, tego nie rozumie do dziś.
    - Leciałem nad samą ziemią, żeby nie pozostawić echa na ekranach wojskowych radarów. Cudem uszedłem z życiem.
    Lot trwał ponad 3 godziny. "Kukułka" przeleciała około czterysta kilometrów. Na tyle starczyło paliwa. Gdy cel był blisko, w samolocie rozeszła się woń spalonego oleju...
    - Oj, Pieniążek, na darmo tyle trudu - pomyślał, kiedy uzmysłowił sobie, że zapomniał uzupełnić zbiornik z olejem. "W razie lądowania awaryjnego wyrzucę mapy i będę się tłumaczył się, że zabłądziłem" - zaplanował. Gdy żegnał się już z tym światem, samolot zaczął nabierać wysokości, a strzałka ciśnienia oleju poszła w górę. Był uratowany.
    - Zamierzałem lądować w Suboticy, w północnej Jugosławii, ale nie mogłem znaleźć lotniska. Wkrótce pojawił się przede mną jugosłowiański samolot. On naprowadził mnie na lądowisko. - Skąd jesteś? - pytali Jugosłowianie. - Nie zabłądziłem. Leciałem wdo was - odparłem.
    Tego samego dnia trafił do więzienia.

    Gdzie jest "Kukułka"?!

    Polską prasę obiegły tytuły: "Zaginął konstruktor samolotów", "Trwają poszukiwania polskiego pilota", "Gdzie jest Kukułka?". Oficjalna wersja zaginięcia samolotu i pilota została podana dopiero dwa tygodnie później.
    - Ponieważ niczego Polsce Ludowej nie ukradłem, bo samolot był moją prywatną własnością, próbowano "nabić" wysokie koszty poszukiwań, aby we wniosku ekstradycyjnym można było zarzucić mi działanie na szkodę państwa.
    Gdy po latach odtajniono dokumenty, okazało się, że prawdziwą przyczyną zwłoki była obawa przed kompromitacją! Pieniążek przeleciał bezkarnie nad... zgrupowaniem wojsk Układu Warszawskiego na Węgrzech.
    W jugosłowiańskim więzieniu odsiedział swoje. - Tęskniłem za rodziną, myślałem o ucieczce, aż któregoś dnia jeden z oficerów powiedział, że mam wyjść z więzienia. - Jak to wyjść!? - zapytałem zaskoczony. - Po prostu. Strażnik odwróci się, a ty wyjdziesz.
    Jugosłowianie cichcem przerzucili niewygodnego więźnia do Austrii. W Wiedniu dostał paszport z możliwością jednokrotnego przekroczenia granicy. Wybrał Szwecję, bo tam miał wielu życzliwych sobie ludzi. Później sprowadził żonę z córką. Po latach wrócił do Polski.

    Znów będzie latać!

    Wkrótce jego ultralekka "Kukułka" wzbije się w powietrze. W hangarze na krośnieńskim lotnisku dobiega końca remont maszyny. Pieniążek chciałby, żeby stało się to w rocznicę pamiętnego lotu.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo