Kupujesz na Instagramie lub Facebooku? Uważaj, bo takie zakupy potrafią wpędzić w długi! Sprawdź jakich pułapek unikać

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
Ograniczone zaufanie w social mediach i stosowanie się do opisanych zasad sprawi, że zakupy za ich pośrednictwem pozostaną przyjemnością, a nie staną się dla nas źródłem finansowych problemów. Udanych łowów!
Ograniczone zaufanie w social mediach i stosowanie się do opisanych zasad sprawi, że zakupy za ich pośrednictwem pozostaną przyjemnością, a nie staną się dla nas źródłem finansowych problemów. Udanych łowów! Szymon Starnawski / Polska Press
Udostępnij:
„Udostępniam specjalny kod dla moich followersów: z nim kupicie AirPodsy nie za 599 zł, a za 130 zł!”. „Oddam zabawki dla dzieci za darmo, koszt kuriera: 13zł”. Jeśli podczas scrollowania mediów społecznościowych zatrzymaliście się kiedyś przy podobnej ofercie z myślą: niezła okazja!, to… być może byliście o włos od tego, by stać się ofiarą oszustwa finansowego!

Niebezpieczeństwo jest realne – ci, którzy „złapali się” na pierwsze ogłoszenie, zamiast oryginalnych gadżetów otrzymali… chińskie podróbki warte 30 zł. Oszukanych w tej głośnej aferze są setki i ich liczba ciągle rośnie . W przypadku drugiego ogłoszenia, straty finansowe kupujących były znacznie większe: przestępcy nie dość, że wyczyścili ich konta do zera, to dodatkowo wykradli dane osobowe, które mogły zostać wykorzystane m.in. do zaciągania długów w imieniu ich właścicieli, co powoduje kolejne kłopoty .

Podobne historie upubliczniane są każdego dnia i są dowodem na to, że przestępcy także w Polsce wykorzystują rosnącą popularność rynku social media commerce, czyli zakupów, które robimy za pośrednictwem ulubionych portali społecznościowych. Oszuści do swoich działań wykorzystują dostępne na nich narzędzia sprzedażowe, np. Marketplace, transmisje live na Facebooku czy też możliwość kupowania na Instagramie. Robią to masowo i niestety, jak widać, bardzo skutecznie. Ale możemy się przed nimi bronić i bezpiecznie kupować w mediach społecznościowych! Jak? Podpowiadają eksperci Intrum

Scam na Instagramie

Przywołane „słuchawkowe” oszustwo, które pojawiło się na Instagramie, to przykład tzw. scamu, który w ostatnim czasie stał się prawdziwą plagą także na polskojęzycznej wersji platformy. W skrócie – polega na wykorzystaniu niewiedzy innych użytkowników i wprowadzaniu ich w błąd, który może narazić ich na starty finansowe. W tym wypadku scam polegał na tym, że oszuści handlujący podróbkami AirPodsów, nawiązywali współpracę z bardzo popularnymi influencerami, którzy posiadają wiele fanów i pewną dozę zaufania w sieci. Influencerzy, nie sprawdzając należycie wiarygodności firmy, reklamowali jej produkt, zachęcając setki tysięcy swoich obserwatorów do zakupu z „okazyjnym” rabatem.

Gdyby waloryzacja nastąpiła według wskaźnika 6,1 proc. "podwyżka" wyniosłaby 76,30 zł. To znaczy, że najniższa emerytura wzrosłaby do wysokości 1 327,18 zł.

Waloryzacja emerytur 2022: będzie 7 proc. ile wyniesie 13. emerytura

Problem w tym, że „rewelacyjne” słuchawki okazały się towarem wątpliwej jakości, sprowadzanym z Chin w procesie tzw. dropshippingu. Oszukani użytkownicy dostali gadżety niewarte swojej ceny, a niektórzy wcale nie otrzymali opłaconego zamówienia. Innym popularnym ostatnio scamem na Instagramie są oferty samozwańczych „traderów”, którzy publikują posty o tym, że dzięki swojej „tajemnej” wiedzy handlowej właśnie rzucili etat i zarabiają krocie na inwestowaniu pieniędzy na tradycyjnej giełdzie lub np. na rynku kryplowalut. Publikują przy tym zdjęcia grubych plików pieniędzy lub printy screeny pokazujące imponujący stan ich konta, po czym oferują podzielenie się tą wiedzą „za darmo”, choć w rzeczywistości tak nie jest. Nie chodzi tylko o to, że finalnie za tę wiedzę i tak trzeba zapłacić, ale ofiara scamu zazwyczaj nie widzi ani złotówki z inwestycji.

W Polsce o zjawisku scamu tak wiele i otwarcie mówi się od niedawna, dlatego jeszcze nie wszyscy konsumenci dokonujący zakupów w mediach społecznościowych, są świadomi tego zagrożenia. Praktyka pokazuje, że podatne na tego typu oszustwa mogą być przede wszystkim osoby młode, dla których fakt, że daną ofertę reklamuje ich ulubiony twórca lub inny domniemany „autorytet,” jest wystarczającym powodem, aby powierzyć mu pieniądze, a także prywatne dane. Szczególną ostrożność powinny zachować również te osoby, które na co dzień rzadziej „zaglądają do Internetu”, nie zagłębiają się w „prawa” rządzące mediami społecznościowymi. Tymczasem należy weryfikować każdą ofertę i zachować ostrożność, niezależnie od tego, kto ją promuje. W przeciwnym razie to może być początek bardzo poważnych problemów finansowych: nie tylko utraty danej kwoty, ale także powstania długów wynikających z kradzieży tożsamości przez oszustów lub przez dokonanie inwestycji, która z założenia nie miała szans na powodzenie – podkreśla Justyna Pawłowska, ekspert Intrum.

Uwaga na podejrzane „okazje” z Marketplace

Oszuści upodobali sobie również jedno z najdłużej funkcjonujących narzędzi sprzedażowych w social mediach, czyli Marketplace na Facebooku. To wygodna, bezpłatna platforma handlowa, będąca konkurencją dla OLX czy Allegro, dedykowana sprzedaży lokalnej. W Polsce funkcjonuje z powodzeniem od blisko 5 lat, jej główną zaletą jest fakt, że zakupu i sprzedaży można dokonać, nie opuszczając platformy Facebook. Daje możliwość transakcji, która odbywa się wyłącznie w oparciu o bezpośredni kontakt między kupującym a sprzedającym, na podstawie ustaleń w prywatnych wiadomościach.

Trzeba jednak wiedzieć, że w przypadku takiej transakcji portal nie gwarantuje żadnej ochrony konsumenckiej, więc w razie oszustwa, jesteśmy pozostawieni sami sobie. I właśnie ten fakt skrzętnie wykorzystują przestępcy! W jaki sposób? Aby przykuć naszą uwagę, zamieszczają np. ofertę oddania rzeczy za darmo. Mogą to być zabawki dla dzieci czy niepotrzebne ubrania. Komunikacja jest szybka i uprzejma, sprzedający przesyła na prośbę dodatkowe zdjęcia, czy podaje więcej szczegółów, po czym przesyła link do opłacenia kuriera (jedyny koszt po stronie kupującego – przynajmniej w teorii) i… za jego pomocą „czyści” konto kupującego, bo fałszywy formularz sczytuje dane logowania do banku lub dane karty kredytowej!

– To przykład nowej odsłony dobrze znanego phishingu. Niestety, takie wyłudzenia są wciąż skuteczne, bo wielu kupujących w będąc w podobnej sytuacji, nawet jeśli miało pewne wątpliwości co do wiarygodności ogłoszenia, to sądziło, że w najgorszym wypadku straci co najwyżej kilkanaście złotych i podjęło ryzyko, bo wartość oferowanych za darmo przedmiotów była przecież większa. Tymczasem niewielka „opłata za kuriera” to sprytna przynęta, która sprawia, że bez wahania podajemy login i hasło do banku lub numer karty kredytowej wraz z kodem CVV, a to prowadzi do straty wszystkich oszczędności i co gorsza, to może nie być koniec problemów. Takie dane pozwalają oszustom działać znacznie szerzej: zaciągać kredyty na dane poszkodowanych, a nawet zakładać w ich imieniu fałszywe firmy – ostrzega Justyna Pawłowska, ekspert Intrum.

Nieuczciwe live’y sprzedażowe

Facebook oferuje też inny, interaktywny sposób sprzedaży, podczas popularnych transmisji live. To narzędzie stwarza sprzedającemu okazję do zaprezentowania produktu na żywo i do nawiązania bezpośredniej interakcji z potencjalnymi nabywcami. Klienci mogą w czasie transmisji zadawać pytania czy np. prosić prezentującego o pokazanie jak działa produkt, a potem zdecydować się na zakup w sklepie na Facebooku, który jest połączony z tym profilem. To wszystko ma w zamyśle twórców narzędzia uatrakcyjnić i ułatwić sprzedaż. Atrakcyjność to słowo klucz – sprzedawcy przekonują na transmisjach live, że ich produkty są unikatowe, w pojedynczych sztukach, więc zachęcają do zakupów na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy” i oczywiście, warunkiem dokonania zakupu jest uiszczenie opłaty przed wysyłką towaru.

To ma zapewnić, że kupujący rzeczywiście jest zainteresowany danym przedmiotem. A jak działa druga strona? Niestety, w sieci znajdziemy mnóstwo skarg na to, że po transmisji, ich autorzy inkasowali wpłaty za produkty, a potem nagle usuwali konta na Facebooku i znikali, nigdy nie wysyłając kupującym opłaconych produktów. To oszustwo finansowe bazuje na wzbudzaniu zaufania klienta poprzez sprytne budowanie wrażenia wiarygodności: przecież widzimy na żywo osobę sprzedającą, nie jest anonimowa, widzimy też zainteresowanie innych kupujących. To wszystko może obniżać naszą czujność – na to właśnie liczą złodzieje!

Za każdym razem, gdy korzystamy z nowych możliwości zakupowych, jakie pojawiają się w Internecie, priorytetem powinno być bezpieczeństwo naszych pieniędzy i wrażliwych danych: za każdym razem weryfikujmy wiarygodność sprzedającego i sprawdzajmy opinie w sieci. Jeśli cokolwiek wzbudzi nasze wątpliwości, zrezygnujmy z zakupu, ale także nie wchodźmy w żadną interakcję. Wyłudzenie adresu mailowego czy włamanie na konto w mediach społecznościowych może szybko skutkować poważnymi problemami finansowymi: przestępcy podszywając się pod właściciela konta, pożyczają pieniądze od jego znajomych, rodziny, a nawet zakładają fikcyjne zbiórki internetowe – zaznacza Justyna Pawłowska, ekspert Intrum.

Co zatem zrobić, aby nie narażać się na internetowych oszustw? W ogólnie nie kupować w sieci i na platformach social media? To ostateczność. Takie zakupy mogą być bezpieczne, należy jednak pamiętać o kilku zasadach.

Zasady bezpiecznych zakupów na platformach społecznościowych:

1.Podczas weryfikacji prywatnego sprzedawcy czy marki, zwróć uwagę na zawartość jego profilu:

  • – fałszywe konta często korzystają z cudzych zdjęć – czy są oryginale, można łatwo sprawdzić za pomocą wyszukiwania obrazem w Google,
  • – omijaj konta, gdzie treści opisów lub postów sprawiają wrażenie niezdarnego tłumaczenia z translatora: najczęściej tak właśnie jest, treści są fabrykowane na potrzeby wielu kont,
  • – każda marka prowadząca oficjalną sprzedaż w social mediach powinna mieć na swoim fanpage’u zamieszczony regulamin sprzedaży, w tym opisaną procedurę reklamacji i zwrotów oraz politykę prywatności – ten obowiązek nakłada prawo; omijaj sklepy, które nie mają zamieszczonych takich dokumentów!

2.Jeśli kupujesz lokalnie, wybierz opcję odbioru osobistego i płatność przy odbiorze, by mieć pewność, że otrzymasz kupiony produkt.

3.Nie odpowiadaj na wiadomości, w których otrzymujesz prośby o podanie kodów weryfikacyjnych lub informacji o koncie, np. adresu e-mail, loginu i hasła. Portale społecznościowe nigdy nie proszą swoich użytkowników o takie dane.

4.Dokumentuj przebieg transakcji (zrób print screeny rozmów, zapisz na dysku potwierdzenie przelewu). W razie oszustwa będą stanowić dowód przestępstwa dla policji i prokuratury.

Ograniczone zaufanie w social mediach i stosowanie się do powyższych zasad sprawi, że zakupy za ich pośrednictwem pozostaną przyjemnością, a nie staną się dla nas źródłem finansowych problemów. Udanych łowów!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska elektromobilność w liczbach

Wideo

Materiał oryginalny: Kupujesz na Instagramie lub Facebooku? Uważaj, bo takie zakupy potrafią wpędzić w długi! Sprawdź jakich pułapek unikać - Strefa Biznesu

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie