Lekarz nie przyjedzie w karetce

Wojciech Malicki
Mirosław Feret, ratownik z Rzeszowa, jest przygotowany do niesienia fachowej pomocy. - Damy sobie radę - zapewnia.
Mirosław Feret, ratownik z Rzeszowa, jest przygotowany do niesienia fachowej pomocy. - Damy sobie radę - zapewnia. Krzysztof Łokaj
Udostępnij:
Od 1 stycznia pogotowia ratunkowe mogą wysyłać karetki bez lekarzy. Zastępują ich ratownicy.

Taką możliwość daje znowelizowana ustawa o państwowym ratownictwie medycznym.

Nowa ustawa dzieli tzw. zespoły wyjazdowe na specjalistyczne i podstawowe. Pierwsze (tzw. erki) nadal będą się składać z lekarza i dwóch osób z wykształceniem medycznym - pielęgniarek lub ratowników. W drugich mogą być sami ratownicy, bez lekarza... O tym, jaki zespół pojedzie do chorego, zadecydują dyspozytorzy pogotowia.

Mogą spać spokojnie

- To dobre rozwiązanie. Świadczą o tym doświadczenia USA i Kanady, gdzie w karetkach jeżdżą wyłącznie ratownicy medyczni i świetnie sobie radzą. Nasi też sobie poradzą - mówi Stanisław Rybak, dyrektor pogotowia ratunkowego w Rzeszowie.

Robert Bugaj, zastępca dyrektora do spraw medycznych w Narodowym Funduszy Zdrowia w Rzeszowie, jest tego samego zdania: - Ratownicy medyczni to świetnie wyszkoleni fachowcy, zazwyczaj po studiach licencjackich. Pacjenci mogą spać spokojnie - zapewnia.

Zarabiają, teraz stracą

Lekarze są sceptycznie nastawieni do nowego rozwiązana, bo - jak mówią (anonimowo) - ratownicy dla świętego spokoju będą zwozić do szpitali pacjentów, cierpiących nawet na niegroźne schorzenia.

Narzekają też, że wciąż nie powstały wszystkie akty wykonawcze do ustawy, toteż nadal dokładnie nie wiadomo, co może, a czego nie może ratownik medyczny.

- Za godzinę dyżuru w pogotowiu lekarze zarabiają aż 25-30 zł. Gdy zastąpią ich ratownicy, stracą duże pieniądze. I to jest prawdziwa przyczyna ich sceptycyzmu - mówi ratownik z Rzeszowa.

Zostanie więcej pieniędzy

Zdaniem dyrektorów pogotowia, zastąpienie lekarzy ratownikami ma jeszcze jeden plus - ludzie przestaną traktować karetki jak "przychodnie na kółkach".

- Przypadki wezwań do błahych schorzeń albo gdy ktoś potrzebuje recepty, są nagminne. A my nie mamy żadnych możliwości prawnych, aby domagać się zwrotu kosztów za nieuzasadnione wezwanie - mówi dyrektor Stanisław Rybak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie