reklama

Legia Warszawa - Cracovia 1:0. Wielka Sobota przy Łazienkowskiej, legioniści liderem po rzucie karnym w doliczonym czasie gry

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
20.04.2019 warszawamecz ekstraklasy pomiedzy legia warszawa a cracovia rozegrany na stadionie legii w warszawienzfot bartek syta Bartek Syta
Po porażce Lechii Legia grała w środę o pozycję lidera ekstraklasy. Drużyna Aleksandara Vukovicia przeważała, biła jednak głową w mur. Wojskowi dwukrotnie obili poprzeczkę, a bramki Iuriego Medeirosa nie uznał sędzia. W doliczonym czasie gry arbiter podyktował jednak rzut karny, który wykorzystał Carlitos. Na sześć kolejek przed końcem sezonu Legia prowadzi w tabeli z trzema punktami przewagi nad Lechią. LEGIA WARSZAWA CRACOVIA LOTTO EKSTRAKLASA 31 KOLEJKA MECZ BRAMKI RELACJA ZDJĘCIA GOLE

Przed nami bardzo wymagający tydzień. Sam mecz z Cracovią nie będzie łatwy dlatego musimy skupić się przede wszystkim na nim. Odnoszę wrażenie, że wokół naszej drużyny, po trzech zwycięstwach, wytwarza się nieuzasadniony entuzjazm. Po porażce z Wisłą w Krakowie mało kto stawiał na Legię w kontekście mistrzostwa, a teraz wiele osób już nas koronuje. Nie możemy zacząć w to wierzyć. Ten, kto dobrze życzy klubowi zdaje sobie sprawę, że czeka nas trudna droga - tonował nastroje przed sobotnim meczem z Cracovią trener Legii Warszawa Aleksandar Vuković.

ZOBACZ TEŻ:>> POLACY NIE POTRAFIĄ STRZELAĆ? NAJSKUTECZNIEJSI OBCOKRAJOWCY W HISTORII EKSTRAKLASY [RANKING] <<

Serb nie wiedział wtedy, że stawką spotkania przy Łazienkowskiej będzie pozycja lidera ekstraklasy. We wcześniejszym meczu Lechia Gdańsk niespodziewanie uległa Piastowi Gliwice 0:2. Przy takim wyniku nawet remis z drużyną Michała Probierza pozwalał legionistom na przeskoczenie Pasów w tabeli.

Na spacerek jednak się nie zapowiadało. Po fatalnym początku sezonu Cracovia zaczęła regularnie punktować i walczy o miejsce premiowane udziałem w europejskich pucharach. Od początku grudnia Pasy rozegrały 14 meczów, z których 11 zakończyły zwycięstwem, a tylko trzy porażką. Zespół Probierza pokonał m.in. Legię - dwa miesiące temu, 2:0 przy Łazienkowskiej. Wtedy trenerem Wojskowych był jednak Ricardo Sa Pinto. Po tym, jak zastąpił go "Vuko", drużyna nie straciła jeszcze punktu (3:0 z Jagiellonią, 2:1 z Górnikiem w Zabrzu i 3:1 z Pogonią).

ZOBACZ TEŻ:>> KRÓLOWIE NIŻSZYCH LIG. TE DRUŻYNY W TYM SEZONIE NIE STRACIŁY JESZCZE PUNKTU [LISTA, ZDJĘCIA] <<

W porównaniu do spotkania z Portowcami, Vuković dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Kontuzjowanego Wieteskę zastąpił William Remy. Na ławce zasiedli m.in. Dominik Nagy i Cafu, a w pierwszej jedenastce znów wybiegli pomijani przez Sa Pinto Kasper Hamalainen oraz Domagoj Antolić. Pierwszą znakomitą sytuację w sobotę miał jednak Sebastian Szymański, który z rzutu wolnego z ok. 18. metrów od bramki Michala Peskovicia uderzył nad poprzeczką. Chwilę później zza pola karnego huknął Andre Martins, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Lepszej okazji w pierwszej połowie żadna z drużyn już sobie nie stworzyła. Więcej niż sytuacji strzeleckich było niewymuszonych błędów i żółtych kartek. Przeciętne 45 minut zakończyło się bezbramkowym remisem. Druga połowa również zaczęła się w świątecznym tempie. Nieco więcej z gry mieli legioniści, ale klarownych sytuacji było jak na lekarstwo.

ZOBACZ TEŻ:>> SEKSOWNA DZIENNIKARKA SPORTOWA ROZEBRAŁA SIĘ, BY POMÓC ZWIERZĘTOM [ZDJĘCIA] <<

Coś ruszyło dopiero po godzinie gry. Ładną akcją prawym skrzydłem popisał się Marko Vesović, dośrodkowanie Czarnogórca w pole karne zamykał wbiegający Szymański, 19-latek uderzył jednak wprost w bramkarza. Chwilę później Iuri Medeiros zdecydował się na rajd prawą flanką, ściął do środka i uderzył lewą nogą - płasko, idealnie przy słupku. Celebrację przerwał jednak sędzia Bartosz Frankowski, który dopatrzył się pozycji spalonej u Szymańskiego. Pomocnik nie uczestniczył w akcji, ale ograniczał pole widzenia Peskoviciowi. Po analizie VAR arbiter nie zmienił decyzji.

Legia nadal nacierała, bijąc głową w mur. Na gola polował Medeiros, kolejny potężny strzał z dystansu Portugalczyka trafił jednak w poprzeczkę bramki Cracovii. Długie minuty utrzymywania się przy piłce nie dawały legionistom wiele. Cracovia liczyła na szybkie kontry, w praktyce skupiła się jednak przede wszystkim na przeszkadzaniu rywalom i grze na czas.

Byli w tym skuteczni, ale do czasu. W doliczonym czasie gry jeden z zawodników gości powalił w polu karnym Williama Remy'ego. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości, podyktował "jedenastkę", którą pewnie wykorzystał Carlitos. Na sześć kolejek przed końcem sezonu legioniści mają trzy punkty przewagi nad wiceliderem, Lechią. Czekają ich jednak trudne wyjazdy, m.in. do Gdańska i Poznania. Ten drugi już w środę. W prestiżowym spotkaniu z Kolejorzem nie zagrają Andre Martins i Artur Jędrzejczyk - obaj dostali po ósmej żółtej kartce w tym sezonie i klasyk obejrzą w telewizji.

W Poznaniu uważać będą musieli z kolei Domagoj Antolić, Inaki Astiz, Adam Hlousek, Cafu, Dominik Nagy, Sebastian Szymański i Marko Vesović. Każda kartka będzie dla nich oznaczała pauzę w następnej kolejce, czyli... meczu w Gdańsku (sobota, 27 kwietnia).

ZOBACZ TEŻ:>> TO BĘDĄ GWIAZDY EKSTRAKLASY? TOP 10 NOWYCH ZAWODNIKÓW W NASZEJ LIDZE <<

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Mateusz Wieteska: Skupiamy się na sobie

LEGIA WARSZAWA CRACOVIA LOTTO EKSTRAKLASA 31 KOLEJKA MECZ BRAMKI RELACJA ZDJĘCIA GOLE

Wideo

Materiał oryginalny: Legia Warszawa - Cracovia 1:0. Wielka Sobota przy Łazienkowskiej, legioniści liderem po rzucie karnym w doliczonym czasie gry - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3