Kupcy idą na sesję

Jerzy Mielniczuk
- Nie mam siły już o tym mówić. Jak nas nie chcą, niech powiedzą, a nie zwodzą - mówi Kazimierz Donchor.
- Nie mam siły już o tym mówić. Jak nas nie chcą, niech powiedzą, a nie zwodzą - mówi Kazimierz Donchor. Fot. Jerzy Mielniczuk
Stalowowolscy kupcy chcą sami sobie wybudować dom handlowy. Miasto zwleka z wydaniem zezwolenia.

Sprawa miała się rozstrzygnąć na piątkowej sesji Rady Miejskiej. Miała, ale radni nie znajdą czasu dla kupców.

Sytuacja może się odmienić, bowiem kupcy wybierają się na sesję. Być może presja polskiego handlu za plecami, zrobi swoje i radni zgodzą się na lokalizację handlowca. Jeżeli nie, kupcy raczej zrezygnują z budowy. Powoli mają dość długiej batalii.

Radni esteci

Handlowiec chce wybudować grupa kupców, zjednoczonych w Stalowowolskim Stowarzyszeniu Kupieckim. W pierwszej wersji budynek miał stanąć na placu targowym przy ul. Okulickiego. Wtedy doszło do niespotykanego starcia przyszłych inwestorów z ich mniej zamożnymi kolegami. Górę wzięli ci, którzy handlują drobnicą na straganach i polowych łóżkach. Na targowisku handel odbywa się jak dwadzieścia lat temu, a ci, którzy chcieli go ucywilizować, do tej pory szukają miejsca na swój handlowiec.

Po kilku propozycjach, padło na parking przy ul. Okulickiego. Samo centrum miasta, lepszej lokalizacji trudno znaleźć. Jedno, bądź dwupiętrowy budynek stanąłby naprzeciw dworca PKS, przy najbardziej handlowej ulicy miasta. Już byłyby kopane rowy pod fundamenty, ale radni zapragnęli kompleksowej wizji terenu. Wszystko w trosce o estetykę miasta i jego architekturę. Sprawa przydzielenia terenu pod handlowiec, została odłożona na potem.

Owa troska radnych jest o tyle dziwna, że w najbliższej okolicy stają najbrzydsze w mieście budynki. Cokolwiek by w tym miejscu nie powstało i nie było kryte strzechą, byłoby ładniejsze od pudełkowatego otoczenia.

Obcy u siebie

- Polska przestaje być Polską - Kazimierz Donchor ze Stalowowolskiego Stowarzyszenia Kupieckiego, komentuje dziwne ociąganie się radnych. - Wszystkie zagraniczne sieci handlowe mają swoje sklepy w Stalowej Woli, a nie ma miejsca dla Polaków. Pewnie je dostaniemy, gdy z kraju wyjedzie ostatni potencjalny klient.

Kupcy obawiają się, że za miesiąc, dwa, nie będzie ich stać na budynek, w który każdy chce zainwestować sporo pieniędzy.

- Ceny materiałów i usług budowlanych, tak galopują, że to, co uzbieraliśmy, może wystarczyć tylko na fundamenty - mówi jeden z potencjalnych inwestorów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie